• facebook
  • rss
  • Piękno rodzi się z wysiłku

    dodane 24.10.2013 00:15

    Doradca życia rodzinnego. Wielu narzeczonych traktuje przedślubne wizyty w Poradni Życia Małżeńskiego jako zło konieczne. Tymczasem to szansa, aby odpowiedzialnie podejść do najbardziej intymnej sfery w sakramentalnym związku.

    Są wśród nich lekarze, nauczyciele, katecheci, pielęgniarki, pedagodzy czy psycholodzy. Kim jest doradca życia rodzinnego? Doradcy życia rodzinnego pomagają małżonkom żyć zgodnie z katolicką nauką o małżeństwie i rodzinie, szczególnie w aspekcie kwestii intymnych. Szczególnym ich zadaniem jest pomoc narzeczonym w jak najlepszym przygotowaniu do małżeństwa. Ważny jest wkład doradców, często niedocenianych, w promocję i naukę zasad odpowiedzialnego rodzicielstwa jako stylu życia. To często jedyne osoby, które pokazują, że naturalne planowanie rodziny to wcale nie „watykańska ruletka”, bo metoda objawowo-termiczna (nie mylić z „kalendarzykiem”) to naukowy i sprawdzony sposób na udane pożycie małżeńskie oraz szczęśliwe małżeństwo i rodzinę.

    Każdy to osobna historia

    Dagmara Piotrowska ze Świebodzina zawsze chciała pracować z ludźmi. I tak się stało, bo dziś pracuje w Specjalnym Ośrodku Szkolno-Wychowawczym. – Nie tylko to marzenie się spełniło, bo dziś jestem żoną, mamą dwóch małych chłopców. Słuchając moich znajomych, którzy niepochlebnie wyrażali się na temat małżeństwa i życia w czystości, Kościoła, pomyślałam: „Panie Boże, co zrobić, aby Cię poznali?” – opowiada Dagmara. – Po jakimś czasie czekałam na przystanku na autobus. W pewnym momencie zatrzymała się jadąca samochodem mama dziewczynki, która chodziła z moim synem do przedszkola, i zaproponowała mi podwiezienie. Jadąc, rozmawiałyśmy o różnych sprawach, aż nagle zadała mi pytanie: „Czy nie chciałabyś pracować w poradni życia rodzinnego?”. Zaniemówiłam! Powiedziała, że gdybym się zdecydowała, to w następny weekend zaczyna się kurs na nauczyciela naturalnego planowania rodziny, który jest wymagany w posłudze doradcy życia rodzinnego – opowiada świebodzinianka. Na październikowych rekolekcjach w Rokitnie Dagmara otrzymała z rąk biskupa Stefana Regmunta misję kanoniczną do posługi w Poradni Życia Rodzinnego w parafii Miłosierdzia Bożego w Świebodzinie. Zanim tak się stało, musiała się do niej solidnie przygotować. Zdała m.in. egzamin pierwszego i drugiego stopnia na nauczyciela naturalnych metod planowania rodziny i opanowała wiedzę, której nie powstydziłby się żaden lekarz. – Mieliśmy m.in. zajęcia z zakresu  podstaw fizjologii płodności, elementów patofizjologii w cyklu miesięcznym kobiety, etycznych stron posługiwania, prokreacji ekologicznej. Spotkaliśmy się z ginekologiem, psychologiem, pracującym z osobami po stracie. Przyswajaliśmy sobie informacje dotyczące płodności kobiety, faz cyklu miesiączkowego, objawów, jakie świadczą o każdej z faz i takich, które świadczą, że dzieje się coś niewłaściwego w organizmie. Poznawałam także m.in. szczegóły dotyczące roli różnych hormonów i ich wpływie na ciało i psychikę kobiety, co może niepokoić i  jak pomóc kobietom dobrze zinterpretować sygnały wysyłane przez ciało. W sposób praktyczny poprzez rozwiązywanie kart obserwacji cykli uczyłam się interpretować cykle typowe, nietypowe, młodociane, po porodzie, w menopauzie, po odstawieniu antykoncepcji – wyjaśnia Dagmara. – Nasza wiedza musi być dość rozległa, byśmy mogli służyć fachową pomocą. Oczywiście ciągle się szkolimy – dodaje.

    Wiedza i małżeńskie świadectwo

    Choć była już pedagogiem, to aby zostać doradcą życia rodzinnego, zdecydowała się na podyplomowe studia nauk o rodzinie przy Papieskim Fakultecie Teologicznym we Wrocławiu. Agnieszka Hass, bo o niej mowa, jest doradcą życia rodzinnego już od 12 lat. Od 6 pełni posługę w głogowskiej parafii św. Klemensa. – W ciągu roku spotykam się z około 45 parami narzeczonych, którzy przygotowują się do sakramentu małżeństwa, aby przybliżyć im naukę Kościoła na temat odpowiedzialnego rodzicielstwa. Często jednak są to również tak potrzebne młodym rozmowy o miłości, seksie czy o Panu Bogu. Poza tym wspieram naszych ojców redemptorystów w prowadzeniu kursu przedmałżeńskiego, podczas którego dzielę się swoją wiedzą o naturalnych metodach planowania rodziny, ale również daję świadectwo jako żona i matka – wyjaśnia Agnieszka, żona z 18-letnim stażem i mama trójki dzieci. – Trudność niewątpliwie pojawia się wtedy, gdy do poradni trafiają ludzie, którzy są zupełnie niedojrzali do zawarcia sakramentu małżeństwa. Mam na myśli tych, którzy pogubili się w życiu, oddalili się od Pana Boga, przez długie lata żyli lub nadal żyją w grzechu, a w związku z tym nie są zmotywowani, aby przyjąć katolicką etykę seksualną. Oczywiście nie zamykamy przed nimi drzwi poradni, ale niejednokrotnie dialog z takimi osobami jest bardzo trudny. Pozostaje tylko jak najlepiej „posiać ziarno” i mieć nadzieję, że kiedyś wykiełkuje – zauważa głogowianka. – Doświadczam dużej radości, kiedy przychodzą pary, które same próbowały wcześniej nauczyć się naturalnej metody. Kilka pań przyniosło obserwacje swoich cykli z kilku miesięcy, a jedna z nich nawet z 1,5 roku. Oczywiście niesamowicie spędza się także czas z parami, które promieniują miłością. Kobieta i mężczyzna są zatroskani o siebie nawzajem, jak również o swoje przyszłe potomstwo, i w planowaniu rodzinnego życia są otwarci na współpracę z Panem Bogiem. Osobiście cieszę się również z par, które przychodzą pomimo to, że żyły długie lata w konkubinacie – mówi Agnieszka. Do poradni przychodzą nie tylko narzeczeni, ale coraz częściej, razem lub osobno, małżonkowie. – Jeżeli doradca nie ma odpowiedniego przygotowania, aby pomóc w rozwiązaniu zgłaszanego problemu, powinien po prostu pomóc im dotrzeć do odpowiedniego specjalisty. W moim przypadku jest trochę inaczej, gdyż jestem również psychologiem. Tylko w ciągu ostatniego roku do naszej poradni zgłosiło się kilka osób w sytuacji kryzysu życiowego. Często takie spotkania są potrzebne, bo po prostu osoby te nie mają z kim porozmawiać, szukają wsparcia, chcą coś ulepszyć w swoim życiu lub po prostu szukają odpowiedzi na trudne pytania – tłumaczy głogowianka.

    Otwarcie razy trzy

    Diecezjalnych doradców jest ponad 130. Bywa, że w posługę w parafiach zaangażowani są i żona, i mąż. Tak jest w przypadku Marzeny i Mariusza Kruszakinów z Gorzowa Wlkp. – Kilka lat temu żona zaproponowała mi studium nad małżeństwem i rodziną, bym był lepszym mężem i ojcem i nie siedział w sobotę bezczynnie w domu – opowiada z uśmiechem mąż. – Jeszcze wtedy nie wiedziałam, że służba w poradni stanie się jego pasją. Mariusz każdą wolną chwilę spędza na pogłębianiu swojej wiedzy w tym zakresie – dopowiada żona, która poszła w ślady męża i teraz oboje pełnią posługę w Specjalistycznej Poradni Rodzinnej Stowarzyszenia Rodzin Katolickich przy parafii św. Józefa w Gorzowie Wlkp. – Nasza posługa w poradni polega na przygotowywaniu narzeczonych do życia w łasce sakramentu małżeństwa – wyjaśniają małżonkowie. – Zauważamy trzy ważne strefy, o które małżonkowie powinni zadbać: wzajemna komunikacja – otwartość na siebie, seksualność – otwartość na życie, duchowość – otwartość na Boga. O każdą z tych dziedzin małżonkowie muszą się zatroszczyć najlepiej, jak potrafią, a zaniedbanie którejkolwiek może rodzić poważne cierpienia. Nie zapomnimy pary narzeczonych, którzy mieli już dwójkę dzieci i z lęku przed trzecim wykorzystywali wszelkie formy antykoncepcji. Dopiero po dłuższej chwili spokojnych rozmów kobieta gotowa była ocenić, że antykoncepcja przez nich stosowana nie tylko nie pozbawiała jej lęku, ale dodatkowo zubożyła ich współżycie. To bardzo logiczne wnioski, ale trudno jest wielu osobom ochrzczonym uwierzyć w wielką miłość Jezusa Chrystusa, który zaproszony do małżeństwa może wiele poukładać – kontynuują małżonkowie z 13-letnim stażem i trójką dzieci. Mimo przeważającej liczby par narzeczeńskich, które już mieszkają ze sobą, wciąż nie brakuje takich, które postanowiły wytrwać w czystości przedmałżeńskiej. – Są dla nas powodem wewnętrznych wzruszeń i dowodem na to, że nie trzeba dziś ulegać światowym modom. Wielką radością są tacy kandydaci do życia w małżeństwie, którzy znając swoje słabości, powierzają życie Bogu i w pokorze zwracają się do Niego we wspólnej modlitwie, w niedzielnej Eucharystii. Docieranie do młodych ludzi biorących pełnymi garściami to, co im oferuje świat, jest trudne. Jeśli są nieco doświadczeni, to zapewne zrozumieli, że „piękno rodzi się z wysiłku, dobro uszczęśliwia, gdy kosztuje, a miłość nie nuży się, gdy jest dzielona” – przekonują gorzowianie, którzy na co dzień formują się w Domowym Kościele.•

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół