• facebook
  • rss
  • Poszukiwanie miłości i wolności

    dodane 08.08.2013 00:15

    – Naszą ewangelizację można sprowadzić do tego, że mówimy o naszym osobistym spotkaniu Jezusa. Dzielimy się wiarą, ale i niekiedy konkretną wiedzą – mówi s. Loretta Dmytryszyn z Twardogóry.

    Kilkaset osób w sutannach, habitach lub zwyczajnie, w dżinsach i T-shirtach idzie, powiewając flagami z napisami: „Jezus”, „Jezus żyje” czy „Alleluja”. Wchodząc pomiędzy namioty i ludzi, śpiewają „Alleluja, alleluja! Jezus, Jezus moim Panem jest!”. Na wielu robi to wielkie wrażenie, inni uśmiechają się życzliwie i machają rękami, pozdrawiając. Tak rozpoczęła się kolejna, 14. już Ogólnopolska Inicjatywa Ewangelizacyjna „Przystanek Jezus”, towarzysząca Przystankowi Woodstock Jerzego Owsiaka. Zanim 30 lipca weszli na pole koncertowe, przez trzy dni przeżywali rekolekcje w parafii NMP Matki Kościoła w Kostrzynie nad Odrą. Prowadził je bp Edward Dajczak. – Strach powoduje, że relacje z Bogiem zamieniamy na różne pacierze, ale nie o to chodzi. Potrzebuję najpierw w głębi serca doświadczyć, że jestem kochany, akceptowany – mówił podczas jednej z konferencji biskup. – Nie wystarczy mieć pojęcie Boga, potrzeba zejść na głębokość serca. Pozwolić Bogu wprowadzić się w świat serca. To jest źródłem ewangelizacji. To jest dopiero później treścią mojego świadectwa na woodstockowym polu – mówił bp Dajczak. Z takim nastawieniem 789 ewangelizatorów (89 księży, 103 kleryków, 5 braci i 48 sióstr zakonnych oraz 472 świeckich) wyruszyło, by mówić o Jezusie młodym, którzy przyjechali na Przystanek Woodstock.

    – Sam dopiero niedawno przeżyłem nawrócenie. To doświadczenie bliskości i miłości Boga sprawiło, że chcę, aby inni też to przeżyli – mówił o swojej motywacji Karol Okniński z warszawskiej wspólnoty Woda Żywa. – Chcę już teraz, chociaż nie mam jeszcze święceń, iść z Dobrą Nowiną do młodych ludzi. Chcę im mówić, że Jezus ich kocha, że ma dla nich wspaniałe życie, że daje prawdziwe szczęście – zdradza salezjanin Krzysztof Trojanowski z Krakowa, kleryk czwartego roku. Przystanek Jezus rozpoczęła modlitwa na polu i poświęcenie krzyża. Tuż po tym ewangelizatorzy, po dwóch, trzech wyruszyli, by głosić Ewangelię. Spotkania były różne, ale okazuje się, że jedni i drudzy uczestnicy imprezy w Kostrzynie mają wspólny podstawowy cel. – Dla mnie najważniejsze jest szczęście. Liczy się miłość, szacunek dla drugiego człowieka i prawda – mówiła Olga, 18-latka z Gdańska. – Ważna jest też wolność i godne życie – dorzucił Rysiu, „człowiek świata”, jak siebie określił. Problemem, często nie do pokonania, jest określenie źródła tej miłości, szczęścia czy wolności. Dla młodzieży niestety zwykle nie jest to Jezus Chrystus, ale własne, zupełnie subiektywne „wyczucie”. Wielu również nie podoba się to, jak żyją księża i „ludzie Kościoła”. – Przede wszystkim chcemy mówić o Jezusie. On jest centrum naszego głoszenia. Osobiste spotkanie z Bogiem zmienia całą optykę i tego spotkania potrzeba wszystkim, nam, księżom, ewangelizatorom i ludziom, do których idziemy – zaznaczył ks. Artur Godnarski, organizator Przystanku Jezus.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół