• facebook
  • rss
  • Synowie i córki powstańców

    dodane 02.01.2014 00:00

    Chłopiec z werblem i uniesionymi w górę pałeczkami – taki pomnik stoi już w centrum Zielonej Góry. To Dobosz Powstania Wielkopolskiego.

    Pomnik to inicjatywa lubuskiego oddziału Towarzystwa Pamięci Powstania Wielkopolskiego, które w tym roku obchodzi swoje 20-lecie. Przypomnijmy: powstanie wielkopolskie (1918–1919) było wyjątkowym zrywem Polaków mieszkających w Prowincji Poznańskiej przeciwko Rzeszy Niemieckiej. Polacy domagali się powrotu ziem zaboru pruskiego do Rzeczypospolitej.

    Mówcie dzieciom o wolności

    Pomnik Dobosza stanął w Zielonej Górze. Dlaczego akurat w mieście niezwiązanym bezpośrednio z powstaniem wielkopolskim? – Po pierwsze – Zielona Góra jest polskim miastem, żyjemy tutaj i naszym obowiązkiem moralnym i patriotycznym jest upamiętnianie czynów tych, którzy o wolność naszego kraju, naszego narodu walczyli, poczynając od insurekcji kościuszkowskiej po II wojnę światową. To wielkie słowa, ale to jest prawda – powiedział nam Włodzimierz Kwaśniewicz, przewodniczący Społecznego Komitetu Budowy Pomnika Dobosza.

    – Po drugie – w 1945 roku na terenie Zielonej Góry, ale też województwa zielonogórskiego czy szerzej – ziemi lubuskiej znalazło się wielu powstańców, którzy przeżyli i których nie zlikwidowano. Ich kości spoczywają na zielonogórskim, ale także na lubuskich cmentarzach i należy im się nasz szacunek za ich walkę i to, co dla nas zrobili. To pomnik symboliczny. Pod pomnikiem jest napis: „W hołdzie dzieciom wszystkich wojen, powstań i zrywów narodowych”. – To jest dobosz, który wzywa do powstania, ale również który niesie chwałę powstania po wieczne czasy. I tak na ten pomnik należy patrzeć. To monument poświęcony szczególnie dzieciom, które ginęły w różnych zrywach narodowo-wyzwoleńczych. To jest pomnik na placu wielkopolskim i obok tablicy poświęconej powstańcom wielkopolskim. Składa się to na jedną ważną dla naszego miasta i regionu całość – wyjaśnia W. Kwaśniewicz. – Naszym marzeniem jest, aby pod ten pomnik przychodziły całe rodziny – babcie i dziadkowie z wnukami, mamy i ojcowie ze swoimi dziećmi. By starsi mówili młodym, jak ważna jest dla nas wolność, w której mogą wzrastać – dorzuca Jerzy Przybecki, prezes lubuskiego oddziału TPPW.

    Za kraj poszedłby wszędzie

    To niejedyny pomnik, jaki TPPW stawia powstańcom. Niezwykle ważne „pomniki” są stawiane dzięki krzewieniu wiedzy, kultywowaniu pamięci i popularyzowaniu wartości na ich temat wśród młodego pokolenia. O to dba m.in. Stefan Ogrodowicz, którego ojciec walczył o wolny kraj w powstaniu wielkopolskim i w wojnie z bolszewikami. Antoni Ogrodowicz, bo o nim mowa, urodził się 21 grudnia 1982 roku w miejscowości Tursko k. Pleszewa. – Ojciec trafił na bardzo trudne czasy. Był człowiekiem wielkiej kultury, bardzo dobrym ojcem i był mocno związany z Polską. Za kraj poszedłby wszędzie – zapewnia S. Ogrodowicz. W grudniu 1918 roku Antoni wstąpił ochoczo do oddziałów powstańczych. – W powstaniu wielkopolskim początkowo walczył w okolicach Ostrowa Wielkopolskiego i Krotoszyna.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół