• facebook
  • rss
  • Zakręceni na punkcie życia

    dodane 23.01.2014 00:15

    Czy małżeństwo z prawie 30-letnim stażem może się jeszcze czegoś nauczyć? – Zawsze może być lepiej – przekonują gorzowianie.

    Można powiedzieć, że do Diecezjalnego Studium nad Małżeństwem i Rodziną im. bp. Wilhelma Pluty trafili dzięki jego patronowi. – Szukaliśmy w internecie jakiejś publikacji na temat rodziny. Natrafiliśmy na artykuł o bp. Wilhelmie Plucie z informacją o naborze do studium. Pomyśleliśmy: czemu nie? – wyjaśniają Lilianna i Piotr Pawłowscy z Gorzowa Wlkp. – Powiedzieliśmy o tym naszemu proboszczowi o. Piotrowi Daraszowi, który ogłosił informację o naborze w parafii. Oprócz nas zgłosiło się jeszcze pięć osób. I wszyscy ukończyliśmy studium – dodają.

    Dla mnie to święty

    Zawodowo nie są związani z tematyką małżeństwa i rodziny. Prywatnie i owszem, w tym roku będą świętować 29. rocznicę ślubu, a ich oczkiem w głowie są dwaj synowie. Od pewnego czasu, jak sami mówią, są „zakręceni” na punkcie tematu małżeństwa i rodziny. Impulsem do tych poszukiwań było wstąpienie do kręgu Domowego Kościoła przy oblackiej parafii pw. św. Józefa w Gorzowie Wlkp. – Już na początku naszej drogi mieliśmy kameralne spotkanie z Jackiem Pulikowskim, który pisze książki poświęcone tematyce małżeństwa i rodziny. Po spotkaniu dał nam jedną ze swoich książek i od tej pory ten temat stał mi się bliższy, a książek o tej tematyce w domu wciąż przybywa – wyjaśnia pan Piotr. – Czytałem także teksty o małżeństwie i rodzinie bp. Wilhelma Pluty. Szczególnie w pamięć zapadła mi jedna myśl z 1958 roku: „Chcemy wspólnie pracować nad odnowieniem życia Bożego w rodzinie. Chcemy, aby dzieci ziemi gorzowskiej żyły w łasce uświęcającej, małżonkowie tylko w sakramentalnym związku małżeńskim, czerpiąc z niego łaski nieodzowne do świętości życia w małżeństwie i rodzinie”. Dziś rozwodów jest o wiele więcej niż pół wieku temu, ale myślę, że bp Pluta wciąż wierzyłby, że można uratować Polską rodzinę. Cieszę się, że wykłady odbywały się w odnowionym Domu Biskupów w Gorzowie Wlkp., gdzie żył i pracował sługa Boży. Dało się tam odczuć obecność tego świętego. Wiem, że trwa dopiero jego proces beatyfikacyjny, ale z całą świadomością tak mówię, bo jestem przeświadczony o jego świętości – kontynuuje.

    Silne małżeństwo, silna rodzina

    W kolejną rocznicę śmierci bp. Wilhelma Pluty, 22 stycznia, w gorzowskiej katedrze słuchacze studium otrzymają dyplomy. Studium trwało dziesięć miesięcy. – Obejmowało cykl wykładów, warsztatów i konwersatoriów na temat małżeństwa, rodziny, duchowości kobiet i mężczyzn w aspekcie teologii i etyki katolickiej oraz współczesnych nauk o człowieku: psychologii, pedagogiki, socjologii, prawa i medycyny – wyjaśnia pani Lilianna.

    – Dowiedzieliśmy się wielu ciekawych i przydatnych rzeczy o życiu i rozwoju człowieka w małżeństwie i rodzinie. Studium nam wiele dało, ale przede wszystkim uświadomiliśmy sobie jeszcze bardziej, że to, co wydaje się czasami takie trudne w małżeństwie, wynika z naturalnych różnic między kobietą i mężczyzną, i wiedząc o tym, łatwiej jest się nawzajem zrozumieć we wspólnym życiu – dodaje. Początkowo głównym powodem uczestnictwa w studium gorzowian była troska o własne małżeństwo, rodzinę i relacje z dziećmi. Z czasem studium stawało się impulsem do zrobienia kolejnych kroków. – W naszej głowie zakiełkowała myśl, że może też będziemy mogli pomóc innym małżeństwom, wykorzystując nasze doświadczenia życiowe i wiedzę, jaką zdobędziemy w trakcie studium – wyjaśnia żona. – Najpierw zaczęliśmy robić to w naszej wspólnocie, a potem także w parafii. Na kursach przedmałżeńskich mówimy na temat duchowości małżeńskiej i rodzinnej. Duchowość w małżeństwie to nie tylko wspólna modlitwa. To wspólne przeżywanie każdego dnia, wspólny śmiech i łzy. Małżeństwo to zawsze dwa różne charaktery i bez wspólnej duchowości trudno byłoby przeżyć – dodaje z uśmiechem. To jednak nie koniec. Na studium małżonkowie dowiedzieli się o Ruchu Obrony Życia Gaudium Vitae. – O tej inicjatywie dowiedzieliśmy się podczas wykładów dr Małgorzaty Witkowskiej, która w Zielonej Górze prowadzi to dzieło pomagające kobietom spodziewającym się dziecka, będącym w trudnym położeniu materialnym i społecznym, a także rodzicom przeżywającym tragedię straty dziecka w wyniku poronienia – mówi pan Piotr. – Małymi krokami wraz z Mariuszem Skibińskim i Basią Chruścińską, także uczestnikami studium, chcemy przenieść to na grunt gorzowski. Jesteśmy już po wstępnej rozmowie z naszym proboszczem i moderatorem Domowego Kościoła o. Piotrem Daraszem. Chęci są i zapał nie gaśnie. Choćbyśmy mieli uratować tylko jedno dziecko, to i tak będzie warto – dodaje.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół