• facebook
  • rss
  • Matka codziennego życia

    dodane 13.03.2014 00:15

    Przed 25. rocznicą koronacji. Odsłonięte ucho Matki Bożej Cierpliwie Słuchającej poznało wiele ludzkich dramatów, a jej delikatny wzrok ujrzał ogromną ilość łez szczęścia. Obok tych wielkich cudów dzieją się tutaj też te zwykłe, codzienne.

    Dziękuję Ci, Pani z Rokitna, za uratowanie mojego małżeństwa. Wiele razy pielgrzymowałam do Ciebie pieszo, trwałam na rekolekcjach, modliłam się ze łzami przed Twoim Obliczem. Dziś dziękuję za mojego męża, za jego obecność przy mnie, za siłę, jaką mi dałaś. Dziś wraz z mężem polecamy Ci nasze dzieci, opiekuj się nimi – napisała Kazimiera.

    Randka u Maryi

    Maryja nie tylko ratuje rozpadające się związki, ale przede wszystkim pomaga kroczyć drogą miłości. Rokitno jest szczególnym miejscem dla Joanny Kowalik pochodzącej z Zielonej Góry i Jakuba Jęczmionki pochodzącego z Głogowa. Wszystko ze względu na odbywające się tam wyjątkowe rekolekcje – Kurs Animatorów Muzycznych Oazy prowadzony przez Ruch Światło–Życie. – Nigdy byśmy nie pomyśleli, że coroczne powroty do sanktuarium Matki Bożej Cierpliwie Słuchającej mogą zdziałać małe cuda. W tym miejscu w 2006 roku Pan Bóg zapoznał nas ze sobą. Musiało jednak upłynąć wiele czasu, byśmy odczytali Jego plan wobec nas. Niemal w każde ferie na rekolekcjach KAMUZO spotykaliśmy się tu i modliliśmy się wieczorami do Maryi w godzinie Apelu Jasnogórskiego. To Ona wysłuchiwała naszych próśb, także tych o dobrego męża czy żonę – opowiadają narzeczeni, którzy mieszkają i pracują w Warszawie. – To w tym miejscu czerpaliśmy siłę do codziennych zmagań i to tu powstawały nawet fragmenty naszych studenckich prac dyplomowych. Przyjazd do Rokitna był i jest dla nas wciąż wart poświęcenia czasu, pieniędzy czy innych planów, ponieważ owoce płynące ze spotkania z Matką Bożą były zawsze większe niż nasze wysiłki – dodają. Mimo studiów i pracy w Warszawie narzeczeni nadal odwiedzają Rokitno. – Posługujemy muzycznie podczas uroczystości w tym miejscu. Coraz częściej przyjeżdżamy tu razem i dziękujemy za siebie nawzajem. Nieśmiało marzymy sobie, by właśnie u stóp Matki Bożej Cierpliwie Słuchającej powiedzieć sobie sakramentalne „tak” – przyznają Asia i Kuba.

    Łaska dialogu

    Jedni dopiero założą obrączki, a inni już je mają. Pierwszy raz do Rokitna Katarzyna i Paweł Konsurowie z Zawady k. Zielonej Góry przyjechali 5 lat temu na rekolekcje Spotkania małżeńskie, za które są dziś odpowiedzialni w diecezji. – Nie jechaliśmy tam w wielkim kryzysie, po prostu chcieliśmy, aby nasze małżeństwo stało się lepsze. Matka Cierpliwie Słuchająca jest dla nas przewodniczką, kiedy mówimy o zasadach naszego „dialogu”, a w szczególności – pierwszeństwie słuchania przed mówieniem, a nade wszystko przebaczenia – wyjaśnia żona, a mąż dodaje: – Jest to dla mnie trudne, kiedy słucham mojej żony i próbuję ją zrozumieć, choć podobno jest to niemożliwe. (śmiech) Nasze relacje poprawiły się tak bardzo, że nawet w sytuacjach kryzysowych pierwszeństwo ma słuchanie i próba zrozumienia bez oceniania. Dzisiaj widzę, jak bardzo zmieniłem się wśród kolegów czy koleżanek w pracy, nie mówiąc o uczniach, których uczę. Kiedyś za wszelką cenę usiłowałem przekonać wszystkich do swojej racji bez względu na racje i potrzeby drugiej strony. Teraz za każdym razem usiłuję, z różnym skutkiem, odczytać intencje drugiej strony, wsłuchując się w jej słowa, choć nie jest to proste. Myślę, że Rokitniańska Pani pokazuje nam wszystkim, co jest ważne w codziennych relacjach wszędzie, gdzie jesteśmy. Za każdym razem, kiedy małżonkowie są w Rokitnie, oddają się w opiekę Pani Cierpliwie Słuchającej. – Tak, aby pod jej przewodnictwem „wsłuchiwać się” w drugiego człowieka. Jesteśmy przekonani, że bez łaski, której doświadczamy, nasze małżeństwo przechodziłoby niejeden kryzys, a tak idziemy przez życie, chwaląc Boga i oddając się Mu w pełni – mówią małżonkowie.

    Cuda powszednie

     

    Z kustoszem rokitniańskiego sanktuarium ks. Józefem Tomiakiem rozmawia Krzysztof Król.

     

    Krzysztof Król: Kto przybywa do Rokitna?

    Ks. Józef Tomiak: Do Matki Bożej rocznie przybywa ok. 300 tys. pielgrzymów. Są wśród nich dzieci, młodzież, rodziny, osoby starsze, niepełnosprawni, chorzy, siostry zakonne, klerycy, kapłani, poszczególne grupy zawodowe, członkowie wspólnot i stowarzyszeń – po prostu wszyscy. Niektórzy pielgrzymi zatrzymują się tylko na krótką chwilę, inni na dłużej. Warto podkreślić, że wiele osób przeżywa tu swoje rekolekcje. Takich grup jest ponad 40. Wszystkich łączy jedno – miłość do Matki Bożej.

    A co mówią pielgrzymi tu przybywający?

    Każdy człowiek to wyjątkowa i niesamowita historia. Ludzie powierzają tu Matce Bożej własne życie, problemy swoje i bliskich. Tu odzyskują siły fizyczne i duchowe. Każdego roku przy bocznym ołtarzu powstaje niezwykła „książka”, w której pielgrzymi własnoręcznie piszą Maryi swoje prośby i dziękczynienia. Rocznie powstaje ok. 20 takich tomów. To najlepiej pokazuje, że to stolica duchowa naszej diecezji, ale nie tylko, bo regularnie przyjeżdżają tu pielgrzymi z całej Polski. Do Matki Bożej Cierpliwie Słuchającej przybywa wiele małżeństw, polecając codzienne sprawy. Dla niektórych przyjazd tutaj to ostatnia deska ratunku. Pamiętam ludzi, którzy spisali swoje małżeństwo na straty. Mieli już się rozejść z racji słabości jednej i drugiej strony, ale dali sobie jeszcze jedną szansę, właśnie w Rokitnie. Poprosili o odnowienie przysięgi małżeńskiej przy samym ołtarzu u Matki Bożej. Po czterech latach od tamtego wydarzenia widzę ich co tydzień na Mszy św., siedzących razem ze swoimi dziećmi. Mają świadomość, że to „koło ratunkowe” od Matki Bożej ocaliło ich małżeństwo.

    Czyli w Rokitnie wciąż dzieją się cuda?

    Tak. Zarówno te spektakularne, jak i takie, o których nikt nie słyszy. To nie jest tak, że cuda działy się tutaj tylko w XVII wieku, za czasów Kazimierza Jana Opalińskiego. Łaski Bożej można tu doświadczyć po dziś dzień i relacje od ludzi przyjmujemy do dziś. Niektórzy po latach decydują się na wyznanie i mówią, że w tym miejscu uprosili potomstwo i łaskę zdrowia. Najwięcej jednak jest tych codziennych cudów, związanych z wyzwoleniem z nałogu, pogodzeniem się małżonków, zgodą w rodzinie czy nawróceniem, bo przecież to największy cud w życiu człowieka. Właśnie w Rokitnie wielu ludzi pogłębia swoją własną religijność. Temu służą rekolekcje, odpusty, pielgrzymki dla poszczególnych grup, ale także Diecezjalne Centrum Duchowości Maryjnej.

    Motocykliści w swojej modlitwie w wydanych niedawno „Czytankach różańcowych” określają Rokitno jako „stację na drodze do wieczności”. To faktycznie taki przystanek?

    Dobrze przeżyta spowiedź i Msza św. w parafii zawsze są przystankiem w drodze do wieczności, bo człowiek wtedy najbliżej spotyka się z Panem Bogiem. Ale Pan Bóg daje też człowiekowi takie oazy na ziemi, gdzie łatwiej uporządkować i ukierunkować swoje życie.

    W czerwcu przypada srebrna rocznica koronacji Matki Bożej Cierpliwie Słuchającej. Jak dobrze przeżyć ten czas?

    W okresie przygotowań warto sobie uświadomić, że na każdy jubileusz śpieszymy do jubilata z prezentem. Największym prezentem, jaki możemy przynieść tego dnia, jest nasz rozwój duchowy. W Rokitnie trwają audiencje generalne poszczególnych grup. Byli już nadzwyczajni szafarze Komunii św., animatorzy Ruchu Światło–Życie i katecheci, wkrótce przybędą kolejne grupy, które śpieszą z całymi naręczami wyjątkowych „kwiatów”. Są nimi dobre inicjatywy dokonane w tych wspólnotach przez ćwierć wieku. Zachęcam nie tylko grupy, ale także rodziny i poszczególne osoby do przybycia do Rokitna – nie tylko na rocznicę koronacji 21 czerwca, ale wcześniej na swoją osobistą audiencję generalną u Matki Bożej, bo na pewno każdy ma o co prosić i za co dziękować. Zapraszamy. •

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół