Nowy numer 16/2018 Archiwum

Chcemy pierwocin

Litwa, Ukraina, Białoruś, Serbia, Słowacja, Rumunia, Meksyk i oczywiście Polska pokazały Lubuszanom swoje tańce, pieśni i muzykę.

Początki festiwalu sięgają 1964 roku. Wtedy Lubuski Zespół Pieśni i Tańca, gospodarz festiwalu, zaprosił do Zielonej Góry trzy zespoły z ówczesnej Czechosło- wacji, Jugosławii i NRD. Na ko- lejnych edycjach Winny Gród odwiedził niemal cały świat. Do roku 1990 prezentowały się tylko zespoły dorosłych. Ale już rok później zainicjowano Międzynarodowy Dziecięcy Festiwal Folkloru, obecnie organizowany na przemian z festiwalem dorosłych. Od lat festiwal to okazja do prezentacji kultur i tradycji całego świata. – To oczywiście zespoły stylizowane, które opracowały folklor artystycznie. Jest on trochę wyjęty z realiów XIX-wiecznych, ale mimo wszystko chcemy znajdować w tym jak najwięcej elementów tradycyjnych – zapewnia Wiktor Sędziński, kierownik muzyczny festiwalu. – Zdecydowanie odrzucamy zespoły, które chcą zatańczyć w tradycyjnych strojach do muzyki mechanicznej. To jest istotne zubożenie folkloru. My oczekujemy jak najwięcej etniczności, pierwocin – dodaje. Jubileuszowy festiwal odbył się od 14 do 26 sierpnia pod nazwą „Folkowa Góra”. Zespoły z całego świata można było zobaczyć nie tylko w Zielonej Górze, ale także w Sławie i Łagowie Lubuskim. – Tegoroczny festiwal jest nastawiony i na koncerty, i na edukację. Podobnie jak w poprzednich latach zaprosiliśmy najmłodszych na animacje na zielonogórskim deptaku – wyjaśnia Anna Zadłużna z Regionalnego Centrum Kultury i Animacji. – Tu można było wziąć udział w warsztatach artystycznych, podczas których m.in. wykonywano różne przedmioty związane z kulturą ludową.

Zanim festiwal rozpoczął się na dobre, odbyły się warsztaty dla zespołów i kapel ludowych. Wzięły w nich udział: Kapela Syrba z Wichowa, Fajna Ferajna z Przemkowa i Kryniczeńki z Białkowa, które wystąpiły podczas jednego z koncertów w Teatrze Lubuskim w Zielonej Górze. – Warsztaty adresujemy do zespołów z naszego regionu, których mamy ok. 350 – zauważa Anna Zadłużna. – Choć w telewizji nie ma wiele folkloru, to on odżywa. Nie tylko starsi, ale coraz więcej młodych poszukuje swoich tradycji. Zajęcia warsztatowe podzielono na dwie części. Najpierw zespoły opowiadały o swoich korzeniach, później śpiewały i przygotowywały się do festiwalowego występu. – Świetny pomysł, bo uwzględnia potencjał i bogactwo tradycji tego terenu, złożoną mozaikę ludności z różnych regionów, która się osiedliła w województwie lubuskim po 1945 roku – zauważa etnolog Henryk Dumin, który razem ze Sławomirem Kozłowskim poprowadził warsztaty. – Świat prezentowany przez rodzime zespoły folklorystyczne jest już niestety dla wielu ludzi egzotyczny, ale nie pozwólmy mu odejść. Przez powojenne dziesięciolecia wmawiano nam, szczególnie tutaj, na ziemiach zachodnich, że nie mamy swojej tożsamości. A tu przecież jest olbrzymia mieszanka kultur i tradycji. Dlatego warto ocalić to bogactwo dla przyszłych pokoleń – dodaje.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma