• facebook
  • rss
  • Miś do przytulenia

    dodane 21.03.2013 00:15

    „Słodki poniedziałek” dla powodzian, pluszowe maskotki dla dzieci z Zambii czy słodkości dla najmniejszych pacjentów szpitala… Akcje prowadzone przez międzyrzecką młodzieży można by wymieniać bez końca.

    Szkolne Koło Caritas jest katolicką organizacją uczniowską, która na zasadzie wolontariatu włącza się w działalność charytatywną, opiekuńczą i wychowawczą. – Głównym celem działalności koła jest kształtowanie u uczniów postawy miłości chrześcijańskiej oraz praktykowanie, szczególnie w środowisku szkolnym, przykazania miłości bliźniego – tłumaczy Barbara Szuszkiewicz, nowa koordynatorka SKC z diecezjalnej Caritas.

    Wszędzie ich pełno

    O korzyściach płynących z przynależności uczniów do SKC wiedzą dobrze dyrekcja i nauczyciele w Gimnazjum nr 1 w Międzyrzeczu. – Ta działalność uwrażliwia młodzież na potrzeby drugiego człowieka. Uświadamia, że nikt nie jest samotną wyspą. Wolontariusze stają się dojrzałymi ludźmi, działają w myśl hasła: „co rzucisz przed siebie, znajdziesz za sobą”. Proszę mi wierzyć, wszędzie ich pełno – śmieje się dyrektor Alicja Witter. Opiekunami koła są pedagog Anna Zięba oraz katecheta Janusz Rutkowski. – Celem SKC jest być dla innych i przy tym dobrze się bawić. Nie mamy min cierpiętników, ale ludzi radosnych – tłumaczy katecheta. – Nasza praca to nie tylko akcje. Tydzień w tydzień podczas spotkań w grupie uczymy się, co to znaczy być wolontariuszem, i planujemy wszystkie działania – dodaje.

    Jak Poniatowski

    Jedną z akcji była pomoc dla powodzian w Sokolnikach w 2010 roku. – Organizowaliśmy dyskoteki, zbiórki, kiermasze, by pomóc tamtejszemu gimnazjum – wyjaśnia dyrektor. – Król August Poniatowski organizował obiady czwartkowe, a myśmy wymyślili słodkie poniedziałki. Rodzice naszych wolontariuszy pieką ciasta, które rozprowadzamy po symbolicznej złotówce. Ostatnia taka akcja była przy okazji walentynek. Zebrane pieniądze przeznaczyliśmy na organizację pierwszej Komunii św. chłopca spod Kielc, którego tato choruje na nowotwór złośliwy – opowiada katecheta. Uczniowie nie tylko włączają się w cykliczne akcje, ale wciąż wymyślają coś nowego. Niedawno szyli pluszowe misie. – Ten pomysł zrodził się po obejrzeniu filmu o misjonarce, siostrze służebniczce dębickiej, która pracuje w hospicjum dla dzieci w Zambii. Wysłaliśmy list z zapytaniem, w jaki sposób możemy im pomóc. Siostra Mariola poprosiła nas o modlitwę. Tę prośbę spełniliśmy ostatnio w Światowy Dzień Chorego, ofiarując za dzieci Mszę św. Oprócz tego wysłaliśmy dla dzieci ok. 70 własnoręcznie zrobionych misiów. Szyły je całe rodziny – tłumaczy Janusz Rutkowski. – Może nie uratujemy milionów głodujących w Afryce, ale możemy dać nadzieję dzieciom w hospicjum. One, przytulając się do takiego misia, będą wiedziały, że ktoś o nich myśli i modli się za nich – zauważa gimnazjalistka Nikola Zaremba.

    Panie Januszu!

    Uczniowie działają też na rzecz społeczności lokalnej. Pomagają m.in. w organizacji Pikniku Wojciechowego przy parafii św. Wojciecha oraz Festynu Rodzinnego w parafii św. Jana Chrzciciela, przeprowadzają świąteczne zbiórki żywności, która trafia na dożywianie dzieci w stołówce szkolnej, czy zbierają pieniądze na leczenie uczennicy chorej na białaczkę. Najbliższa akcja to wizyta w szpitalu na oddziale dziecięcym, dokąd zaniosą słodkie zajączki jeszcze przed Wielkanocą. – W zeszłym roku z panem ordynatorem zorganizowaliśmy Dzień Dziecka. Zaprosiliśmy m.in. generała brygady, szefa Policji i szefa Straży Pożarnej do czytania dzieciom bajek. Najpiękniej czytał generał – uśmiecha się pan Janusz. Przygoda z wolontariatem dla wielu uczniów nie kończy się na gimnazjum. – Wielką radością dla mnie jest to, że jak ktoś złapie bakcyla pomagania, to idzie z tym dalej w świat. Niektórzy mają nowe pomysły i dzwonią: „Panie Januszu, jak przeprowadzić taką akcję?” – mówi z uśmiechem katecheta.

    Pozwólcie młodzieży działać

    Ks. Marek Kidoń dyrektor diecezjalnej Caritas – Szkolne Koło Caritas to szansa dla młodych, aby zaangażować się w wolontariat i wyjść poza krąg interesowania się tylko sobą. W SKC można nauczyć się wrażliwości na drugiego człowieka żyjącego obok albo gdzieś daleko. Nie chodzi tylko o akcje, ale o wychowanie do dojrzałości chrześcijańskiej. Potencjał, entuzjazm i kreatywność wolontariuszy są naprawdę zaraźliwe. Oni nie patrzą biernie na rzeczywistość wokół siebie, ale chcą ją tworzyć. Wiele nie trzeba, aby założyć takie koło we własnej szkole. Potrzeba dorosłego, który zebrałby młodzież i pozwoliłby jej działać. Zamiast narzekać na młodych, że nic nie robią, stwórzmy im możliwość działania, a zobaczmy, że nas zaskoczą swoją pomysłowością.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół