• facebook
  • rss
  • Jakby prosiły, by je odkopać

    dodane 19.09.2013 00:15

    Wrześniowe rocznice. Radoszyn, Lutol Suchy, Głogów, Stypułów, Kożuchów, Brójce, Wysoka – to tylko kilka miejscowości w województwach lubuskim i dolnośląskim, w których członkowie „Pomostu” odkryli zbiorowe mogiły niemieckich żołnierzy i ludności cywilnej.

    Prace ekshumacyjne od 10 lat na terenie kilku województw, w tym lubuskiego i dolnośląskiego, prowadzą członkowie Stowarzyszenia „Pomost”. Ich inspiracją i motywacją do działania są słowa biskupów polskich, skierowane w 1965 roku do biskupów niemieckich: „Przebaczamy i prosimy o przebaczenie”, a głównym celem jest praca dla pokoju i pojednania narodu polskiego i niemieckiego. Stowarzyszenie powstało w 1997 roku w Poznaniu, a jego założycielami byli Polacy i kilku obywateli Niemiec. – Zaczęło się od porządkowania cmentarzy m.in. w Trzcielu i Wysokiej. Później zaczęliśmy poszukiwać grobów wojennych. Jest to dla nas wyzwanie i lekcja pokory, która pokazuje, do czego prowadzi wojna. Główny cel naszej pracy to identyfikacja bezimiennych żołnierzy i godny pochówek tych osób. My nie wnikamy w to, czy człowiek był dobry czy zły, chcemy, żeby rodziny tych ludzi dowiedziały się, gdzie ich brat czy ojciec został pochowany – wyjaśnia Tomasz Czabański. – Każdy grób jest inny i ma swoją historię. Rozkopując mogiłę, do momentu jej odkrycia czuję niepokój. Te osoby jakby prosiły, by je wyciągnąć z tego grobu i to nie daje mi spokoju. Po skończonej pracy jedna misja zostaje spełniona, ale czeka już następna.

    Zidentyfikować bezimiennych

    Członkowie „Pomostu” ekshumują niemieckie groby wojenne w ramach polsko-niemieckiej współpracy z Fundacją „Pamięć” i Niemieckim Związkiem Opieki nad Grobami Wojennymi. – W większości są to anonimowe groby. Niemcom zależy, żeby wszystkie szczątki pochowane były na oficjalnych niemieckich wojennych cmentarzach. Takich cmentarzy w Polsce jest 10. Poszukujemy głównie grobów żołnierskich, ale w mogiłach często znajdujemy także ludność cywilną – mówi Maksymilian Frąckowiak. – Jest tu też wiele przedmiotów, m.in. elementy wojskowego ekwipunku, rzeczy osobiste, dokumenty, ale najważniejsze z nich są znaki tożsamości, tzw. nieśmiertelniki, w które wyposażeni byli żołnierze. One pozwalają na identyfikację szczątków. Wszystkie przedmioty, które mogą pomóc w identyfikacji osób, są katalogowane i przekazywane stronie niemieckiej. Ta dokonuje identyfikacji w swoich archiwach. Instytucje niemieckie starają się dotrzeć do rodzin i poinformować je o fakcie odnalezienia szczątków ich bliskich i miejscu spoczynku ofiar wojennych. Rzeczy, które mają wartość historyczną, przekazywane są miejscowym muzeom. Nieznanych grobów wojennych ukrytych w lasach, żwirowniach czy starych cmentarzach jest wiele. W ich odkrywaniu pomagają często lokalni historycy, regionaliści, ale także obecni i byli mieszkańcy miejscowości. Ekshumację poprzedzają godziny spędzone w archiwach, na rozmowach z ludźmi i studiowaniu dokumentów oraz rozmaitych źródeł, które mogą pomóc przy pracach w terenie. – Dzięki informacjom, wspomnieniom, szkicom sporządzonym przez byłych mieszkańców tych terenów odkrywamy kolejne groby wojenne. W odnalezieniu zbiorowej mogiły na dawnym ewangelickim cmentarzu w Brójcach pomogli nam obecni mieszkańcy tej miejscowości – mówi M. Frąckowiak. – Z bagażem danych jedziemy w teren. Najpierw znajdujemy mogiłę, później rozpoczynamy prace ekshumacyjne, czyli wykop i oczyszczenie szczątków. Każdy szkielet układamy w osobnym sarkofagu i przewozimy do kostnicy w Poznaniu. Podczas ekshumacji pomocne są m.in. łopaty, szpachelki, miotełki, czyli typowe narzędzia archeologiczne. Czasem, gdy mogiła znajduje się na zalesionym terenie, potrzebny jest sprzęt ciężki.

    Kup wydanie papierowe lub e-wydanie.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół