• facebook
  • rss
  • Redaktor wydania

    dodane 22.05.2014 00:15

    Wydaje mi się, że wielu ludzi z sobotniej Mszy św. w zielonogórskiej konkatedrze – w trakcie której odbyły się święcenia diakonatu – wyszło lepszych, niż na nią przyszło. I to z wielu powodów.

    Mnie zapadła w pamięć piękna liturgia święceń oraz łamiący się ze wzruszenia głos diakona dziękującego Bogu, kapłanom i rodzicom na koniec Mszy św. Ktoś powie, że przecież emocje w takich momentach się udzielają. Oczywiście, ale widok szczęśliwego człowieka, który nie chce zostać prezesem firmy ani światowym celebrytą, ale sługą Chrystusa, mnie przynajmniej inspiruje do zachwytu nad własnym powołaniem.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół