• facebook
  • rss
  • Jestem pielgrzymem

    ks. Witold Lesner


    |

    Gość Zielogórsko-Gorzowski 25/2013

    dodane 20.06.2013 00:15

    Sześć lat temu w podgłogowskim Jakubowie powstało sanktuarium św. Jakuba Starszego Apostoła. Wcześniej, w 2004 roku, w tym miejscu założono najstarsze w Polsce bractwo.


    Głównym celem Bractwa św. Jakuba Apostoła jest propagowanie idei tradycyjnych form pielgrzymowania, nawiązujących głównie do wielowiekowych tradycji pielgrzymowania do grobu św. Jakuba Apostoła w Santiago de Compostela – mówi Waldemar Hass. – Oczywiście dla naszego oddziału najważniejsze jest dbanie o sanktuarium w Jakubowie i o pielgrzymów tu przybywających – dodaje głogowianin.


    Jakub naszym wzorem


    Członków bractwa bardzo łatwo można rozpoznać. Gdy są obecni na różnego rodzaju wydarzeniach diecezjalnych, zawsze przybywają z własnym sztandarem i ubrani w strój pielgrzyma: kapelusz, pelerynę, laskę pielgrzymią i oczywiście z nieodłączną muszlą. – Strój został przygotowany na wzór wizerunku św. Jakuba, który umieszczony jest na obrazie w ołtarzu w kościele w Jakubowie – wyjaśnia Waldemar Hass. – Ludzie często do nas podchodzą, by dzielić się własnymi przeżyciami z pielgrzymki do Santiago. To nasz sposób zewnętrznego dawania świadectwa wiary. Na terenie naszej diecezji istnieją dwa oddziały bractwa: w Jakubowie i Ośnie Lubuskim. To drugie istnieje ponad trzy lata przy tamtejszej parafii św. Jakuba. W sumie to ponad 80 osób. 
– O św. Jakubie usłyszałam niedawno i zapragnęłam dowiedzieć się czegoś więcej. Ta ciekawość sprawiła, że znalazłam się w bractwie. Teraz już sama o nim opowiadam – zdradza Anna Barczak. – W ten sposób czuję się też potrzebna, nie zamykam się w domu, ale udzielam dla naszej społeczności parafii i miasta – dodaje mieszkanka Ośna. 
– Dla mnie św. Jakub jest patronem tych, którzy bronią wiary. Nazywany jest Synem Gromu, co wskazuje na dynamikę, gwałtowność, a może, mówiąc bardziej współczesnym językiem, na zdecydowanie i konsekwencję w dążeniu do celu, jakim jest zbawienie i życie wieczne w niebie. To doskonały wzór na Rok Wiary – mówi Waldemar Hass.


    Szlaki szkołą życia


    W ramach troski o szlaki pielgrzymkowe członkowie bractwa znakują polskie drogi prowadzące do hiszpańskiego Santiago. – Jako bractwo oznakowaliśmy szlak Dolnośląskiej Drogi św. Jakuba z Głogowa, przez Jakubów do Zgorzelca, to jest ok. 170 km. I na bieżąco dbamy o te znaki – mówi Stanisław Halarewicz, współzałożyciel bractwa i przewodniczący oddziału w Jakubowie. Wspólnota z Ośna Lubuskiego jest odpowiedzialna za Lubuski Szlak św. Jakuba. – Wiedzie on od Trzciela przez Rokitno, Święty Wojciech, Lubniewice, Sulęcin, Ośno, Górzycę do Słubic. Jako bractwo regularnie nim chodzimy – wymienia Antoni Sawicki z Ośna Lubuskiego. W sumie w całej Polsce jest oznakowanych 3542 km różnych szlaków.
– Pielgrzymowanie ma dla mnie przede wszystkim wymiar duchowy. Jest wysiłkiem fizycznym, który łączy się z wysiłkiem duchowym. To dobra alternatywa dla współczesnych katolików, których praktykowanie, niestety, coraz częściej sprowadza się tylko do niedzielnej wizyty w kościele – mówi Stanisław Halarewicz. – Jestem przeciwnikiem komercjalizacji i łatwych recept na życie, które nam się podaje jako fajne. Pielgrzymowanie to szkoła charakteru i konsekwencji wiary, a dodatkowo jest okazja do obcowania z pięknem przyrody – dodaje. – Można śmiało powiedzieć, że pielgrzymowanie jest dla mnie sposobem życia, a może jeszcze dokładniej: jestem pielgrzymem.Informacje i kontakt z bractwem na: www.bractwoswjakuba.pl.


    Trzeba iść do przodu


    Ks. Stanisław Czerwiński, kustosz sanktuarium
św. Jakuba w Jakubowie
– Dla osób należących do Bractwa św. Jakuba pielgrzymowanie jest sposobem na życie. Pielgrzymujemy dosłownie, najczęściej pieszo, ale i w inny sposób, jednak jest to bardziej wędrówka duchowa. To takie pielgrzymowanie w głąb samego siebie, chociaż oczywiście trzeba iść również do przodu, stawiając kolejne kroki. Nasza wędrówka jest trochę inna niż ta tradycyjna, ponieważ na szlaku jesteśmy najczęściej sami. Ja dzisiaj już nie potrzebuję gitary, śpiewów i dużej grupy. Idąc, chcę jak najwięcej wziąć dla siebie, pozbierać dużo dóbr duchowych, by później móc je dać innym. W bractwie są ludzie, na których zawsze mogę liczyć w działaniach w sanktuarium, zawsze są gotowi do posługi. Taka postawa bierze się z doświadczenia, że pielgrzymując, muszę liczyć na pomoc innych osób, więc później czymś normalnym jest to, że i ja pomagam potrzebującym, że jestem odpowiedzialny za wspólnotę Kościoła.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół