• facebook
  • rss
  • Wychodzone cuda

    dodane 16.08.2012 00:15

    Do Częstochowy pielgrzymi doszli 12 sierpnia. Maryi przedstawili swoje intencje, prośby i podziękowania. Szli z głęboką wiarą, że Pan Bóg ich wysłucha.

    Każdy, kto wybiera się pieszo na pielgrzymkę niesie ze sobą intencje. Swoje, rodziny, przyjaciół, znajomych… Niekiedy wydawać się może, że są to sprawy codzienne, drobne, a niekiedy „ciężkie”, ważące na dalszym życiu. Pielgrzymi wierzą, że trud kilkunastu dni pieszej wędrówki wyprosi potrzebną łaskę.

    Przez Łódź do Afryki

    – To moja szósta pielgrzymka i zawsze coś duchowo niosę. Dla mnie to dobrze wypróbowany sposób modlitwy – mówi Maja Dziechciaruk z Bytomia Odrzańskiego. – W tym roku wyruszyłam z prośbą, bym dostała się na Uniwersytet Łódzki, na fizjoterapię. Chcę wyjechać na misje do Afryki i tam na pewno przydała by się taka medyczna wiedza. Jednak najpierw studia – śmieje się Maja. Podanie złożyła kilka tygodni temu i do wyruszenia pielgrzymki nie było nic wiadomo. – Modlitwa, zmęczenie i pęcherze, to dobry sposób na Pana Boga. W tym roku mam już sześć pęcherzy – dodaje. Szóstego dnia miała okazję zajrzeć do internetu. – Dostałam się! Jak fajnie! Widocznie Panu Bogu zależy, bym pojechała na misje. Wierzę, że ten mój plan wyjazdu, to także plan Pana Boga – mówi Maja z radością.

    Jak mama z Mamą

    Są na pielgrzymce osoby które proszą o dar macierzyństwa i dziękują za niego. – Sześć lat temu wyruszyłam bez żadnej sprecyzowanej intencji. Miałam w sercu pragnienie trzeciego dziecka, na które mąż nie bardzo chciał się zgodzić ze względu na nasze trudności finansowe – wyznaje Joanna Osowska z Drzonowa. – Po dojściu na Jasną Górę, gdy modliłam się przed obrazem Maryi, w sercu zrodziła się pewność. Jakbym usłyszała samą Maryję, że mam się odważyć i zaufać, a otrzymam dziecko – śmieje się pątniczka. – Gdy to „usłyszałam”, to od razu poprosiłam też o dar macierzyństwa dla moich dwóch bratowych, które nie mogły dotąd mieć dziec – dodaje Joanna. Pewność wysłuchania zaowocowała obficie. – We wrześniu już byłam w ciąży! Jedna bratowa miesiąc po mnie, a kolejna nowinę ogłosiła na Boże Narodzenie – śmieje się Joanna Osowska. – Dzisiaj już z Mikołajem idę podziękować za ten piękny dar. Syn jest dla mnie i całej rodziny wielką radością, a Pan Bóg tak się o nas zatroszczył, że nie brakuje nam niczego – dodaje.

    Proszę o zdrowie

    Bardzo często na pielgrzymce pojawia się też modlitwa o zdrowie. – Pierwszy raz szłam do Częstochowy w 2004 roku. Rok później zdiagnozowano u mnie ciężką chorobę serca i kolejna pielgrzymka stała pod znakiem zapytania – mówi Agnieszka Selwat z Gorzowa Wlkp. – Uprosiłam jednak mamę, bym mogła iść. Zgodziła się pod warunkiem, że będę szła tylko kilka kilometrów jednego dnia. Męczyłam się strasznie. Intencja była jedna: zdrowie – wspomina Agnieszka. Operacja była rok później. Udała się! Na tym jednak nie koniec. Dwa lata temu Agnieszka prosiła o poprawę wzroku. Nosiła szkła 2,0 i 2,5 dioptrii. – Na jednym z etapów okulary spadły mi na ziemię i tak bardzo się porysowały, że nie dało się ich nosić. Doszłam do końca już bez nich. Po powrocie poszłam do okulisty, by zamówić nowe okulary, ale lekarz powiedział, że nie potrzebuję żadnych szkieł. Więc nie noszę – wyznaje nastolatka. W tym roku 17-letnia Agnieszka Selwat, idzie już ósmy raz. Tym razem modli się o zdrowie dla mamy.

    Wołanie o wolność

    – W 2002 roku dowiedziałam się, że mój syn Tomasz jest narkomanem. Wszyscy o tym już dawno wiedzieli, ja dowiedziałam się ostatnia – mówi Krystyna Nosowska z Zielonej Góry. – Nie wiedziałam, co robić, więc poszłam do Matki Bożej do Częstochowy prosić o pomoc. Szłam z córką. Syn podjął walkę, ale gdy tylko wracał do kolegów, wracał też do nałogu. Było coraz gorzej. Ostatecznie wyrzuciłam syna z domu. Nawet na ulicy nie chciałam z nim rozmawiać. Najgorzej było na święta. Płakałam w głos – wspomina. Była jedna pielgrzymka w intencji Tomka, druga, trzecia, czwarta. – Dziś idę dziękczynnie. Tomek od dwóch i pół roku jest czysty. Przeprowadził się do Katowic, znalazł pracę, ma dziewczynę. Modlę się teraz za nich oboje, by Pan Bóg był mocno obecny w ich życiu – zwierza się. – Wierzę, że jest to działanie Matki Bożej, bo ze stanu w jakim był, sam nie dałby rady się podnieść. Na pielgrzymce znalazłam też siłę dla siebie, bym potrafiła to wszystko dźwigać. Maryja opiekuje się nami. Jestem o tym przekonana. I jestem Jej wdzięczna – dodaje Krystyna.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół