• facebook
  • rss
  • Poznaj swoją tożsamość

    dodane 16.01.2014 00:15

    Do niedawna znane tylko po łacinie, w niedalekiej przyszłości będziemy mogli poznać ich polskie tłumaczenie. Kilka fragmentów prezentujemy już dziś. Chodzi o wypowiedzi soborowe sługi Bożego.

    Biskup Wilhelm Pluta był obecny na dwóch z czterech sesji soborowych, a dokładnie na pierwszej w 1962 roku i trzeciej w 1964 roku. Na wyjazd na pozostałe nie otrzymał pozwolenia od władz komunistycznych. W sumie zabrał trzykrotnie głos i przedstawił kilka pisemnych uwag. – W chwili rozpoczęcia soboru bp Wilhelm Pluta był jeszcze młodym biskupem, ale cztery bardzo intensywne lata duszpasterzowania na terytorium administracji obejmującej jedną siódmą Polski dały mu całkiem spore doświadczenie. Sobór przeżywał z wielkim zaangażowaniem, bardzo głęboko wziął też sobie do serca nauczanie soboru, przez wiele lat starając się później wprowadzać je w życie swojej diecezji i Kościoła w Polsce – zauważa ks. Dariusz Gronowski, postulator w procesie beatyfikacyjnym.

    Najpierw duchowość

    Wypowiedzi i zapiski bp. Wilhelma Pluty były dostępne dotychczas tylko w języku łacińskim. Polskiego tłumaczenia dokonał ks. Janusz Roman, wykładowca Wyższego Seminarium Duchownego w Paradyżu. – Łacina bp. Wilhelma Pluty ujmuje. To bez wątpienia owoc intymnej więzi z językiem. Zjawia się jak spolegliwe narzędzie zarówno w wysokich rejestrach teologicznego dyskursu, jak i w obszarach, które dotyczą sposobu procedowania nad projektami. To język żywy. Kunsztowne naczynie równie kunsztownych treści – zauważa ks. Janusz Roman. W przyszłości ma się ukazać publikacja poświęcona wystąpieniom bp. Wilhelma Pluty na Soborze Watykańskim II. Zajmuje się tym wicerektor paradyskiego seminarium ks. Mariusz Jagielski. – To był pasterz, który miał dar przekuwania intuicji teologicznych na praktykę i doświadczenie pastoralne – zauważa ks. Mariusz Jagielski. Zajrzyjmy do źródeł. W 1962 r. w swoim imieniu bp Wilhelm Pluta zabrał głos we wstępnej dyskusji nad schematem „O Kościele”. „Nasz projekt winien zawrzeć naukę o konieczności kultywowania życia duchowego [pojętego] jako istota istnienia Kościoła i jego – najgłębiej rozumianego – apostolatu” – mówił biskup.

    Ta konieczność akcentowania duchowości, co dziś jest jeszcze bardziej aktualne, konieczna jest w dobie cywilizacji technicznej. „Niesie ona bowiem z sobą niebezpieczną tendencję marginalizowania życia duchowego. Ta niebezpieczna pokusa dotyczy w równej mierze ludzi Kościoła, stając się rzeczywistym zagrożeniem duszpasterstwa, działalności apostolskiej i kościelnego Magisterium. My wszyscy jesteśmy świadkami tego, jak młodzi kapłani, wyświęceni po ostatniej wojnie, kierując swoją wielką żarliwość na to, co zewnętrzne, już zostali zainfekowani tą herezją działania – mówił na soborze i kontynuował: „(…) działalność apostolska świeckich jest niemożliwa bez życia ascetycznego świeckich apostołów, życia ascetycznego pojmowanego szeroko, w postaci zupełnie podstawowej, jako życia przeżywanego świadomie w stanie łaski. W jaki bowiem sposób dokona się owe dzieło »uświęcania świata«, jeśli wpierw nie zostaną uświęceni ci, którzy podejmują ten trud?”.

    Potem ofensywa

    Szczególnie na sercu bp. Pluty leżał temat duszpasterstwa. Mówił o tym na trzeciej sesji soboru w trakcie dyskusji nad schematem o działalności misyjnej Kościoła: „należy określić nowoczesny styl współczesnego działania duszpasterskiego”, które, zdaniem bp. Pluty, powinno być ze wszech miar dynamiczne, tzn. ofensywne. „Zawsze misyjne, a nie tylko zachowawcze i broniące istniejącego status quo (…) Bez takiego stylu nie będzie możliwe prowadzenie w praktyce parafialnej jakiegokolwiek działania apostolatu świeckich, jeśli sam duszpasterz w parafii nie będzie apostolski par excellence”. Warto podkreślić, że bp Pluta nie rozważa wiary tylko w perspektywie teoretycznej, dla niego fundamentalne jest doświadczenie wiary. Mówi przecież: „Pierwszym celem winno być wprowadzenie w życie »in Christo«” (z łac. w Chrystusie). – To tożsamość chrześcijańska daje odwagę i ten kto zna swoją tożsamość może iść i głosić Chrystusa. Natomiast im mniej tożsamości, tym więcej lęku w człowieku i postaw zamkniętych, a przecież, jak zauważa sługa Boży, potrzebne jest „duszpasterstwo ofensywne” – zauważa ks. Jagielski. – Bp Pluta nie miał takiego lęku i odważne głosił Chrystusa, bo znał swoją tożsamość – dodaje.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół