• facebook
  • rss
  • Międzynarodowy dom

    dodane 20.03.2014 00:15

    Jak na studiach znaleźć czas dla Pana Boga? Czy granice są przeszkodą w tworzeniu wspólnoty? – miedzy innymi na te pytania odpowiadają 
żacy z DA w Słubicach.


    Do Duszpasterstwa Akademickiego „Parakletos” w Słubicach należy około 25 osób. Są to studenci uczący się w Collegium Polonicum w Słubicach oraz żacy z Uniwersytetu Europejskiego Viadrina we Frankfurcie nad Odrą. – To młodzi ludzie, którzy mają odwagę, by studiować w obcym języku. Są Polacy, którzy studiują np. prawo lub ekonomię w języku niemieckim na Viadrinie, ale także studenci ze wschodniej Europy, m.in. z Kazachstanu, Białorusi, Ukrainy i Rosji, którzy studiują w Collegium Polonicum filologię polską jako język obcy – wyjaśnia ks. Tadeusz Kuźmicki, duszpasterz akademicki.

    Oprócz studiów ważnym elementem studenckiego życia jest uczestniczenie w duszpasterstwie akademickim, które skupia studentów, katolików różnych narodowości. Czasem w ramach spotkań ekumenicznych mają oni możliwość zetknięcia się ze studentami innych wyznań chrześcijańskich.
    Duszpasterstwo akademickie jest aktywne i dynamiczne. Oprócz cotygodniowych spotkań modlitewnych i Eucharystii młodzi organizują rozmaite wyjazdy. Byli m.in. w Rzymie, na spotkaniach Taizé oraz zimowiskach.


    Poszukuję Pana Boga
    Do duszpasterstwa od października ubiegłego roku należy Władysław Łoś, student I roku filologii polskiej w Collegium Polonicum. – Języka polskiego zacząłem uczyć się już w domu, bo mam polskie pochodzenie, a moi rodzice i dziadkowie mają Kartę Polaka. Sześć lat temu moja siostra pojechała do Warszawy na studia i ja też po maturze chciałem przyjechać do Polski – mówi student. – Chociaż do rodzinnego domu mam 1200 km, to tutaj czuję się jak w domu. Na Białorusi należałem do grupy w mojej parafii i spotykaliśmy się w każdy czwartek. Tutaj również potrzebowałem wspólnoty, bo w niej jest łatwiej odkrywać Pana Boga i można robić coś razem, nie jest się samemu – dodaje. Władysław na studiach polonistycznych uczy się również języków niemieckiego i angielskiego. Oprócz nauki podjął także dorywczą pracę, dzięki której może podróżować po Polsce i ćwiczyć język polski. Ponadto w jego życiu ważne są piesze pielgrzymki. Jak sam mówi, one dają mu radość i satysfakcję, ale są też ciągłym poszukiwaniem Pana Boga.


    Chcę tu zostać
    Anna Derkulskaya do Słubic przyjechała z Kazachstanu. Obecnie jest studentką III roku filologii polskiej. – Podobnie jak Władysław, mam polskie korzenie, bo moja babcia była Polką. W Kazachstanie studiowałam pedagogikę i psychologię. Kilka lat pracowałam w przedszkolu, ale stwierdziłam, że się nie rozwijam i stoję w miejscu, dlatego postanowiłam przyjechać do Polski – mówi Anna. – Chociaż do domu mam ponad 5 tys. km, to tutaj nie czuję się obco. Polska bardzo mi się podoba i chcę tu zostać. Na studiach jesteśmy jak jedna wielka rodzina, bo pochodzimy z krajów słowiańskich i możemy się łatwo ze sobą porozumieć – dodaje.
    Anna związała się z duszpasterstwem, bo przypominało jej Kościół w Kazachstanie, za którym tęskniła. – W Polsce jest tradycja, że wszyscy idą w niedzielę do kościoła. W Kazachstanie przychodzą tylko te osoby, które chcą, a nie muszą, dlatego na niedzielnej Mszy św. w Pawłodarze, mieście liczącym 360 tys. ludzi, jest około 65 osób – mówi studentka. – Duszpasterstwo przypomniało mi dom i wspólnotę w moim kościele w Kazachstanie. Tutaj należę do grupy, która śpiewa, i bardzo mnie to cieszy. W Kazachstanie przed każdą Mszą św. była też adoracja Najświętszego Sakramentu, czas ciszy, którego tutaj mi bardzo brakowało. We wspólnocie znalazłam swoje miejsce – dodaje.


    To Pan Bóg mnie znalazł
    Katarzyna Pytlarczyk pochodzi z Warszawy. Przyjechała do Słubic, by w języku niemieckim studiować ekonomię na Uniwersytecie Europejskim Viadrina we Frankfurcie nad Odrą.  Jako 12-latka zaczęła chodzić na piesze pielgrzymki, o których mówi, że są centrum jej chrześcijańskiego życia. – Podczas jednej z pielgrzymek poznałam zakonnika, który właśnie wrócił z misji w Afryce. Bardzo mnie zaciekawił i postanowiłam, że ja też chcę na taką misję pojechać. Inny franciszkanin podał mi adres ośrodka przygotowującego do misji i po odpowiednich przygotowaniach pojechałam na miesiąc do Kirgistanu – mówi Katarzyna. – To było dla mnie ciekawe doświadczenie. Chciałabym wyjechać na misję długoterminową, ale teraz rozpoczęłam studia i obecnie nie jest to możliwe – dodaje.
    Katarzyna, choć Pan Bóg jest ważny w jej życiu, nie miała potrzeby bycia we wspólnocie. Na jedno ze spotkań w duszpasterstwie zaprosiła ją koleżanka. Później były kolejne spotkania, nabożeństwa, Msze św. i tak jest do dziś. – Teraz wiem, że to Pan Bóg mnie znalazł i zaprowadził do tej wspólnoty, dzięki której jestem silniejsza – mówi Katarzyna.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół