• facebook
  • rss
  • Most między narodami

    dodane 16.01.2014 00:15

    Dzień Judaizmu. Burzyć bariery kulturowe, szukać wspólnych korzeni i poznawać się wzajemnie – to m.in. zadania jakie stawia sobie dziś głogowska i izraelska młodzież.

    Mieszkali w Głogowie przez 700 lat, dziś zostały po nich tylko nieliczne pamiątki i wspomnienia, bo obecnie Żydów w Głogowie nie ma. Pamięć o nich jest jednak żywa i motywuje przede wszystkim młodych mieszkańców do odkrywania dawnych dziejów miasta. Jest również inspiracją do tworzenia historii nowej, bogatej w międzykulturowe i międzynarodowe doświadczenia. Z okazji obchodzonego 16 stycznia Dnia Judaizmu w Kościele katolickim przybliżamy fragment historii, kultury i religii głogowskich Żydów, a także pokazujemy współczesne przedsięwzięcia młodych głogowian, służące polsko-izraelskiej współpracy i wzajemnemu poznaniu obydwu narodów.

    Inni nie znaczy źli

    Historia głogowskich Żydów to dzieje społeczności, która przez 700 lat w Głogowie żyła razem z innymi mieszkańcami miasta i której ciągłość egzystencji przerwała II wojna światowa. Pierwszym potwierdzeniem istnienia Żydów w Głogowie jest dokument z 1299 roku, wydany przez księcia Henryka III Głogowskiego. Mieszkali tuż przy zamku, bo tam znajdowała się dzielnica żydowska, która funkcjonowała do XVII wieku. Ich życie w Głogowie, który należał do państwa niemieckiego, nie różniło się od egzystencji Żydów w innych częściach Europy Zachodniej. Żydzi byli wędrującymi kupcami. Już w średniowieczu nakazano im noszenie specyficznego ubioru, z żółtym kółkiem naszytym na ramieniu czy charakterystyczną czapkę, aby móc ich oddzielić od reszty społeczeństwa. Później naziści w czasie wojny przejęli ten pomysł i nakazali noszenie opasek na ramieniu z Gwiazdą Dawida. – Żydzi byli wydzieloną grupą społeczną, która posługiwała się innym językiem, miała inną kulturę i nigdy nie dążyła do asymilacji. To powodowało, że traktowano ich jako innych i obcych. Mieli osobne prawa i przywileje, i nie chcieli się łączyć z resztą społeczności. Nazywali siebie narodem wybranym. Wszelkie cierpienia tłumaczyli jako skutek wybrania ich przez Boga – wyjaśnia Renata Matysiak, kustosz Muzeum Archeologiczno-Historycznego w Głogowie. Nazywani ludźmi Pisma, zajmowali się czytaniem i analizowaniem Tory. Z niej czerpali wiedzę i życiową mądrość. Dopiero w wieku XIX nadano im prawa obywatelskie, dzięki którym mogli wykonywać wolne zawody oraz uprawiać rzemiosło. Po nocy kryształowej w Głogowie w 1939 roku w mieście zostało ok. 120 Żydów. Wszyscy zostali skierowani do dwóch kamienic niedaleko rynku, gdzie mieszkali do 1942 roku. Chodzili codziennie do stoczni rzecznej, do pracy, a w 1942 roku zostali przewiezieni do obozów zagłady, m.in. w Terezinie. Tym, którzy ocaleli, po wojnie władze komunistyczne zabroniły osiedlania się na Śląsku, traktując ich jako społeczność niemiecką.

    To, co pozostało

    Pamiątki, fotografie, dokumenty, przedmioty kultu religijnego gromadzi dziś Muzeum Archeologiczno-Historyczne w Głogowie. By ocalić pamięć o Żydach, nie tylko w Głogowie, ale i na Śląsku zorganizowało wystawę, która gromadzi eksponaty z muzeów m.in. z Chrzanowa, Gliwic, Zielonej Góry i Wschowy. Na ekspozycji, która służy nie tylko zwiedzaniu, ale przydatna jest podczas lekcji muzealnych poświęconych tematyce żydowskiej, można zobaczyć m.in. menory, lampki chanukowe, zwoje Tory, balsaminki, fragmenty głogowskich macew oraz zdjęcia głogowskich Żydów. Ponadto stworzono specjalną linię czasu, która pokazuje jednocześnie dzieje Żydów w Głogowie, w Polsce i na świecie. – Muzeum stoi na straży pielęgnowania korzeni miejsca, w którym się znajduje. Opowiadając o losach tego miasta, odkrywamy bogactwo tego miejsca – zauważa Renata Matysiak. – Mamy te same korzenie, tylko Żydzi w przeciwieństwie do chrześcijan, którzy spotkali Jezusa, nadal czekają na swojego zbawcę. Stary Testament, Dekalog jest wspólny – dodaje.

    Pokolenia bez barier

    Wszelkie działania, wystawy, niedawno opublikowana książka o głogowskich Żydach mają służyć edukacji społeczeństwa i łamaniu stereotypów. Młodzież z Zespołu Szkół Politechnicznych od kilku lat współpracuje z zaprzyjaźnioną szkołą z Izraela. Bierze udział w polsko-izraelskich projektach, których celem jest wzajemne poznanie i wymiana młodzieży. – Podczas wymian wiele się o sobie uczymy, zwiedzamy i integrujemy się podczas różnych warsztatów i pikników. W Izraelu rokrocznie uczestniczymy w kolacjach szabatowych – mówi Magdalena Tojza, koordynatorka projektów. – Każda wymiana ma inny temat. Wymiana pt. „Bo pamiętnik jest po to, żeby nie zapomnieć…” dotyczyła postaci Janusza Korczaka. Współpracowaliśmy wtedy z przedszkolami w Głogowie. Bawiliśmy się z dziećmi, śpiewaliśmy po hebrajsku i tworzyliśmy pamiętnik przedszkolaków na podstawie „Pamiętnika Blumki” Iwony Chmielewskiej. W Izraelu byliśmy w okresie święta Purim, czyli karnawału izraelskiego, przebieraliśmy się i odwiedzaliśmy dzieci w szpitalu z tradycyjnymi paczkami purimowymi – dodaje. Podczas projektu pt. „Zobacz, dotknij, zasmakuj…” młodzież m.in. uczestniczyła w warsztatach czyszczenia macew, gotowała potrawy chanukowe i fotografowała Głogów. W Izraelu odbyły się warsztaty w szkole podstawowej. Młodzież poznała też realia codziennego życia w Izraelu. Udział w projektach był dużym doświadczeniem zarówno dla młodzieży, jak i jej opiekunów. – Wymiana polsko-izraelska to jedno z najlepszych doświadczeń, jakie przeżyłem w życiu. Najbardziej interesującym i ciekawym doświadczeniem było zobaczenie wielu miejsc, np. Morza Martwego czy Jerozolimy. Poznanie młodych ludzi z Izraela też było fajne. Okazało się, że żydowscy koledzy i koleżanki niewiele różnili się od nas. Utrzymuję z nimi kontakt do tej pory i osobiście nie odczuwałem żadnej inności podczas wymiany – mówi Michał Walochnik. – W Izraelu zwiedziliśmy miejsca, o których na co dzień słyszymy jedynie w telewizji lub czytamy w książkach. To, co w wymianie było najważniejsze, to cudowni ludzie. Mimo dzielących nas różnic, przede wszystkim językowych i kulturowych, w niecałe dwa tygodnie staliśmy się sobie bardzo bliscy. Na całe życie zapamiętam wrażenia z wymiany i cudowne chwile spędzone zarówno w Polsce, jak i w Izraelu – dodaje Katarzyna Stachowiak. Podobnie uważa koordynatorka projektów Magdalena Tojza. – Dzięki wyjazdom ja i moi uczniowie poznaliśmy, co to są stereotypy, i skutecznie je przełamaliśmy. Mieliśmy też możliwość wzbogacenia własnego światopoglądu. W najbliższym środowisku kolegów, rodzin i miasta rozniosła się informacja, że młodzież z Polski i Izraela świetnie się ze sobą komunikują i wszelkie podjęte działania wzbogacają oba narody w wiedzę i nowe przyjaźnie – zauważa koordynatorka.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół