• facebook
  • rss
  • Wystarczy robić coś więcej

    dodane 06.02.2014 00:15

    Kochająca się aktywna, zaangażowana w pracę w parafii i ufająca Bogu – na taką rodzinę stawiają Irena, Rafał, Zosia i Marysia Wojtkiewiczowie ze Świebodzina.

    Rafał jest z zawodu budowlańcem, ale jego pasją i obecnym zajęciem jest fotografia. Irena skończyła studia pedagogiczne i przez kilka lat pracowała w Powiatowym Centrum Pomocy Rodzinie. Teraz zajmuje się domem i pomaga mężowi w prowadzeniu działalności gospodarczej oraz fotografowaniu. Oboje w życiu stawiają na rodzinę i wartości chrześcijańskie, bo – jak sami mówią – to ich kręci.

    Aktywni i zaangażowani

    Irena i Rafał od młodzieńczych lat działali przy parafii, należeli również do Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży. – Pomagaliśmy przy kościele, organizowaliśmy wyjazdy i pielgrzymki młodzieżowe, w tym również Spotkania Młodych w Taizé. Kiedy założyliśmy rodzinę, podobnie jak naszym znajomym, brakowało nam takiego działania i wspólnoty – mówią Irena i Rafał. Z potrzeby serca i chęci aktywnego zaangażowania w parafii, wraz z innymi młodymi małżeństwami i rodzinami oraz wspólnotami parafialnymi, dwa lata temu postanowili zorganizować festyn rodzinny przy figurze Chrystusa Króla. Wspólne działanie udało się i jest kontynuowane, a jednym z jego owoców jest Stowarzyszenie Rodzin Świebodzińskich „Ars Familia”. Celem stowarzyszenia jest m.in. prowadzenie działalności charytatywnej, działalności w zakresie pomocy społecznej, kultury, sztuki, ochrony dóbr kultury i tradycji, wspomaganie i rozwój wspólnot i społeczności lokalnych, rozwój kultu religijnego w zakresie nauki, edukacji, oświaty i wychowania oraz w ramach tematyki związanej z integracją europejską. Stowarzyszenie stawia również na upowszechnianie kultury fizycznej i sportu oraz ochronę i promocję zdrowia. – Chcemy swoją postawą zachęcić też innych do wspólnego działania przy kościele. Oprócz festynów udało nam się zorganizować m.in.: koncerty: „Kolędowanie w rodzinie” czy koncert kolędowy w 13 językach „Z kolędą przez świat” oraz Festiwale „Musica Misericordia”, na które zapraszani są znani artyści, np. Anna Seniuk czy Jerzy Zelnik – mówi Rafał. – Pomimo że czasu jest mało, bo są dzieci, obowiązki w domu, zajęcia pozalekcyjne i praca, to jednak udaje się nam znaleźć czas na działanie. Zamiast siedzieć w domu, wolimy spędzić czas z innymi ludźmi, pośmiać się i pożartować, porozmawiać, i razem działać. To nas po prostu kręci – dodaje Irena.

    Robić „coś więcej”

    Rafał należy również do Honorowej Straży Najświętszego Sakramentu w sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Świebodzinie. – Jest to niezwykła straż, powołana rok temu, żeby służyć ludziom w nocy, kiedy przychodzą adrować Pana Jezusa. Chcemy, żeby te osoby czuły się bezpieczne. Od godz. 21 wieczorem do 6 rano po dwóch mężczyzn pełni służbę. Jesteśmy w kościele i na jego terenie. Służymy pomocą, wspieramy ludzi starszych, a i sami mamy czas na modlitwę i przemyślenia – mówi Rafał. Rodzina Wojtkiewiczów mieszka na osiedlu znajdującym się naprzeciw figury Chrystusa Króla, którą Rafał z okien swojego domu często fotografuje. – Fotografowanie to moja pasja. Codziennie, kiedy się budzę, podchodzę do okna i patrzę na figurę Chrystusa i fotografuję ją. Robię zdjęcia w różnych porach roku, wieczorem i o poranku, przy wschodzie słońca, bo chcę uzyskać ciekawe efekty i zdjęcia zamieścić później w folderze czy kalendarzu parafialnym – mówi. Rodzina Wojtkiewiczów stawia na wartości chrześcijańskie. Oprócz codziennej modlitwy i uczestnictwa w niedzielnej Eucharystii, chcą dla swojej rodziny i innych parafian robić „coś więcej”. – Zależy nam, by pokazać naszym dzieciom, że ich rówieśnicy myślą podobnie, że istnieją rodziny dbające o wartości chrześcijańskie. Mamy wiele pomysłów. Niektóre z nich podsuwają nam nasze córki, np. propozycje zabaw czy konkursów na festyn. Pomyśleliśmy, by w parafialnej sali multimedialnej zorganizować rodzinne oglądanie filmów religijnych, a w czasie ferii półkolonie dla dzieci – mówią małżonkowie. – Jesteśmy normalną rodziną, w której zdarzają się kłótnie i gorsze dni, ale staramy się pokazywać dzieciom, że każda taka sytuacja kończy się przebaczeniem, a nie wrogością czy nienawiścią do drugiego człowieka – mówi Irena. – Uczymy, że miłość trwa, a rodzinę stanowią kobieta i mężczyzna oraz dzieci. Są trudne tematy, od których nie uciekamy, ale rozmawiamy i odpowiadamy na pytania córek – dodaje Rafał.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół