Nowy numer 16/2018 Archiwum

Poruszaj śmiało ciało

– Sport kształtuje charakter. Człowiek uczy się wygrywać, ale i przegrywać. A po porażce  – podnieść się– zauważa Bohdan Tołkacz.

Wiele lat grał zawodowo w koszykówkę. – Grałem w „Zrywie” Zielona Góra, a także w AZS Poznań i „Stilonie” Gorzów Wlkp. A potem w lidze amatorskiej, jeszcze w wieku 50 lat. Ale w końcu trzeba było oddać pole do popisu skoczniejszym i szybszym – śmieje się Bohdan Tołkacz z Gorzowa Wlkp. i dodaje: – A tak na poważnie: gdyby nie kłopoty z kręgosłupem, to pewnie grałbym do dziś.

W każdym wieku

W międzyczasie Bohdan Tołkacz zaczął trenować tenis. – Gram od 28 lat – przyznaje. – Najtrudniejsze są sporty, gdzie bezpośrednio nie decyduje ręka, ale przyrząd. Najłatwiej nauczyć się grać w ping-ponga, trudniej w tenisa, a najtrudniej w golfa. Wprawdzie rakieta tenisowa jest przedłużeniem ręki, ale przecież nie ma bezpośredniego czucia. Dlatego ten sport wymaga czasu, aby uzyskać dokładność uderzeń – dodaje. Żeby grać na dobrym poziomie, potrzeba co najmniej pięciu lat ćwiczeń. – Nogi to 50 procent tenisa. Żeby odbić piłkę w powtarzalny sposób, trzeba wpierw do niej dojść w sposób przećwiczony na treningu. Na szczęście po koszykówce ten element miałem dość dobrze dopracowany – wyjaśnia. – Drugie 50 procent to technika. Najtrudniejszy jest bekhend, który jest uderzeniem nienaturalnym i wszyscy mają z nim problem na początku. Natomiast forhend każdy wyprowadza w sposób naturalny i zarazem specyficzny – dodaje. Żeby osiągnąć sukcesy, trzeba ćwiczyć co najmniej trzy razy w tygodniu. Trzeba też grać na ściance, bo to daje dużą powtarzalność i efekty są szybsze.

– Oczywiście żeby grać zawodowo, trzeba tak jak Agnieszka Radwańska rozpocząć grę w wieku 4 lat, ale dla przyjemności można rozpocząć w każdym wieku. Ja nauczyłem się po trzydziestce, ale znam ludzi, którzy rozpoczęli po pięćdziesiątce – zapewnia. Cztery lata temu Bohdan Tołkacz miał zawał serca. Nie może grać już w tenisa tak intensywnie jak wcześniej, ale z ulubionego sportu nie rezygnuje. – Po zawale można, a nawet trzeba uprawiać sport, bo wysiłek fizyczny zmniejsza ujemne skutki. Oczywiście trzeba dawkować sobie tę energię i wszystko musi być pod kontrolą lekarską – podkreśla gorzowianin. – Teraz uprawiam sport nie dla wyników, ale dla zdrowia i utrzymania aktywności fizycznej. Gram cztery razy w tygodniu po dwie godziny. Głównie w debla, bo jest mniej męczący, ale też przynajmniej raz dla treningu jeden na jednego – dodaje.

Trening również duchowy

„Pracuj tak, jakby wszystko zależało od ciebie, ale ufaj tak, jakby wszystko zależało od Boga”. – Te słowa św. Augustyna to moja recepta na życie – zapewnia Bohdan Tołkacz. Od dwóch lat należy do wspólnoty Odnowy w Duchu Świętym. – Szczerze mówiąc, ze mną było tak, że na długo odszedłem od Pana Boga i praktycznie wróciłem przed sześćdziesiątką. A tak naprawdę to nie ja wróciłem, ale to On mnie przyciągnął – zauważa gorzowianin. – Walczyłem z Panem Bogiem, bo myślałem, że stracę wolność, którą mi się wydawało, że miałem. Od momentu nawrócenia nie tylko nic nie straciłem, ale zyskałem prawdziwą wolność. Nie wyobrażam już sobie życia bez Boga – dodaje. Życie duchowe też wymaga nieustannego treningu, aby móc powiedzieć za św. Pawłem: „W dobrych zawodach wystąpiłem, bieg ukończyłem, wiary ustrzegłem”. – Cóż za sens ma nasze życie, jeśli nie rozwiniemy go na tyle, żeby później znaleźć się w domu Ojca, aby być zbawionym, a nie potępionym. Pan Bóg od nas żąda nie rekordów świata, ale wzbijania się ponad niebo – zauważa Bohdan Tołkacz.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma