• facebook
  • rss
  • Żałowałbym, gdybym nie spróbował

    dodane 20.09.2012 00:15

    W ośrodku rekolekcyjnym w Łagowie dziesięciu przyszłych kleryków naszego diecezjalnego seminarium w Paradyżu od 1 do 20 września przeżywało swoje pierwsze dni formacyjne.

    Pochodzą z różnych stron diecezji zielonogórsko-gorzowskiej, m.in. z Sulęcina, Otynia, Gorzowa Wlkp., Chociszewa, Wschowy, Zielonej Góry czy Jordanowa. Niespełna połowa z nich to tegoroczni maturzyści, pozostali już studiowali lub pracowali. Najstarszy ma ponad trzydzieści lat. Pomimo różnej przeszłości, przyszłość chcą mieć taką samą – od października wspólnie rozpoczynają sześcioletnią drogę do kapłaństwa.

    Szukanie odpowiedzi

    – Dobrze zapamiętałem słowa księdza rektora. Powiedział „Pan Bóg cię woła, a ty odpowiedziałeś na to wezwanie. W seminarium jest czas na weryfikację swoich motywacji, ale i na pogłębianie osobistej relacji z Bogiem. To czas rozeznania” – mówi Daniel Niemyt z parafii św. Brata Alberta w Zielonej Górze. – Chcę być kapłanem, chcę sprawować sakramenty, chcę dzielić się własnym doświadczeniem, że Pan jest z nami i że może to być źródłem naszej radości – mówi tegoroczny maturzysta. W czasie dni formacyjnych jest czas na modlitwę, konferencje ascetyczne, poznawanie zwyczajów seminaryjnych, ale i na wspólne zajęcia integracyjne. Rola wprowadzenia w życie kleryckie przypadła ks. Piotrowi Kwietniowi CM, ojcowi duchownemu, oraz ks. Marcinowi Napadle, opiekunowi pierwszego i drugiego rocznika kleryków. – Nie mamy patentu na decydowanie o tym, czy ktoś ma powołanie do kapłaństwa czy nie. Mamy pomóc tym chłopakom odczytywać znaki od Pana Boga i wsłuchiwać się w Jego głos – wyjaśnia ks. Marcin Napadło. – Oczywiście towarzysząc klerykom, sami przyglądamy się, jak wchodzą w doświadczenie modlitwy, medytacji, wspólnej pracy, a później też studiów i praktyk duszpasterskich. Wspólnie z klerykami rozeznajemy autentyczność wyboru drogi powołania. Jest na to kilka lat – dodaje seminaryjny wychowawca.

    Pan Bóg najważniejszy

    W grupie przeżywającej trzy tygodnie w Łagowie jest Dariusz Korolik z parafii Matki Bożej Różańcowej w Jasieniu. – Moja droga do Paradyża jest konsekwencją wcześniejszych wyborów. 10 lat temu zmarła moja mama i od tamtego czasu wychowywał mnie Kościół. Byłem w Ruchu Światło–Życie i poznałem, Kim jest Jezus i jak ważne jest słuchanie tego, co On mówi – dzieli się Dariusz. Jednak pójście do seminarium nie było takie oczywiste. – Wcześniej studiowałem pedagogikę, później teologię i pracowałem też przez jakiś czas przy tokarce w zakładzie produkującym części samochodowe. Miałem dziewczynę… Jednak ostatecznie usłyszałem „Pójdź za Mną” i jestem – śmieje się. Właściwie wszyscy tegoroczni kandydaci wcześniej byli w jakiejś grupie parafialnej. Najczęściej była to służba liturgiczna lub oaza. To tam doświadczyli bliskości Pana Boga i zapragnęli wejść w jeszcze głębszą z Nim relację. – Osiem lat służę przy ołtarzu. Najpierw jako ministrant, później lektor. Jeździłem też na różne rekolekcje. Powoli uczyłem się, jak dostrzec obecność Boga w liturgii i sakramentach. I to mnie pociąga – wyznaje Daniel Niemyt. – Pracowałem u siebie w parafii w świetlicy socjoterapeutycznej, w pracowni rozwoju osobistego i społecznego. To ważne, aby pamiętając o Panu Bogu, pamiętać też o drugim człowieku – deklaruje. Po zakończonym pobycie w Łagowie, kandydaci do seminarium wrócą jeszcze na tydzień do rodzinnych domów, by z początkiem października rozpocząć formację duchową i intelektualną. – Nasza grupa jest sympatyczna. Już po kilku dniach złapaliśmy ze sobą dobry kontakt – mówi Dariusz Korolik. – To, co tu się rozpoczęło, mam nadzieję, że z czasem zaowocuje zgraną, wspierającą się grupą, a może nawet przyjaźniami, takimi na całe życie – uśmiecha się Daniel Niemyt. – Jednak to zależy od Pana Boga. Potrzeba więc nam modlitwy, naszej osobistej oraz innych za nas.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół