• facebook
  • rss
  • Ty, Mateczko, wiesz

    dodane 01.08.2013 00:15

    Ponad 100 osób wzięło udział w XXV Pielgrzymce Rowerowej ze Strzelec Krajeńskich na Jasną Górę. Jubileuszowa pielgrzymka odbywała się od 21 do 27 lipca.

    Wszystko zaczęło się od niewielkiej grupy zapaleńców. – Ich pielgrzymka była bardziej pokutna niż nasza, bo wszystko mieli na rowerach. W tej chwili plecaki i torby wieziemy samochodem, a pielgrzymi mają tylko podręczny bagaż, co nie oznacza wcale, że jest łatwo – zauważa z uśmiechem przewodnik pielgrzymki Dariusz Wieczorek, który uczestniczy w niej po raz piętnasty. – Nie jadę sam, ze mną jedzie cała rodzina. Nawet mój niepełnosprawny syn, który ma autyzm. Oczywiście moją szczególną intencją jest mój syn, który robi duże postępy. Myślę, że Matka Boża przykłada do tego swoją rękę – dodaje. Pątnicy mają do przejechania 600 km. Ale nikomu odległość nie jest straszna. Wszystkich mobilizuje hasło: „Z wiarą na Jasną Górę”. – W Kościele trwa Rok Wiary, więc innego hasła być nie mogło. Chcemy pogłębiać swoją wiarę, bo przecież ten dar otrzymany na chrzcie świętym trzeba przez całe życie rozwijać. A pielgrzymka to jeden z etapów tego rozwoju. Oczywiście chcemy także dawać świadectwo dla drugiego człowieka, którego mijamy po drodze – tłumaczy przewodnik duchowy ks. Tomasz Szydełko, wikariusz z parafii w Strzelcach Krajeńskich. Najmłodszy uczestnik ma 9 lat, a najstarszy 77.

    Po raz szósty rowerem do Częstochowy pojechała Grażyna Antoszek ze Strzelec Krajeńskich. – Jedzie się ciężko, bo jest gorąco, ale damy radę. Kto raz skorzysta i pojedzie, już co roku będzie chciał – zapewnia. – Tutaj można spotkać Boga. Znam parę osób, które wyjechały jako niewierzące, a w drodze się zmieniły – dodaje. Jadą nie tylko parafianie. Z Gorzowa Wlkp. po raz trzeci pojechał Władysław Bąk, który ma 71 lat, a pielgrzymuje pieszo i rowerowo od 1984 roku. – Gdy straciłem matkę i ojca, to została mi Matka na Jasnej Górze. Moją dewizą życiową nie jest: „Jak trwoga, to do Boga”, ale staram się szukać Boga na co dzień i na Jasnej Górze mówię: „Ty, Mateczko, wiesz, czego mi trzeba” – wyjaśnia pan Władysław.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół