• facebook
  • rss
  • Dom u św. Józefa na Brackiej

    dodane 10.07.2014 00:00

    Jak to z dobrymi dziełami bywa, zaczęło się od marzeń. – Któregoś dnia rozmawialiśmy z o. proboszczem, że warto byłoby na ul. Brackiej stworzyć dom, do którego w ciągu dnia mogłyby przyjść starsze osoby – wspomina Urszula Niemirowska, koordynatorka projektu i wiceprezes Stowarzyszenia św. Eugeniusza de Mazenoda, które współpracuje z parafią.

     Wkrótce okazało się, że marzenia są na wyciągnięcie ręki. – Gdy weszłam na stronę internetową urzędu miasta i przeczytałam ogłoszenie o konkursie, od razu zadzwoniłam do proboszcza i powiedziałam, że mamy szansę – opowiada pani Urszula. Trud włożony w napisanie projektu został nagrodzony. Propozycja uzyskała najlepszy wynik w mieście i parafia otrzymała dotacje na prowadzenie placówki na trzy lata. Kierownikiem w Domu Dziennego Pobytu jest Małgorzata Bryłka. – Jak sama nazwa wskazuje ma to być dom. W domu powinno być miło, bezpiecznie i przyjaźnie. W domu robi się różne rzeczy – szyje, gotuje, relaksuje, odpoczywa. Tym wszystkim chcemy się również zajmować – wyjaśnia...

    Jak to z dobrymi dziełami bywa, zaczęło się od marzeń. – Któregoś dnia rozmawialiśmy z o. proboszczem, że warto byłoby na ul. Brackiej stworzyć dom, do którego w ciągu dnia mogłyby przyjść starsze osoby – wspomina Urszula Niemirowska, koordynatorka projektu i wiceprezes Stowarzyszenia św. Eugeniusza de Mazenoda, które współpracuje z parafią. Wkrótce okazało się, że marzenia są na wyciągnięcie ręki. – Gdy weszłam na stronę internetową urzędu miasta i przeczytałam ogłoszenie o konkursie, od razu zadzwoniłam do proboszcza i powiedziałam, że mamy szansę – opowiada pani Urszula.

    Trud włożony w napisanie projektu został nagrodzony. Propozycja uzyskała najlepszy wynik w mieście i parafia otrzymała dotacje na prowadzenie placówki na trzy lata. Kierownikiem w Domu Dziennego Pobytu jest Małgorzata Bryłka. – Jak sama nazwa wskazuje ma to być dom. W domu powinno być miło, bezpiecznie i przyjaźnie. W domu robi się różne rzeczy – szyje, gotuje, relaksuje, odpoczywa. Tym wszystkim chcemy się również zajmować – wyjaśnia pani kierownik. – Dodatkowo nasi domownicy otrzymają pomoc terapeutyczną. Starsze osoby nie zawsze mogą liczyć na wsparcie bliskich we własnych domach, a z lustrem niezbyt miło się rozmawia. Dlatego chcemy im zapewnić wsparcie emocjonalne i wzmocnić poczucie własnej wartości. To przecież są osoby z bogatym doświadczeniem życiowym przed którymi należy chylić czoła – dodaje. W domu opiekunem osób starszych będzie Wioletta Skibińska. – Miałam okazję pracować za granicą, gdzie opieka nad osobami starszymi jest silnie rozwinięta. Niestety, w naszym kraju ten problem wciąż jest niedoceniany. Cieszę się, że w coś drgnęło w tej dziedzinie – mówi pani Wioletta. Do placówki, czynnej w dni powszednie od godz. 7.00 do 14.00, osoby starsze będzie kierować Gorzowskie Centrum Pomocy Rodzinie. W planach są m.in. zajęcia komputerowe, kulinarne, plastyczne, ruchowe, wyjścia na basen, do filharmonii i do kina, a nawet wyjazdy nad morze. – Nie chodzi tylko o to, aby zagospodarować ludziom wolny czas i zapewnić jakieś atrakcje, ale także uświadomić, że bycie w podeszłym wieku to pewne doświadczenie, którym trzeba się dzielić z dziećmi, młodzieżą, parafią i oczywiście rodziną. Powszechnie znane są słowa, którymi modli się psalmista: „Naucz nas liczyć dni nasze, abyśmy osiągnęli mądrość serca” (Ps 90). Niestety, w społeczeństwie pokutuje myślenie, że osoba starsza jest nam niepotrzebna, a przecież od seniorów wszyscy możemy wiele otrzymać. To okres życia nacechowany mądrością, którą zwykle przynoszą z sobą lata doświadczeń. Przecież „czas jest znakomitym nauczycielem” – zauważa proboszcz o. Piotr Darasz OMI.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół