• facebook
  • rss
  • Ręce nadal się trzęsą

    dodane 07.11.2013 00:15

    Pomoc w udzielaniu Komunii św. podczas Eucharystii to najbardziej dostrzegalny element ich posługi. Znacznie mniej zauważalne, ale niezwykle ważne, jest zanoszenie Chrystusa chorym i cierpiącym.

    Są wśród nich żołnierze, ratownicy medyczni, nauczyciele, górnicy, informatycy, a nawet winiarz. Większość z nich ma żony i dzieci, a niektórzy są już dziadkami. – Szafarze aktywnie udzielają Komunię św. podczas Mszy św., zanoszą do chorych w domach, szpitalach, hospicjach i domach opieki społecznej – wyjaśnia ks. Zbigniew Kobus, wikariusz biskupi i diecezjalny opiekun nadzwyczajnych szafarzy Komunii św. W naszej diecezji od 1999 roku wyznaczono do tej posługi 382 osoby. Obecnie czynnie posługuje ok. dwie trzecie z nich.

    Żołnierze eucharystii

    W żarskiej parafii Wniebowzięcia NMP nadzwyczajnymi szafarzami Komunii św. są czterej mężczyźni. – Bez szafarzy w parafii byłoby bardzo trudno – podkreśla proboszcz ks. prał. Tadeusz Dobrucki. Jednym z nich jest żołnierz Stanisław Solarz. – Kiedyś ksiądz proboszcz zajechał do mnie do domu i powiedział: „Słuchaj, będziesz szafarzem”. Szczęka mi opadła, bo nie spodziewałem się, że kiedykolwiek padnie taka propozycja. Przedyskutowałem to najpierw z żoną i dopiero potem zgodziłem się – wspomina pan Stanisław. Każdy z szafarzy, zanim dostał błogosławieństwo biskupa do tej posługi, musiał przejść specjalny kurs. – Bardzo dużo nam dały te wykłady. Ogromnie wzbogaciły naszą wiedzę i przygotowały do posługi – zapewnia Edward Kosałka, żołnierz od 28 lat. Potem przyszedł czas na posługę w parafii. – Każdy z nas miał stres przed podjęciem posługi. Tuż przed Rezurekcją w 2005 roku, jako świeżo upieczeni szafarze, zapytaliśmy księdza proboszcza, kiedy zaczniemy udzielać Komunii św. chorym. Odpowiedział, że już podczas tej Mszy św. pomożemy księżom. Oczywiście zgodziliśmy się, choć ręce się trzęsły. Zresztą do dzisiaj człowiek to przeżywa – zauważa Tadeusz Konowałów, który pracuje w DPS w Lubsku. – Nasz proboszcz to niesamowicie mądry człowiek i już wcześniej przygotowywał do tego wiernych, mówiąc, że rozdzielać Komunię św. będą także mężczyźni świeccy, którzy mają żony i dzieci. Początkowo nie wszyscy podchodzili do nas, ale z czasem to się zmieniło – dodaje.

    Wypatrują w oknach

    Żarscy szafarze odwiedzają swoich chorych co tydzień w niedzielę. Raz w miesiącu odwiedza ich także kapłan. – Początkowo ze Staszkiem chodziliśmy do Domu Pomocy Społecznej w Żarach – opowiada Edward Kosałka. – To było wyjątkowe doświadczenie. Na koniec Mszy św. w niedzielę ksiądz posyłał nas do osób, które z powodu choroby nie mogły przyjść. Tam, już na samym początku mojej posługi, zobaczyłem w chorych ogromne pragnienie przyjęcia Chrystusa – wspomina Edward Kosałka. Kiedy DPS przeniesiono do Lubska, posługa wśród chorych oczywiście nie zakończyła się. – Chorzy bardzo na nas czekają. Wielokrotnie, kiedy przyjeżdżamy, widzimy, jak wypatrują nas w oknie. Nasza posługa nie ogranicza się tylko do zaniesienia Pana Jezusa. Oczywiście najpierw jest modlitwa i Komunia św., ale potem zostajemy jeszcze i rozmawiamy – tłumaczy Edward Kosałka. – Nie wyobrażam sobie niedzieli bez wizyty u chorych. Rodzina to w pełni akceptuje i wie, że nie będzie mnie dłużej, bo idę do chorych. Chodzimy w albach i jesteśmy rozpoznawalni. Na początku czułem wzrok wszystkich na sobie, ale z czasem nabrałem odwagi i dziś to dla mnie coś normalnego. Oczywiście wiemy, że jesteśmy na świeczniku, dlatego staramy się, choć jak każdy człowiek jesteśmy słabi, świadczyć swoim życiem o Chrystusie – dodaje Stanisław Solarz. Formacja szafarzy nie kończy się na kursie przygotowawczym. Raz w roku uczestniczą oni w rekolekcjach. Wielu z nich na tym nie poprzestaje. – Bycie szafarzem mobilizuje człowieka do duchowego rozwoju. Każdy z nas należy do jakiejś wspólnoty. Akurat ja podejmuję duchową adopcję dziecka poczętego, należę do męskiej róży Żywego Różańca, a z żoną do Domowego Kościoła. Bycie w tej wspólnocie i bycie szafarzem pozwala mi jeszcze lepiej spojrzeć na moje małżeństwo i rodzinę jako wielki dar od Boga – mówi Tadeusz Konowałów.

    Wymagająca posługa

    Ks. Zbigniew Kobus – Nadzwyczajny szafarz Komunii św. to po prostu pomocnik w jej udzielaniu. Kandydatami do tej posługi mogą być mężczyźni, a także siostry zakonne i niewiasty życia konsekrowanego w wieku 25 do 65 lat. Powinni odznaczać się zaangażowaniem w życie Kościoła, wzorowym życiem moralnym oraz poważaniem wśród duchowieństwa i wiernych. Obserwując mężczyzn, widzę, że bycie nadzwyczajny szafarzem Komunii Świętej pomaga im w rozwijaniu religijności, daje pewne miejsce w życiu parafii, pomaga w życiu małżeńskim i rodzinnym. Ta posługa stawia wymagania ze strony otoczenia i wobec samego siebie.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół