• facebook
  • rss
  • Dla prawdziwych facetów

    dodane 18.07.2013 00:15

    Ministranckie pozdrowienie „Króluj nam, Chryste” to pragnienie, aby Chrystus królował w sercu. „Zawsze i wszędzie”. Nie tylko przy ołtarzu!

    Zaraz po Mszy św. ministranci tak się modlą: „Boże, którego dobroć powołała mnie do Twej służby, spraw, bym uświęcony uczestnictwem w Twych tajemnicach, przez dzień dzisiejszy i całe me życie szedł tylko drogą zbawienia”. Słysząc „ministrant”, najczęściej wyobrażamy sobie chłopców ubranych w komże, pomagających księdzu przy ołtarzu. Praktyka pokazuje jednak, że nie brakuje i dorosłych mężczyzn, a bycie ministrantem nie kończy się na służbie przy ołtarzu!

    Modlitwa, formacja i zabawa

    Ministrant przyczynia się do tego, aby liturgia była piękna. W parafiach odbywają się regularne spotkania formacyjne, a często także różnorakie spotkania integracyjne, np. wyjścia do kina, mecze piłkarskie czy wyjazdy rowerowe. W wakacje oczywiście nikt nie odpoczywa od bycia ministrantem. Wielu młodych chłopaków wyjeżdża na wspólne rekolekcje. Tego lata, od 6 do 16 lipca, aż 80 ministrantów w wieku od 10 do 14 lat przyjechało do Wyższego Seminarium Duchownego w Paradyżu, aby wziąć udział w oazie ministranckiej. – Celem tych rekolekcji jest pogłębienie relacji z Panem Bogiem – wyjaśnia moderator ks. Piotr Skrocki. Jednym ze stałych punktów 10-dniowych rekolekcji jest szkoła liturgii ministranta. – Tutaj uczestnicy zdobywają wiedzę teoretyczną i praktyczną – tłumaczy dk. Łukasz Grzendzicki. Innym ważnym punktem programu jest tzw. Godzina Znaku, czyli celebracja oparta na słowie Bożym. – Koncentruje się ona na poszczególnych symbolach związanych z tematem dnia. Są to m.in. ziarno, wzrastająca roślina czy winorośl – tłumaczy diakon. Na oazie nie brakuje też rekreacji. Chłopcy najchętniej korzystają z boiska – grają w piłkę nożną, koszykówkę i siatkówkę. Są też wspólne wycieczki. – Wczoraj mieliśmy wyjazd do wojska w Międzyrzeczu. Tam mogliśmy zobaczyć prawdziwą jednostkę wojskową, przejść musztrę, zobaczyć sprzęt wojskowy – opowiada ks. Skrocki.

    kuźnia charakteru

    „Ministrant służy Chrystusowi w ludziach”, „Ministrant zwalcza swoje wady i pracuje nad swoim charakterem”, „Ministrant rozwija w sobie życie Boże”, „Ministrant poznaje liturgię i żyje nią”, „Ministrant jest pilny i sumienny w nauce i pracy zawodowej” – to tylko pięć z dziesięciu zasad ministranta. – Bliskość ołtarza i najświętszych czynności powodowała, że zmieniała się moja postawa, podejście do ludzi, a także kształtował się mój charakter. Dla mnie ministrantura była autentycznym zbliżeniem się do Boga, a dalszą konsekwencją było rozeznanie powołania – zauważa dk. Łukasz Grzendzicki. – Ministrantura to nauka m.in. odpowiedzialności, systematyczności, sumienności, czyli postaw, które budują prawdziwą męskość – dodaje.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół