• facebook
  • rss
  • Pomóżmy misjonarzom

    Katarzyna Buganik

    dodane 23.10.2012 11:11

    W niedzielę 21 października rozpoczął się Tydzień Misyjny. Czy wiemy już jak go przeżyć? A może już podjęliśmy jakąś inicjatywę czy formę pomocy misjom?

    Ciekawą i ważną zarazem formę pomocy podjęli członkowie Szkolnego Ogniska Misyjnego w Grębocicach k/Głogowa. Dzieci pod opieką siostry Celiny Torończak wspierają misje nie tylko z tej okazji, ale przez cały rok. Organizują kwesty i kiermasze, ofiarowują swoje oszczędności i przede wszystkim dużo się modlą nie tylko za misjonarzy, ale również za swoich rówieśników na całym świecie. Dodatkowo pomagają też potrzebującym w swoich parafiach w Kwielicach i w Grębocicach. Odwiedzają chorych i samotnych. Potrafią być wrażliwe na cierpienie i biedę w swoim otoczeniu. – Dzieci uczą się najpierw jak być misjonarzem w swoim środowisku, a dopiero później pomagają rówieśnikom na całym świecie – tłumaczy siostra Celina.

    Misje zwykle kojarzą się z czymś odległym i nie zobowiązującym, ponieważ misjonarze są gdzieś daleko, a my mamy swoje problemy na miejscu. Jednak ci „odlegli” misjonarze pochodzą często z naszych parafii czy diecezji i w imieniu wszystkich chrześcijan głoszą Dobrą Nowinę. A my powinniśmy ich wspierać. Zdaniem s. Celiny Torończak, pomoc misjom, to wskaźnik rozwoju naszej wiary. – Kościół, który tworzymy, ze swej natury jest misyjny i my w to dzieło pomocy misjom powinniśmy się również włączać – zauważa siostra.

    Pomóc można na wiele sposobów, np. materialnie, przekazując pieniądze czy najpotrzebniejsze rzeczy. Ważnym wsparciem jest też modlitwa, ofiarowane cierpienie czy wyrzeczenie się nawet małej przyjemności. Można też podjąć się duchowej adopcji serc, czyli pomagać osieroconemu dziecku w kraju misyjnym lub modlić się za konkretnego misjonarza czy misjonarkę.

    Zadaniem misjonarzy jest przede wszystkim przekazywać Dobrą Nowinę, jednak budują też szpitale, zakładają szkoły, pomagają biednym, a nierzadko inwalidom wojennym. Sami, bez naszej pomocy, sobie nie poradzą.

    Czy stać nas na wyrzeczenia i modlitwę w intencji misji? Czy i co zrobimy zależy tylko od nas samych. Niech mali misjonarze z Grębocic będą dla nas wzorem i zachętą w podejmowaniu prób wspierania misyjnego dzieła.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Komentowanie dostępne jest tylko dla .

    Reklama

    Zapisane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół