• facebook
  • rss
  • Przygoda ze świętym Pawłem

    dodane 27.06.2013 00:15

    Dariusz Trętowicz z Gubina. Z wykształcenia teolog, filmowiec, dźwiękowiec, członek Wspólnoty św. Tymoteusza. Producent filmu „Paweł z Tarsu. Pojednanie światów”, który zmienił na zawsze jego życie.

    Zafascynowanie św. Pawłem zrodziło się przy okazji powstawania filmu o Apostole Narodów. – Pracowałem w reklamie i świecie filmowym. Przy tworzeniu nowych wersji językowych filmu „Jezus” i przy innych projektach poznałem Grzegorza Misiewicza, „świeckiego misjonarza”, przewodnika po Ziemi Świętej i reżysera filmu „Paweł z Tarsu” – mówi Dariusz Trętowicz. – W Roku św. Pawła chcieliśmy zrobić krótki film o tym apostole, ale później zdecydowaliśmy się na cykl filmowy. Przymiarką do całości był odcinek pilotażowy w Tarsie. Tak zaczęła się moja przygoda ze św. Pawłem – dodaje producent.

    Pytania o sens życia

    – Równocześnie z powstawaniem filmu rozwijała się moja droga powrotu do Pana Boga. Praca w mediach wiąże się z tym, że ma się mało czasu na istotne i wartościowe rzeczy. Do zrobienia materiału o św. Pawle potrzebna była wiedza, zacząłem więc czytać Pismo Święte, dowiadywałem się, jak św. Paweł żył, jakim był człowiekiem. Potrzebowałem tego, by rzetelnie opisać tę postać i rzeczywistość, w której żył – wyjaśnia D. Trętowicz. – Żyłem w świecie, gdzie pytania o sens życia, o wiarę czy Boga były drugorzędne. Byłem zabiegany, zajęty zarabianiem pieniędzy, ciągle w pośpiechu. Ten film bardzo zmienił moje życie – dodaje.

    Na planie filmowym

    Praca nad filmem zajęła dwa lata. Ekipa filmowa przemierzyła 70 tys. km. Była w 80 miejscach i w 8 krajach. Dariusz Trętowicz nie jest tylko producentem filmu. W 12 odcinkach zagrał rolę św. Pawła. – Realizacja filmu poza granicami Polski nie jest łatwa. Okazuje się, że nawet jak ma się pozwolenia i dokonane opłaty, to nie jest jeszcze pewne, że uda się zrealizować materiał. To również nieustanna walka z czasem, z klimatem i niespodziewanymi przeciwnościami losu – mówi producent. – To niesamowita przygoda na dwóch płaszczyznach. Pierwsza turystyczna i podróżnicza, odkrywcza, druga to dotykanie starożytności, dróg świętych Piotra i Pawła. W szumie wiatru, kamieniach, ruinach, zabytkowych miejscach czuć tego ducha. To skłania do refleksji – dodaje. Podróż i praca zaczęła się od Tarsu i Efezu w Turcji. Później była Grecja. Następnie Damaszek w Syrii, Izrael, Rzym, Cypr, Sycylia i Malta. – Przełomowa była dla mnie wizyta w Syrii. Mieszkaliśmy pod Damaszkiem, w miejscu nawrócenia św. Pawła. Nieświadomie wjechaliśmy na część poligonu, bo chcieliśmy nagrać ośnieżone szczyty Gór Libanu i za to aresztowała nas armia syryjska. Do dziś pamiętam zapach nabitej, nasmarowanej broni i krzyki żołnierzy. Przesłuchiwano nas kilka godzin. To był naprawdę trudny czas – wspomina Dariusz Trętowicz. – Innym razem zepsuł się nam samochód. Kamień dostał się między dwa koła. Przejeżdżający obok nas rowerem człowiek zapytał, czy jesteśmy chrześcijanami. Po krótkim czasie przyjechał samochodem i pomógł nam tylko dlatego, że wierzyliśmy w Jezusa – dodaje.

    Prostolinijny znak krzyża

    Praca nad filmem była dla Dariusza Trętowicza życiowym przedsięwzięciem, ale i czasem osobistej przemiany oraz refleksji nad życiem. – Na jednej z ulic Damaszku zobaczyłem dziewczynę w burce i chłopaka, a za nimi szli ich rówieśnicy. W pewnym momencie chłopak ukłonił się, zrobił znak krzyża i poszli dalej. To było dla mnie duże doświadczenie, bo przyznanie się do znaku krzyża jest poważnym wyzwaniem. To mnie urzekło, że ci ludzie, właśnie tam, w Syrii, czy to chrześcijanie, czy muzułmanie, żyją wiarą – mówi producent. – Wielokrotnie w pracy jeździłem na spotkania biznesowe i kiedy przechodziłem koło kościoła np. z dyrektorem banku, wiele razy zastanawiałem się, czy ten znak będzie oznaczał moje popisywanie się, czy moją autentyczną wiarę. Od tamtego momentu w Damaszku marzę, by w moim życiu to było prostolinijne. O to się modlę – wyznaje. W pracy nad filmem nie zabrakło też kryzysowych chwil. – Po realizacji zdjęć w Rzymie ukradziono nam sprzęt, który był w samochodzie. To była niedziela i w tym czasie poszliśmy się pomodlić do bazyliki św. Pawła. Po kradzieży musieliśmy wypożyczyć sprzęt w Rzymie, bo dalej jechaliśmy na Sycylię i Maltę, a później znów wróciliśmy do Rzymu, by powtórzyć zdjęcia. Z pomocą Bożą udało się jednak ukończyć materiał i zrealizować film – mówi Dariusz Trętowicz.

    Pomoc na katechezie

    – Chcieliśmy w sposób świecki pokazać postać bardzo religijną. Zależało nam, żeby to był film opowiadający historię człowieka, który całkowicie zmienił swoje życie i się nawrócił. Wielu zapalił do chrześcijaństwa i choć nie posługiwał się faksem, komputerem, nie było też internetu, dotarł do tylu ludzi, przemierzył wiele kilometrów i pozostawił po sobie niezatarty ślad – mówi Dariusz Trętowicz. Film został zrealizowany jednocześnie w formie reportażu i dokumentu. – Prowadzę warsztaty dla katechetów, podczas których mówię im o wykorzystaniu materiałów filmowych na lekcjach religii. Podzieliliśmy film na półgodzinne odcinki, bo pomyśleliśmy, że może to być dobra pomoc na katechezie. Dodatkiem do filmu są materiały katechetyczne. Do każdego odcinka jest jeden konspekt katechezy, zawierający m.in. krzyżówki, pytania i odpowiedzi oraz pomysły na rozmowy – informuje współtwórca filmu. Święty Paweł łączył ze sobą trzy różne światy: był Żydem, obywatelem rzymskim i chrześcijaninem, dlatego w tytule filmu jest „Paweł z Tarsu. Pojednanie światów”. Zamiarem ekipy filmowej było również przedstawienie chrześcijaństwa od strony katolickiej, protestanckiej i prawosławnej. – Istnieją rozbieżności np. dotyczące miejscach nawrócenia św. Pawła, dlatego pokazujemy, gdzie się one znajdują według konkretnych wyznań. To również działanie ekumeniczne, bo chcemy razem tworzyć jeden wielki Kościół – mówi producent.

    Ewangelizacja i wspólnota św. Tymoteusza

    We wspólnocie św. Tymoteusza znalazł się dzięki spotkaniu z ks. Arturem Godnarskim, który dowiedział się o filmie i zaprosił go do współpracy przy „Przystanku Jezus”. – Święty Paweł to prekursor nowej ewangelizacji, bo głosił Dobrą Nowinę w taki sposób, w jaki dyktowała mu miłość Chrystusa. Chcę docierać do ludzi z Ewangelią, pokazać im, że Kościół jest żywy i prawdziwy. Zrezygnowałem z projektów świeckich na rzecz ewangelizacji filmowej i produkowania materiałów ewangelizacyjnych – mówi Dariusz Trętowicz. – Jestem zaangażowany w powstanie międzynarodowej platformy cyfrowej dla nowej ewangelizacji, czyli pomocy cyfrowej dla wszystkich ewangelizatorów na świecie. Na „Przystanku Jezus” zajmuję się organizacją scen, rozwiązań technicznych i dźwiękowych. W tym roku uruchamiamy również radio FM na czas „Przystanku” – dodaje. Dariusz Trętowicz film dedykuje nieżyjącemu przyjacielowi Pawłowi i swoim dzieciom Marysi i Tymkowi, z którymi chce kiedyś odwiedzić wszystkie miejsca związane ze św. Pawłem. Jak sam mówi, ten film miał ogromny wpływ na jego życie.•

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół