• facebook
  • rss
  • Kryzys receptowy

    Piotr Legutko

    |

    GN 27/2012

    dodane 05.07.2012 00:15

    Rząd tnie wydatki na refundację leków. Lekarze nie chcą kar za ewentualne błędy w wypisanych receptach. Gdzie dwóch się spiera, tam zapłaci… pacjent.

    Nowa prezes NFZ zaczęła urzędowanie od nieudanej próby ugaszenia protestu lekarzy. Agnieszka Pachciarz wyrzuciła z umów na wypisywanie recept zapis o obowiązku zwrotu „kwoty nienależnej refundacji” – co było kością niezgody – ale w to miejsce wprowadziła karę umowną, 200 zł za każdy błąd w oznaczeniu odpłatności za lek. Według lekarzy, przy obecnych przepisach dotyczących refundacji możliwość pomyłki jest bardzo duża. Postanowili więc nie odstępować od protestu. Podczas kluczowych ostatnich dni, przed kolejnym „kryzysem pieczątkowym”, premier, minister zdrowia i szefowa NFZ na zmianę pokazywali lekarzom kij i marchewkę. Straszyli, by zaraz potem zgłaszać gotowość spełnienia postulatów. Lekarze coraz głośniej mówią, że najbezpieczniejszym dla nich wyjściem z niekończącego się bałaganu prawnego jest wypisywanie recept bez refundacji. Nie w ramach protestu, lecz zawsze.

    Zapis był niefortunny

    Protest, do którego wezwały solidarnie samorząd lekarski i związki zawodowe, dotyczył umów, które do 30 czerwca mieli podpisywać lekarze prowadzący prywatne praktyki. Wzór przygotowany przez poprzedniego prezesa NFZ zawierał zapis o karach za błędnie wypisane recepty, ten sam, który został wykreślony w styczniu przez Sejm z ustawy refundacyjnej. System kar natomiast, jak twierdzą lekarze: „łamał w oczywisty sposób konstytucyjną zasadę państwa prawnego”, co potwierdzały opinie znanych konstytucjonalistów oraz Rzecznika Praw Obywatelskich. Nowa prezes NFZ przyznała publicznie, że ów zapis był „niefortunny” i zmieniła wzór. Ale zdaniem lekarzy, dżumę zastąpiono cholerą, bo kary umowne mogą się w praktyce okazać bardziej dolegliwe niż zwrot refundacji. Tłumaczą, że wystarczy, by lekarz pomylił się tylko w 1 proc. przypadków podcza swypisywania recept (jeden lek na 100 wypisywanych dziennie) i będzie musiał oddać NFZ miesięcznie ok. 4 tys. zł. Nie chodzi o zwykłe gapiostwo. Prawdopodobieństwo popełnienia błędów w receptach jest wysokie, biorąc pod uwagę zawiłość list refundacyjnych w powiązaniu z koniecznością znajomości wskazań rejestrowych każdego preparatu. Stało się więc to, czego najbardziej obawiali się pacjenci. Lekarze znów w wielu miejscach w Polsce zapisują leki na drukach, które nie zawierają informacji o stopniu odpłatności pacjenta. Mamy powrót do pieczątki ze styczniowego protestu: „Refundacja do decyzji NFZ”.

    «« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    • Eterno Vagabundo
      08.07.2012 07:51

      Jeśli się ktokolwiek
      Na taki krok waży,
      Naród pewnie zmieni:
      I Rząd, i lekarzy.

      Kto nie umie dobrze
      Spełnić swojej misji,
      Winien wykorzystać
      Możliwość dymisji.


    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół