• facebook
  • rss
  • Oto ja, poślij mnie

    dodane 24.05.2012 00:10

    Neoprezbiterzy. Święcenia kapłańskie 26 maja w gorzowskiej katedrze przyjmuje 19 diakonów z Wyższego Seminarium Duchownego w Paradyżu.


    Ks. Michał Barański

    Ur. 1987 rok
Parafia Wniebowzięcia NMP 
w Szprotawie

    
– Kiedy byłem mały, chciałem zostać strażakiem, potem farmaceutą i nauczycielem muzyki. Od zawsze wiedziałem, że będę pracował z ludźmi. W szkole podstawowej zaczęły pojawiać się myśli o kapłaństwie, a kiedy wróciły w liceum ze zdwojoną siłą, wiedziałem, że to ta droga. Zacząłem myśleć o byciu księdzem jako o życiowym powołaniu i zobaczyłem, że Pan Bóg kierował moim życiem od samego początku. W II klasie liceum po Mszy prymicyjnej znajomego księdza wróciłem do domu i powiedziałem: „Panie Boże, skoro on, to czemu nie ja?”. Moją religijność i rozbudzenie wiary zawdzięczam mamie, która pokazywała i pokazuje mi do dzisiaj swoim życiem, co to znaczy wierzyć i ufać Panu Bogu.


    Ks. Piotr Deptuch

    Ur. 1980 rok
Parafia Ducha Święteg

    o w Słubicach
– Mimo że od I Komunii Świętej byłem ministrantem, to poważnie nad drogą kapłańską zastanawiałem się dopiero po maturze. Wtedy po raz pierwszy usłyszałem w swoim sercu głos Jezusa: „pójdź za Mną”. Jednak brakowało mi śmiałości odpowiedzieć „tak”. Najpierw ukończyłem studia ekonomiczne, pod koniec których czułem, że Bóg ma wobec mnie konkretne plany. Ostateczną decyzję podjąłem podczas mojej pierwszej pieszej pielgrzymki na Jasną Górę. Dziś cieszę się, że mogę bardziej być dla Boga i bliźnich. Zrozumiałem, że to Bóg wybiera, kogo powoła, choć uważamy, że nie zawsze słusznie. A także – że powołanie kapłańskie nie jest własnością powołanego, ale darem Boga dla wiernych.


    Ks. Maciej Drozd

    Ur. 1986 rok
Parafia Najświętszego Zbawic

    iela w Gorzowie Wlkp.
– Jako dziecko bawiłem się w księdza. W podstawówce na przerwach „udzielałem” ślubów swoim kolegom i koleżankom. W szkole podstawowej chciałem być weterynarzem, a później zafascynowałem się dziennikarstwem. Przed liceum zacząłem pielgrzymować pieszo na Jasną Górę i pytać się, czego Bóg chce ode mnie. Nigdy nie byłem ministrantem, w pewnym czasie zacząłem śpiewać w scholi i udzielać się w parafialnym
młodzieżowym klubie dyskusyjnym. Nie potrafię skonkretyzować, kiedy pojawiła się myśl o kapłaństwie – było to chyba na pieszych pielgrzymkach. Wiem jednak, że Jezus powołuje kogo chce i każdego w odpowiednim dla niego czasie.


    Ks. Michał Gławdel

    Ur. 1986 rok
Parafia Przemienienia Pańs

    kiego w Drezdenku
– Przed seminarium byłem drużynowym i instruktorem harcerskim, wolny czas spędzałem na biwakach, rajdach i obozach wśród przyjaciół. Słuchałem dobrego rapu i rocka – najchętniej w wersji punk. Kiedyś natchnęła mnie myśl: „a może zostać księdzem?”. Uważałem, że to takie chwilowe zauroczenie, że wszystko kontroluję i zostanę wojskowym inżynierem, może poligrafem. Lecz nie to było w planach Pana. Na początku myślałem o wstąpieniu do Zakonu Księży Kanoników Regularnych Laterańskich, którzy pracują w mojej parafii, ale z biegiem czasu odkryłem w sobie powołanie do bycia księdzem diecezjalnym. W rozeznawaniu pomógł mi ks. Paweł Bryk, ówczesny diecezjalny referent powołań.


    Ks. Piotr Juckiewicz


    Ur. 1987 rok
Parafia Podwyższenia Krzyża

    Świętego w Zielonej Górze
– Jako mały chłopak marzyłem o grze w piłkę, choć już wtedy zdarzało mi się bawić w odprawianie Mszy św. Później chciałem być radcą prawnym lub studiować coś związanego z matematyką. Od dzieciństwa ważną sferą mojego wychowania był także Kościół. Odpowiadała mi formacja charyzmatyczna czy oazowa, równie dobrze czułem się, służąc jako ministrant czy lektor przy ołtarzu. Był to dla mnie czas, by poważnie zastanawiać się nad tym, do czego Bóg mnie powołuje. Kiedy prosiłem pewne osoby o modlitwę w intencji rozeznania swojej drogi życia, odpowiadały mi one: w swoim czasie będziesz wiedział, co zrobić. I tak było. Gdy odebrałem świadectwo maturalne, wiedziałem, gdzie je złożyć.
Ks. Krzysztof Kolanowski 
Ur. 1984 rok
Parafia NMP Królowej Polski w Gorzowie Wlkp.
– Pierwsze myśli o kapłaństwie pojawiły się w szkole średniej, ale po maturze rozpocząłem studia w PWSZ w Gorzowie Wlkp. na kierunku: administracja europejska. Przez ten czas dorastałem do decyzji, że Bóg mnie powołuje i muszę Mu zaufać oraz podążyć drogą, którą On wybrał dla mnie. W tym czasie dużą rolę odegrali duszpasterze z mojej rodzinnej parafii, którzy ukazywali mi piękno swojego kapłaństwa. W szukaniu i poznawaniu Boga pomogło mi również bycie na drodze neokatechumenatu, jak również uczestnictwo w pieszych pielgrzymkach na Jasną Górę. To podczas jednej z nich w kaplicy Matki Bożej Częstochowskiej zawierzyłem Maryi i Bogu swoje powołanie i życie.


    Ks. Sebastian Muńko


    Ur. 1984 rok
Parafia Narodzenia NMP

    w Nowym Kramsku
– To, co wpłynęło na moje powołanie, a co zrozumiałem po latach, to był duch wiary i modlitwy w rodzinie, a zarazem przykład księdza proboszcza, który pomógł mi zrozumieć dar tego powołania w Kościele i skonfrontować z nim moje życie. Postawa tego kapłana poruszyła mnie do głębi: prosty, pokorny, a zarazem bardzo przygotowany i życiowo mądry. Rozmodlony i zakochany w Chrystusie, radosny w zaraźliwy sposób. W seminarium jeszcze bardziej zrozumiałem, że kapłan to ktoś, kto bardzo kocha Chrystusa i potrafi też kochać każdego człowieka Jego sercem. I dlatego u progu kapłańskiej drogi mogę powiedzieć: nic radośniejszego, wspanialszego, piękniejszego nie mogło mnie spotkać.


    Ks. Michał Okorski


    Ur. 1976 rok
Parafia Najświętszego Zbawiciela w Zielonej Górze


    – W zawodówce zastanawiałem się, czym jest miłość i jak mogę to zrealizować. Widziałem tę rzecz tylko w perspektywie damsko-męskiej. W pewnym momencie poczułem, że Bóg chce, żebym był bliżej Niego. Pytanie Boga brzmiało: „Czy chcesz być na zawsze tylko dla Mnie?”. Po rocznej konfrontacji z tym wezwaniem odpowiedziałem „tak”. Zapragnąłem oddać Bogu swoje życie jak najściślej i wybrałem zakon kontemplacyjny, który później opuściłem, i poprosiłem o przyjęcie w diecezji z nadzieją, że jeśli Bóg pozwoli, to kiedyś tam wrócę. Nie żałuję tej decyzji, bo ufam, że Bóg wypełni we mnie wszystkie swe pragnienia, uratuje wiele dusz od utraty zbawienia i zaprowadzi nas prosto do nieba.


    Ks. Wojciech Oleśków


    Ur. 1986 rok
Parafia św. Wawrzyńca w Głogowie


    – Moim pierwszym kontaktem z seminarium były rekolekcje powołaniowe w Paradyżu. Po maturze rozpocząłem jednak studiowanie ekonomii. Będąc na studiach, każdego dnia czytałem Pismo Święte, dzięki czemu Bóg dawał mi wewnętrzne przekonanie, że powinienem pójść drogą powołania kapłańskiego. Myślałem o tym bardzo często: podczas drogi na wykłady, podczas jazdy autobusem, w czasie wolnym. Pójście do seminarium było najtrudniejszą decyzją w moim życiu. Podjąłem ją po przejściu pielgrzymki do Częstochowy, gdzie zawierzyłem Matce Bożej moje powołanie. Szedłem do Paradyża z przekonaniem, że jak Bóg powołuje, to da także łaskę wytrwania w tym powołaniu. I tak się dzieje do dziś.


    Ks. Paweł Opłatkowski


    Ur. 1987 rok
Parafia św. Michała Archa

    nioła w Jeninie
– Od małego byłem blisko Kościoła. Byłem ministrantem, lektorem. Na poważnie zacząłem się zastanawiać nad tym, co dalej, dopiero w liceum. Zrodziła się wtedy myśl o seminarium, która nie dawała mi spokoju, gdzieś wewnętrznie nurtowała. Dlatego postanowiłem wstąpić do seminarium, by zobaczyć, czy to moja droga życia zaplanowana przez Boga. Każdy rok formacji pokazywał mi, że to ta droga, dążenie nią daje mi szczęście pomimo różnych trudności.


    Ks. Mateusz Pobihuszka


    Ur. 1987 rok
Parafia św. Mikołaja 


    w Głogowie
– Kiedy myślę o tej chwili, w której poczułem, że Bóg mnie wzywa, to zawsze na ustach pojawia się uśmiech. Myśląc o wezwaniu „pójdź za Mną”, wracam wspomnieniami do VI klasy szkoły podstawowej, kiedy jako ministrant towarzyszyłem księdzu w wizycie duszpasterskiej. Pewnego razu kobieta czekająca na kolędę powiedziała do mnie, że ona nie czeka na księdza jako człowieka, ale na Boże błogosławieństwo, z którym przychodzi ksiądz. Wtedy w moim sercu pojawiło się pytanie: a może ty w przyszłości niósłbyś Boga do ludzi? I tak z tym pytaniem trwałem do klasy maturalnej, w której wiedziałem już, dokąd się wybiorę po maturze. Uczę się nieść Boga do ludzi, do których jestem posyłany, i to czyni moje życie szczęśliwym.


    Ks. Jędrzej Polak


    Ur. 1986 rok
Parafia Narodzenia N

    MP w Małomicach
– Pierwszy raz o kapłaństwie pomyślałem w szkole podstawowej, jednakże to było bardziej związane z tym, że nie chciałem się żenić i często miałem na pieńku z dziewczynami. Chciałem być piłkarzem, architektem, później inżynierem wojskowym czy prawnikiem. Byłem przez 13 lat ministrantem i lektorem. Z myślą o kapłaństwie długo starałem się walczyć, ale kiedy stanąłem w obliczu podjęcia mojej najważniejszej decyzji, to nie mogłem Bogu powiedzieć „nie”. Kiedy poszedłem po opinię do księdza katechety, usłyszałem: „ty, taki szatan z siódmej klasy do seminarium?”. Dzisiaj wiem, że Pan Bóg powołuje tego, kogo chce, tak, jak chce. To jest najpiękniejsza rzecz w życiu, jaka mnie spotkała.


    Ks. Bartłomiej Rybacki


    Ur. 1987 rok
Parafia Nawiedzenia NMP w Żaganiu


    – Powołanie odkrywałem stopniowo. Po Komunii zacząłem być ministrantem, później lektorem. Należałem do oazy, chodziłem na pielgrzymki i często byłem na Mszy św. Dzięki temu miałem okazję do częstego kontaktu z kapłanami, którzy zafascynowali mnie Jezusem i kapłaństwem. Patrząc na nich, zapragnąłem służyć drugiemu człowiekowi. Z tego pragnienia zrodziła się decyzja o wstąpieniu do seminarium. Dziś wiem, że najważniejsza jest moja relacja z Jezusem. Powołanie jest odpowiedzią na zaproszenie do życia razem z Nim. Odpowiedziałem na to zaproszenie, wstępując do seminarium, i odtąd je pogłębiam. Najważniejsze, żeby Jemu zaufać i być wiernym!


    Ks. Aleksander 
Ryl


    Ur. 1986 rok
Parafia NMP Królowe

    j Polski w Głogowie
– Myśl o powołaniu do kapłaństwa zrodziła się w moim sercu pod koniec ostatniej klasy licealnej. Nie było to dla mnie łatwe doświadczenie, gdyż miałem wiele innych pomysłów na życie. Dlatego po maturze postanowiłem nie składać dokumentów ani na studia świeckie, ani do seminarium – aby dać sobie czas i zastanowić się nad swoim miejscem w świecie. Cały rok spędziłem w Zakładzie Opiekuńczo-Leczniczym Ojców Kamilianów w Hutkach. Tam przez posługę osobom cierpiącym, modlitwę, a także życie wspólnotowe doświadczyłem, nazwałbym to, „Bożej pewności”, która z odwagą pozwoliła mi wejść na drogę życia seminaryjnego, prowadzącą do kapłaństwa chrystusowego.


    Ks. Tomasz Szydełko


    Ur. 1987 rok
Parafia Najświętszego Serca

    Pana Jezusa w Trzebiczu
– W dzieciństwie na rozwój mojej wiary ogromny wpływ mieli moi rodzice, a także moja śp. babcia. To ona nauczyła mnie pierwszych modlitw, zainteresowała mnie Kościołem i Mszą św. Już po I Komunii Świętej postanowiłem, że będę księdzem, i przez cały okres mojej nauki ta myśl nigdy nie przemijała. Również świadectwa życia księży, których spotkałem, miały ogromny wpływ na moją ostateczną decyzję: śp. ks. Jana Nuckowskiego, ks. Leszka Białugi, ks. Zbigniewa Wokotruba, ks. Antoniego Bołbota. Pragnę również podziękować obecnemu proboszczowi ks. Tadeuszowi Wołoszynowi za świadectwo życia i wszelkie wsparcie. Dziękuję Bogu, że „wyciął taki numer” w moim życiu i mnie powołał.


    Ks. Dariusz Tuszyński


    Ur. 1986 rok
Parafia NMP Królowej Polski w Głogowie


    – Od dzieciństwa miałem mnóstwo marzeń. Miałem zostać celnikiem albo policjantem, ale moim największym pragnieniem było zostać konstruktorem budowlanym, dlatego wybrałem i skończyłem szkołę techniczną, a później miały być studia... A Bóg zaproponował mi inną drogę – powołanie do kapłaństwa. Walczyłem sam ze sobą. W końcu miałem wybór: posłuchać siebie, czy posłuchać i przyjąć propozycję, którą złożył mi Bóg. Aby lepiej rozpoznać wolę Boga, pomocą dla mnie były wtedy rekolekcje w domu działającym przy seminarium. Przegrałem, to znaczy teraz wiem, że wygrałem, gdyż najbardziej wygrywa ten, kto Boga słucha bardziej niż samego siebie. 


    Ks. Piotr 
Wadowski

    Ur. 1977 rok
Parafia Podwyższenia Krzyża Świętego w Gorzowie Wlkp.


    – Powołanie jest dla mnie wielką tajemnicą. Pokazuje to moje życie: jedna szkoła, druga, studia. Nadziwić się nie mogę, dlaczego akurat ja. Pan Bóg powoli mnie przygotowywał. Najpierw spotkałem rówieśników, którzy pokazali mi, że Bóg jest żywą Osobą. Przez rozmowy, codzienne czytanie Pisma Świętego i Mszę św. doświadczyłem Boga żywego. Później poznałem wspólnotę Odnowy w Duchu Świętym. Tam się zakochałem w Panu Bogu. Bóg zajął pierwsze miejsce w moim życiu. Kiedyś, podczas rekolekcji ignacjańskich, na adoracji, wszystko mi Bóg poukładał. Zobaczyłem, że moje plany różnią się od Jego, i postanowiłem zaryzykować. Dziś jestem szczęśliwy.


    Ks. Marcin Woźniak


    Ur. 1987 rok
Parafia Podwyższenia 
Krzyża Święteg

    o 
w Otyniu
– Po głowie chodziła mi myśl o byciu nauczycielem, politologiem, a także organistą czy meteorologiem. Po I Komunii Świętej zostałem ministrantem, a później lektorem i organistą. Myśli o powołaniu pojawiły się dopiero w klasie maturalnej. Na Jasnej Górze usłyszałem ten bardzo osobisty i intymny głos Chrystusa w sercu wołającego mnie. Wierzę głęboko, że moje powołanie zrodziło się dzięki modlitwie wielu osób, szczególnie mojej babci. Kiedy powiedziałem jej, że idę do seminarium, usłyszałem: „Kiedy jechałeś na pielgrzymkę ze swoją szkołą, ja modliłam się na różańcu za ciebie, aby Maryja wskazała ci drogę, którą masz pójść przez życie”.


    Ks. Dariusz Wytrykowski


    Ur. 1987 rok
Parafia św. Franciszka z Asy

    żu w Zielonej Górze
– Droga powołania to droga, w trakcie której Bóg kształtuje serce. Nierzadko posługuje się przy tym ludźmi, których stawia na drogach życia. Ich również nie zabrakło i u mnie. Najpierw byli to moi koledzy – oni zachęcili mnie do bycia ministrantem. Eucharystia co niedziela, dodatkowe dyżury w tygodniu, ministranckie mecze piłki nożnej, a następnie długo oczekiwane wakacyjne obozy – w takim klimacie dojrzewało moje powołanie, kształtowane przez rodziców, księży i katechetów, którym jestem bardzo wdzięczny. Do dziś nie wiem, czemu akurat mnie Bóg powołał i wybrał. Wiem jednak, że kapłaństwo jest tajemnicą i darem, za który dziękuję.

    «« | « | 1 | » | »»
    Neoprezbiterzy

    Neoprezbiterzy

    WIARA.PL DODANE 24.05.2012 AKTUALIZACJA 25.05.2012

    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół