• facebook
  • rss
  • Najmniejsi bracia mniejsi

    dodane 29.08.2013 00:15

    Franciszkańscy nowicjusze. Wschowa, niedzielne przedpołudnie 18 sierpnia. Jedenastu młodych mężczyzn po 10 miesiącach przyglądania się wspólnocie zakonnej otrzymało brązowe habity synów św. Franciszka z Asyżu.

    Czy chcesz dobrowolnie i z pełnym poddaniem się woli Bożej prowadzić nasze życie zakonne w wymiarze Reguły i Konstytucji? Czy chcesz spełniać zlecone ci przez przełożonych obowiązki w duchu wiary i bezinteresowności? Czy chcesz dołożyć wszelkich starań, aby okres nowicjatu był dla ciebie czasem łaski i miejscem realizowania powołania zakonnego? – to trzy pytania, które prowincjał o. Filemon Janka OFM zadał kandydatom do Zakonu Braci Mniejszych, czyli franciszkanów. Na wszystkie odpowiedzieli „Tak”. Wówczas padły najważniejsze słowa: – Od tej chwili jesteście nowicjuszami naszego zakonu.

    Droga powołania

    Słowa zostały wypowiedziane w kilkanaście sekund, jednak niekiedy kilka lat zajęło kandydatom, aby odczytać w sercu, że chcą je usłyszeć. I minie jeszcze kolejnych sześć lat, zanim złożą swoje śluby zakonne „na zawsze”. – Mam 27 lat i zanim wstąpiłem do zakonu byłem dwa lata w seminarium diecezjalnym. Do franciszkanów pociągnęła mnie ich wielka otwartość na Boga, każdego człowieka czy świat. Tak jak u Franciszka nie dzieli się tu ludzi na lepszych i gorszych. Miałem okazję tego doświadczyć w postulacie. To jest piękne! – mówi br. Barnaba. Wstąpienie do zakonu to ważna decyzja, dlatego zwykle kandydaci szukają konkretnego potwierdzenia rodzących się pragnień. – Pierwszy raz poważnie o swoim powołaniu zacząłem myśleć w szkole średniej w 2009 roku. Podczas jednych z rekolekcji sięgnąłem do pewnej książki i znalazłem w niej zdanie: „Serce twe kapłańskie, nie szukaj innego powołania”. Czyli kapłaństwo! – dzieli się br. Jerzy. – Szukałem potwierdzenia tego ze swoim spowiednikiem i modliłem się o jakiś bardzo szczegółowy znak. I dokładnie 13 sierpnia 2011 r. w Piśmie Świętym przeczytałem słowa „Cokolwiek uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili”. Wtedy tych „braci najmniejszych” odczytałem jako franciszkanów. [Oficjalna nazwa zakonu franciszkańskiego to Zakon Braci Mniejszych, z łac. Ordo Fratrum Minorum – wyjaśnienie W.L.]. Później miałem jeszcze kolejne potwierdzenia, więc jak mogłem wątpić – śmieje się br. Jerzy.

    Rodzicom o swojej decyzji powiedział 25 marca 2012 r. – Pamiętam to dobrze. To była niedziela ok. godz. 10. Siedzieliśmy przy śniadaniu i Jurek w pewnym momencie mówi: „Jak chcecie wiedzieć, dokąd chcę iść po szkole, to wam powiem. Idę do franciszkanów” – wraca pamięcią tata Ryszard. – Byliśmy w szoku. Zupełnie się tego nie spodziewaliśmy – dodaje mama Alina. – Nie znaliśmy takiego sposobu życia, a o samych franciszkanach też prawie nic nie wiedzieliśmy. Były więc zwyczajne pytania, były i łzy wypłakane w poduszkę… – wspomina tata. – Z czasem zauważyliśmy, że Duch Święty prowadzi również nas. Zaczęliśmy się zastanawiać również nad naszym życiem wiary i głębiej je podjęliśmy. Jesteśmy teraz we wspólnocie Przymierze Miłosierdzia i dojrzewamy wewnętrznie – mówią Alina i Ryszard Bąkowie.

    «« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół