• facebook
  • rss
  • Celem jest nawrócenie

    dodane 29.11.2012 00:15

    – Radykalne podejście do życia chrześcijańskiego jest moim zdaniem konieczne. Wiara to odważne kroczenie za Jezusem, które choć jest drogą wymagającą daje szczęście – mówi Wojciech Szołtek z Zielonej Góry.

    Uznaję Drogę Neokatechumenalną jako itinerarium formacji katolickiej ważnej dla społeczeństwa i czasów dzisiejszych – napisał Jan Paweł II, zatwierdzając „Statuty Drogi Neokatechumenalnej”. – W naszej formacji duchowej realizujemy postanowienia Soboru Watykańskiego II, który wzywa do zaangażowania się świeckich w życie Kościoła i większej za niego odpowiedzialności – mówi ks. Robert Perłakowski z Gubina, związany z neokatechumanatem w parafii św. Brata Alberta w Zielonej Górze.

    Katechezy i nawrócenie

    Początki Drogi Neokatechumenalnej związane są z Kiko Argüello i Carmen Hernández, osobami świeckimi, które w latach 60. XX wieku na przedmieściach Madrytu stworzyły pierwszą wspólnotę. – Przez odkrycie słowa Bożego, realizację odnowy liturgicznej i codzienne nawrócenie chcieli przeżywać katechumenat, czyli to, co jako wielowiekowa tradycja Kościoła było przygotowaniem do sakramentu chrztu – wyjaśnia Hubert Lary, który wraz z żoną Iwoną jest w grupie odpowiedzialnych za Drogę w naszej diecezji. – Najczęściej jesteśmy dziś chrzczeni jako dzieci i katechumenat właściwie nie istnieje, dlatego my wracamy do treści katechez chrzcielnych – dodaje. Zwykle formację w neokatechumenacie rozpoczyna się od tzw. katechez zmartwychwstania. – To cykl konferencji o podstawach naszej wiary. Po nich można zdecydować się, czy rozpocząć Drogę – tłumaczy Iwona Lary. – Zwyczajne funkcjonowanie każdej z naszych wspólnot to cotygodniowa liturgia słowa Bożego i w sobotę wieczorem Eucharystia. Co jakiś czas mamy też spotkania w szerszym gronie – wyjaśnia. Celem formacji nie jest zdobycie wiedzy teologicznej, „by wiedzieć”, ale pogłębianie relacji z Bogiem i związane z tym ciągłe nawracanie się.

    Życie jako świadectwo

    – Był taki czas w moim życiu, gdy taplałem się w grzechach i nałogach, a Kościół w ogóle mnie nie interesował. Jednak Pan Bóg upomniał się o mnie 13 lat temu i teraz staram się układać życie według Jego słów zawartych w Piśmie Świętym – mówi Wojciech Szołtek, mąż Anny i tata czwórki dzieci. – Modlimy się wspólnie całą rodziną, dzieciom tłumaczymy prawdy wiary, mamy dużo dzieci i jesteśmy otwarci na kolejne, z gitarą ewangelizujemy na ulicach… To nawet dla wielu wierzących jest dziwne. Jednak zawierzyliśmy z żoną nasze życie Bogu i On wyzwala nas z lęku. Pan Bóg nas złapał i Jego się trzymamy – dzieli się Wojciech Szołtek.

    Kup wydanie papierowe lub e-wydanie.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół