• facebook
  • rss
  • Najpierw modlitwa, potem czyn

    dodane 11.04.2013 00:15

    – Dlaczego to robimy? To nic wielkiego. Każdy wierzący powinien nieść miłosierdzie drugiemu człowiekowi – zauważa Elżbieta Dziża z PZC w Gozdnicy.

    Parafialny Zespół Caritas to grupa wolontariuszy bezpośrednio zaangażowanych w działalność charytatywną w parafii. Takich grup w naszej diecezji jest dokładnie 164. To ok. 2 tys. wolontariuszy. Istnieją w dużych miastach, np. Gorzowie Wlkp., Zielonej Górze czy Głogowie, ale także w wiejskich parafiach np. Dzietrzychowicach, Wicinnie, Grotowie, Siedlisku czy Maszewie. Pomagają ubogim i bezdomnym, troszczą się o chorych i samotnych, dbają o dzieci i młodzież, o rodziny i seniorów – działania PZC można wyliczać bez końca.

    Razem można więcej

    Jednym z najmłodszych PZC jest ten w Rożankach k. Gorzowa Wlkp. Tutejszy proboszcz ks. Bogusław Kaczmarek od początku zauważył potrzebę pomocy potrzebującym. W tym celu nawet powołano specjalne stowarzyszenie. – Środków było zbyt mało w stosunku do potrzeb. Robiliśmy, co mogliśmy, ale ta pomoc była tylko doraźna i ograniczała się głównie do pomocy przedświątecznej – wyjaśnia proboszcz. – W 2012 roku bp Stefan Regmunt zachęcił nas, aby powołać w parafii Caritas. Spotkałem się z ludźmi, a oni chętnie na to przystali. I tak we wrześniu ubiegłego roku powstał PZC – dodaje. Działalność w zorganizowanej strukturze od razu zaczęła przynosić efekty. Do parafii trafia żywność w ramach Europejskiego Programu Pomocy Żywnościowej (PEAD). Jak na razie do najuboższych parafian trafiło ok. 1,5 ton żywności, m.in. mleko, cukier, mąka, ryż, makaron, sery. – Sami też zbieramy. Przed świętami Bożego Narodzenia i Wielkanocy w sklepach udało nam się pozyskać 1890 kg żywności – tłumaczy Bożena Płotnicka z Różanek. – Pomagamy także w sytuacjach losowych. Jednej rodzinie pękł piec centralnego ogrzewania. Dzięki ludziom dobrego serca udało się kupić i założyć piec, aby mogli przetrwać zimę – dodaje.

    Zaczynamy od formacji

    Niektóre PZC przez lata wypracowały już formy pomocy, ale życie stawia wciąż nowe wyzwania. – Gozdnica jest coraz biedniejsza. Wielu ludzi przychodzi do parafii po jedzenie i stwierdziliśmy, że trzeba zrobić stołówkę. W zeszłym roku to się udało – wyjaśnia Elżbieta Dziża z PZC w Gozdnicy. Pomysł okazał się strzałem w dziesiątkę. Od poniedziałku do piątku ze stołówki korzysta ok. 90 osób dziennie. Dwudaniowy posiłek finansuje Ośrodek Pomocy Społecznej w Gozdnicy. Tutejszy Caritas regularnie wspiera też ok. 450 osób żywnością z programu PEAD. Oczkiem w głowie PZC są dzieci, dla których stworzono świetlicę. – Dla najmłodszych organizujemy półkolonie, a także festyn rodzinny z okazji Dnia Dziecka. Staramy się pozyskiwać pieniądze i piszemy projekty, gdzie tylko można, ale niestety ze zdobyciem środków coraz trudniej. Ale robimy co możemy, bo widzimy taką potrzebę – zapewnia. Także przy parafii Podwyższenia Krzyża Świętego w Sulechowie dzieci otoczone są szczególną opieką. W świetlicy mogą odrobić lekcje, zjeść posiłek oraz ciekawie i twórczo spędzić wolny czas.

    Wiele uwagi tutejsza grupa charytatywna poświęca także najstarszym parafianom. Działa tu Klub Seniora „Pogodna Jesień”. – Dla seniorów są m.in. zajęcia muzyczne, plastyczne, kulinarne, wyjścia na basen, nordic walking czy wspólne pielgrzymki – wylicza Maria Domejko z PZC. Podstawą działalności każdej grupy Caritas jest formacja duchowa, bo bez tego, jak zapewniają wolontariusze, ani rusz. – Comiesięczne spotkanie rozpoczynamy Mszą św. w intencją naszego Parafialnego Zespołu Caritas. Po niej ksiądz proboszcz Janusz Mikołajewicz głosi dla nas konferencję formacyjną i dopiero potem zajmujemy się kwestami organizacyjnymi – mówi Maria Domejko.

    Parafialna karetka pogotowia

    Sylwia Grzyb, koordynator PZC Parafialne zespoły Caritas to jedne z najważniejszych grup w parafii. Są jak karetka pogotowia, która pierwsza dociera tam, gdzie jest potrzebna pomoc. Idealnie byłoby, gdyby taka grupa istniała w każdej parafii. Bez wolontariuszy działalność diecezjalnej Caritas nie byłaby możliwa. Nie moglibyśmy dotrzeć do tysięcy osób rzeczywiście potrzebujących pomocy. Tym bardziej że osoby z PZC mają świetne rozeznanie, kto w parafii faktycznie pomocy potrzebuje. Parafialni wolontariusze to ludzie, którzy mają wielkie serca, ale są również bardzo kreatywni. Włączają się w programy i akcje proponowane przez diecezjalną Caritas, często sami podejmują działania, którymi nas zaskakują. Praca PZC skupia się głównie na pomocy konkretnemu bliźniemu będącemu w potrzebie. Pomoc ta nie musi oczywiście być tylko pomocą materialną. Niejednokrotnie ważniejsze są drobne gesty życzliwości, obecność przy chorym czy rozmowa z samotnym.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół