• facebook
  • rss
  • Mały Kościół rodzinny

    dodane 17.01.2013 00:00

    Czytając sługę Bożego. W Roku Wiary warto sięgnąć nie tylko do życiorysu bp. Wilhelma Pluty, ale też do jego nauczania. Tym bardziej że współcześnie wydaje się ono jeszcze bardziej aktualne.

    Często powtarzamy, że bp Wilhelm Pluta wiele uwagi poświęcił rodzinie. Ale nie wiemy tak naprawdę, o czym pisał? A szkoda! Wystarczy sięgnąć chociażby do jego listów pasterskich, aby przekonać się, jakie konkretne wskazówki dawał duszpasterzom i świeckim. Bp Pluta zdawał sobie sprawę, że rodzina to fundament życia i Kościoła. Dlatego już w 1958 roku pisał: „Chcemy wspólnie pracować nad odnowieniem życia Bożego w rodzinie. Chcemy, aby dzieci Ziemi Gorzowskiej żyły w łasce uświęcającej, małżonkowie tylko w sakramentalnym związku małżeńskim, czerpiąc z niego łaski nieodzowne do świętości życia w małżeństwie i rodzinie”. Ten cel sługa Boży realizował gorliwie przez całe swoje biskupie posługiwanie.

    Miłość jest na co dzień

    „Chcę uczynić szczęśliwym mego męża, moją żonę, moje dzieci” – do uczenia się takiej postawy zachęcał biskup narzeczonych i małżonków. „Ale czy taka postawa nie jest nieżyciowa? Czy te słowa nie są tylko kaznodziejskim patosem i to nieuczciwym? Przecież życie jest tak szare i wręcz brutalne, i innych wymaga wyposażeń! Wiem, że rzeczywistość może wtargnąć z całą brutalnością w wasze małżeństwo i rodzinę, i natarczywie domagać się bardzo materialnych dóbr i warunków potrzebnych życiu poczciwych zjadaczy chleba! A pięknymi hasłami tu niewiele się da zrobić! Wiem, jak przytłaczają Was sprawy czysto materialne i fizyczne, jak wprost zagonieni jesteście zajęciami zawodowymi, aby tylko nieco więcej zarobić i to z konieczności, aby jakoś po ludzku zorganizować swoje życie. Ale wiemy też wszyscy, że nie zawsze to zagonienie jest usprawiedliwione taką koniecznością.

    Nie wolno stawiać gonitwy za blaskiem życia na pierwszym miejscu, bo zagubicie szczęście własne i waszych dzieci” – pisał bp Wilhelm Pluta. W tym samym liście biskup przypomina o istocie powołania rodziny: „1. Świętość osiągnięta poprzez życie w Chrystusie w samym małżeństwie. 2. Apostolstwo na łonie samej rodziny” – pisał bp Pluta, i kontynuował: „Nie sądźcie, że same tylko środki życia religijnego, modlitwa, sakramenty św. są wszystkim w Waszym małym Kościele rodzinnym. Wy musicie i jako ludzie w szarym dniu współżyć w dobroci miłości. Drodzy małżonkowie! Codzienne szare życie tylko wam daje sposobności do szarej, ale jakże ważnej miłości ludzkiej, właśnie na co dzień. Wyrozumiałość i cierpliwość w znoszeniu wad charakteru męża, żony, choćby tylko jedno słowo uznania i podziękowania za dobroć, choćby tylko jedno słowo pociechy (…) oto dowody miłości na co dzień!”.

    Usiądźcie razem przy stole

    Wezwanie do świętowania niedzieli bp. Wilhelma Pluty też nie traci na aktualności. Biskup podkreślał, że życie współczesne wyczerpuje nie tylko ciało, ale też i ducha, i łatwo w nim zagubić „świadomość wielkiego szczęścia Dzieci Bożych”. Dlatego jest tak ważne uczestnictwo całej rodziny we Mszy św. i przyjęcie Komunii św., która daje dar jedności i pokoju. „Wszyscy dorośli, szczególnie zaś Wy rodzice, musicie dołożyć wszelkich starań, aby dzieci Wasze były co niedzielę na Mszy św. (…) Za dziećmi pójdziecie i Wy, wszyscy dorośli, bo przekonacie się, ile miłości wnoszą do domu dzieci, które biorą miłość z Ołtarza Chrystusowego” – pisał pasterz Kościoła na ziemiach zachodnich. Biskup bardzo realnie stąpał po ziemi i akcentował nie tylko potrzebę wspólnego uczestnictwa we Mszy św., ale także potrzebę spotkania się przy stole. „Jest niezmiernie ważną rzeczą, aby przynajmniej raz w tygodniu cała rodzina spotkała się przy stole rodzinnym i wspólnie spożywała posiłek. Kiedy tylu z Was, na skutek zajęć zawodowych, przez wiele godzin, a niekiedy i dni jest poza domem, trzeba starać się o to, aby przynajmniej w niedzielę zasiąść wspólnie do stołu. (…) »Niedziela bez Mszy św. – jest jak człowiek, któremu wycięto serce« – powiedział ktoś. Ale niedziela bez miłości bliźniego, szczególnie do najbliższych w domu, jest jak człowiek, w którym krew źle krąży. A wiadomo, że bez serca i bez krążenia krwi nie może człowiek istnieć” – pisał w tym samym liście.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół