• facebook
  • rss
  • Muzyka łagodzi obyczaje

    dodane 21.03.2013 00:15

    Zdaniem studentów z Penitencjarnego Koła Naukowego PRISON w Zielonej Górze, twórczość artystyczna osadzonych pomaga wejść w normalne życie.

    Na Uniwersytecie Zielonogórskim 12 marca odbyła się konferencja naukowa pt. „Twórczość więzienna a praca penitencjarna studentów”. Wzięli w niej udział dyrektorzy jednostek penitencjarnych z województwa lubuskiego oraz prokurator okręgowy dr Alfred Staszak, a przede wszystkim studenci resocjalizacji. – Nasze społeczeństwo nie jest dobrze przygotowane na przyjęcie byłych skazanych – mówiła dr Barbara Toroń, opiekun PKN PRISON. – Boimy się dać im szansę, bo myślimy, że ich przestępstwo na pewno się powtórzy. Nasze działanie w ramach metody inkluzji w resocjalizacji zmierza w tym kierunku, by od pierwszego dnia ich kary myśleć o tym, co oni będą robić po wyjściu – wyjaśniała B. Toroń.

    Dać nadzieję

    Od dłuższego czasu w województwie lubuskim podejmowane są próby skonsolidowania działań prokuratury, policji, służby więziennej, psychologów i terapeutów. – Powodzenie resocjalizacji zależy głównie od dwóch czynników: motywacji osadzonego i wypracowania w skazanych poczucia własnej wartości co jest niezbędne, by po wyjściu z więzienia potrafili znaleźć swoje miejsce w społeczeństwie – przekonywała Monika Kaczmarczyk, przewodnicząca PKN PRISON. – Działania, które nazywamy inkluzją, mają w tym pomóc. Warsztaty, nauka konkretnych umiejętności, odkrywanie własnych talentów, sport, hobby, nauka powstrzymywania agresji, sposoby komunikacji międzyosobowej to nasze metody.

    To działa

    Podczas konferencji studenci omawiali podejmowane przez siebie działania w zielonogórskim Areszcie Śledczym. Sylwia Rogozińska mówiła o potrzebie szeroko rozumianej edukacji, zdobywaniu wiedzy, a Agnieszka Mackiewicz – o teatrze i pisaniu gazetki więziennej, które uczą kreatywności. Liliana Kurek akcentowała konieczność tworzenia i rozbudzania więzi rodzinnych u osadzonych, by widzieli, że ktoś na nich liczy i ich potrzebuje. Natomiast Sławomir Kasprzak wskazywał na pracę poza murami więzienia, by osadzeni widzieli, że za kratami czeka na nich życie. Konferencji towarzyszyła wystawa twórczości artystów więziennych. Były obrazy, rzeźby, fotografie zrobione w ramach zajęć z fototerapii. – Naciskając migawkę, osadzeni musieli sobie odpowiedzieć na pytanie, jak mogę na zewnątrz wrazić to, co siedzi gdzieś w środku. Samo zdjęcie też pobudza do myślenia – dzieliła się doświadczeniem terapeuty Joanna Stasina. Władze aresztu w Zielonej Górze, widząc dobre efekty tych działań, pomogły zdobyć fundusze i potrzebny sprzęt. – Gdy osadzeni poważnie i twórczo chcą czymś się zająć, to wychodzimy im naprzeciw. Dostarczamy m.in. aparaty fotograficzne czy sprzęt muzyczny, a nawet umożliwiamy wyjście na zewnątrz, jak w przypadku grupy grającej w jednym z przedstawień w Teatrze Lubuskim – wymienia ppor. Mariusz Siemion.

    Poprawna resocjalizacja

    Kolejnym świadectwem tego, że zainteresowania i pasje przynoszą dobre efekty, był występ zespołu Insomnia z Aresztu Śledczego w Zielonej Górze, któremu wokalem towarzyszyła jedna ze studentek. – Gramy z kolegą od roku. Poszliśmy z prośbą do dyrektora i nie ma żadnych problemów z robieniem prób – mówi gitarzysta Radosław. – Gra nam się tak dobrze, że myślimy o tym, by później, już na wolności, dalej razem grać. Zostało nam już niewiele z wyroku… Proszę napisać, że nasza resocjalizacja przebiega poprawnie – śmieje się osadzony. – Na początku kary nie mogliśmy sobie z nim poradzić. Wszystko specjalnie robił przeciw nam i zarządzeniom. Później jednak, po kilku latach, sam do nas przyszedł i powiedział, że definitywnie chce zerwać z przestępczością. Od tamtego czasu to zupełnie inny człowiek – mówi ppor. Mariusz Siemion.

    Tchnienie wolności

    mjr Dariusz Rączkowski, dyrektor Aresztu Śledczego w Zielonej Górze – Przez wspólne działania m.in. z Centrum Integracji Społecznej, studentami z resocjalizacji czy aktorami naszego teatru chcemy przełamać schemat strażnik–więzień. Nasza służba zmierza też do tego, by pomóc tym ludziom wejść w życie na wolności. Gdy widzę w osadzonych chęć rozwijania swoich zainteresowań, to staram się to wspierać. Sam trochę rzeźbię, więc wiem, jak twórczość artystyczna może wpływać na rozwój człowieka. Zajęcia, ale przede wszystkim możliwość spotykania się z ludźmi na wolności, którzy chcą im pomóc, mobilizuje osadzonych do szukania tego, co wartościowe w nich samych. Niestety nie wszyscy chcą z tego skorzystać.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół