• facebook
  • rss
  • Bóg daje nam siebie

    dodane 14.03.2013 00:15

    Każdego dnia o 15.oo do kaplicy Krzyża Świętego we franciszkańskim klasztorze we Wschowie przychodzą wypraszać łaski dla swoich bliskich, całego Kościoła i dla tych, którzy prosili ich o modlitwę.

    Pierwszy raz formalnie nasza grupa modliła się razem 5 maja 2003 r. – mówi Irena Adamczak. – Wcześniej modliłyśmy się w przedsionku kościoła. Było nas 2–3 osoby. Po remoncie kaplicy jest w niej wystawiany Pan Jezus w Najświętszym Sakramencie i teraz przychodzimy do Niego – dodaje jedna z 20 osób należących do Grupy Miłosierdzia Bożego.

    Modlitwa łaski

    Głównym celem grupy jest modlitwa do Jezusa Miłosiernego. Jednak nie ogranicza się ona wyłącznie do Koronki do Bożego Miłosierdzia. – Siostra Faustyna napisała w „Dzienniczku”, że te osoby, które mogą, niech w Godzinie Miłosierdzia odprawiają również nabożeństwo Drogi Krzyżowej – mówi Zenobia Bronakowska, jedna z inicjatorek założenia grupy. – Tak udaje się nam układać dzień, że ten czas jest dla Pana Boga, więc modlimy się dłużej – uśmiecha się pani Zenia „Ufam Tobie”, jak nazywają ją tu niemal wszyscy. Rano adoracja rozpoczyna się odmówieniem części Różańca. – Jestem codziennie o 7.00 na Mszy, a po niej przedłużamy modlitwę – deklaruje Maria Martyniuk. – Bardzo kocham Boże Miłosierdzie, lubię modlitwę różańcową i koronkę. Czasami to prawie namacalnie odczuwam w kaplicy żywą Bożą obecność. To wielka łaska móc tu przychodzić – zwierza się pani Maria. Kolejne modlitwy, rozważania i nabożeństwa członkowie grupy prowadzą naprzemiennie, ale chętnych jest tylu, że dziesiątki Różańca czy koronki dzielą na połowę. – Chcemy, by każdy mógł włączyć się w modlitwę, by przez to tworzyć wspólnotę – wyjaśnia Zenobia Bronakowska. – Dla mnie to miejsce i modlitwa, którą tu mamy, są wyjątkowe. Kaplica staje się dla mnie niebem! Jest krzyż, jest żywy Bóg w Najświętszym Sakramencie, jest Maryja w figurze fatimskiej… Dodatkowo w modlitwie przyzywamy różnych świętych. Czyli jesteśmy w takim gronie, w jakim chcemy być w niebie! – śmieje się Bronisława Toś. Faktycznie. Gdy płynie modlitwa „Dla Jego bolesnej męki – miej miłosierdzie dla nas i całego świata”, widać na twarzach duże skupienie i autentyczność modlitwy. A gdy ona się kończy, twarze uśmiechają się pogodnie i serdecznie. – Tutaj znajduję pokój w sercu. Tutaj oddaję Panu Bogu przez Maryję codzienne troski, ale i podziękowania. Gdy czasami się zdarzy, że nie mogę przyjść, od razu czuję, że jest jakoś inaczej, dziwnie. Potrzebuję obecności przed Najświętszym Sakramentem – mówi Irena Adamczak, a pozostałe panie przytakują, że czują tak samo.

    Jezus wysłuchuje

    – Intencje każdy przynosi swoje, ale czasem ktoś prosi o jakąś szczególną rzecz – mówi pani Zenia. – Mama pewnej dziewczynki prosiła o zdrowie dla córki, która miała raka. Modliłyśmy się. Gdy córce robiono ostatnie badania, dzień przed operacją, okazało się, że guza nie ma! Później ta mama przyszła nam o tym powiedzieć i podziękować – opowiada Zenobia Bronakowska. Dla niej samej Pan Bóg przygotował piękny prezent. W zeszłym roku wyszła za mąż. – Mam już swoje lata i nie myślałam, że będę żoną… A jednak! Mąż jest dla mnie jak Józef. Pan mi go przysłał – uśmiecha się pani Zenia. – Modlę się za mamę. Nie chodzi już, bardzo choruje, ale wiem, że Jezus daje jej łaski potrzebne na przeżywanie cierpienia, a mnie siły na każdy dzień. Całym sercem ufam Jezusowi i zawsze znajdę czas, by przyjść choć na chwilę, a różaniec zawsze mam w kieszeni – mówi Beata Makówka.

    – A ja modlę się za bliskich. Moja rodzina liczy 48 osób. Mam 6 dzieci, 15 wnuków i 12 prawnuków! Jest za kogo się modlić – śmieje się 80-letnia Bronisława Toś. Maria Martyniuk wyprosiła łaskę dobrej śmierci dla swojego taty. – Gdy odchodził, miał bardzo bolesną agonię. Postanowiłam odmówić wtedy Koronkę do Miłosierdzia Bożego. Tatuś odszedł w czasie modlitwy. Umarł bardzo spokojnie – mówi wzruszona. Tuż przy kaplicy adoracji jest konfesjonał. Modlitwa miłosierdzia obejmuje również spowiadających się. – Zawsze dyżuruje któryś z ojców. Jesteśmy na każde wezwanie, a osób spowiadających jest dużo. W kaplicy płynie prośba o miłosierdzie, a w konfesjonale Pan Jezus swego miłosierdzia udziela – mówi gwardian o. Nikodem Smarz.

    Świadectwo modlitwy

    o. Nikodem Smarz OFM, gwardian klasztoru – Adoracja Najświętszego Sakramentu w naszym klasztorze, w kaplicy Krzyża Świętego, trwa codziennie. Rozpoczyna się po Mszy św. o 7.00, a kończy tuż przed Mszą o 18. Cały czas ktoś się modli, zwłaszcza osoby z Grupy Miłosierdzia Bożego są bardzo wierne modlitewnemu czuwaniu. Nabożeństwa zawsze odmawiają wolno, bez pośpiechu, bardzo pobożnie. To osoby oddane Bogu, ale i Kościołowi. Służą nie tylko modlitwą. Od wielu już lat dbają również o wystrój kościoła: układają kwiaty, dekorują ołtarze. Dwie osoby pomagają również przy wydawaniu posiłków ubogim. Piękne jest to, że pomimo wielu swoich obowiązków potrafią zawsze znaleźć czas dla Boga. Nie zaniedbując tego, co konieczne w życiu, dużo też się modlą. To dziś bardzo potrzebne. Ich świadectwo wiary buduje również nas, franciszkanów.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół