• facebook
  • rss
  • Rejs pod prąd

    dodane 17.07.2014 00:00

    Nie każdy ma odwagę wejść do kajaka i dać się porwać nurtom rzeki albo z nimi walczyć. Warto się jednak przełamać, bo pewnych miejsc, wyjątkowych krajobrazów nie zobaczymy, jeśli nie popłyniemy.

    Z Zalewu Bledzewskiego wąskim przesmykiem przedzieramy się do Jeziora Chycińskiego. Początkowo jest malowniczo, szeroka przestrzeń, ale z czasem robi się coraz ciaśniej, musimy przedzierać się przez trzciny. Nagle, całkowicie niespodziewanie, wpływamy na taflę jeziora. Całkowity spokój, krystalicznie czysta woda, majestatyczne drzewa nad brzegiem, możemy głęboko odetchnąć, przecież są wakacje, nie trzeba się spieszyć. Naszą uwagę przykuwa wieża kościoła, jakby wyłaniała się ze środka lasu, górując nad drzewami. I właśnie taki widok mogą zobaczyć tylko kajakarze wypływający z gęstwiny trzcin na Jezioro Chycińskie.

    Wpływ braci czeskich

    Za każdym razem, kiedy spoglądamy na wieżę kościoła, pojawia się pytanie, skąd w takim ustronnym miejscu świątynia. Może uda się nam odkryć fragment fascynującej historii... Po wyjściu z kajaka idziemy w stronę kościoła pw. Niepokalanego Poczęcia NMP. Wokół słychać rozmowy mieszkańców Chyciny. Świątynia została zbudowana na stromym wzgórzu. Jest to neogotycka budowla z XIX w. Wcześniej w tym miejscu również stał kościół, który od końca XVI stulecia należał do wspólnoty protestanckiej. Chycina należała do rodowych dóbr rodziny Bukowieckich, która podobnie jak wiele rodów wielkopolskich zmieniła w okresie reformacji wyznanie. Najprawdopodobniej Mikołaj Bukowiecki został zainspirowany postawą i nauką braci czeskich, którzy od 1548 r. emigrowali na tereny Wielkopolski w wyniku prześladowań i wygnania z Czech przez Ferdynanda I. Bukowieccy przyjęli kalwinizm. Spacerując wokół kościoła i wśród pozostałości zabudowań dworku należącego do szlacheckiej rodziny, niczego już nie odkryjemy. Słychać tylko śpiew ptaków, przerywany śmiechem mieszkańców i turystów odpoczywających nad jeziorem. Schodzimy na brzeg i odpływamy kajakiem, żeby podziwiać kościelną wieżę z tafli spokojnej, czystej wody.

    Mądrość z Heidelbergu

    Słońce przesuwa się na zachód, żadnego podmuchu wiatru, spokój, taka atmosfera naturalnie prowokuje do refleksji. Eskapada w realne miejsce, przenosi nas w podróż w czasie i przestrzeni, właściwie bez ograniczeń. W 1628 r. dobra rodzinne Bukowieckich zostają podzielone między braci, Jana i Stanisława. Jan Bukowiecki otrzymuje Chycinę, a młodszy brat Stanisław – Goruńsko. Właściciel Chyciny w 1617 r. był odnotowany na liście studentów Uniwersytetu w Heidelbergu. Johannes Bukowiecky Polonus miał okazję studiowania w jednym z najważniejszych, kalwińskich ośrodków akademickich w Niemczech. Uczelnia w Heidelbergu przeżywała okres swojego rozkwitu od połowy XVI w. W tym czasie wybitni uczeni z całej Europy prowadzili na uniwersytecie działalność badawczą i pedagogiczną. Uczelnia była bardzo popularna wśród polskiej szlachty, która była pod wpływem reformacji. Wielu studentów podkreślało, że w Heidelbergu panowała piękna uprzejmość, rzadka staranność i pilność w studiowaniu, szczególnie teologii. Jan Bukowiecki spędził na uczelni ok. trzech lat i zdobył wykształcenie akademickie, które zaowocowało w późniejszym czasie napisaniem traktatu filozoficznego „Krótka rozprawa o hojności i skąpstwie”. Dzieło Jana Bukowieckiego, który często przechadzał się nad brzegiem Jeziora Chycińskiego, oparte jest na Katechizmie Heidelberskim, autor sięgał również do tradycji filozofii antycznej. Specyfika wakacyjnego wypoczynku lekko utrudnia szczegółową analizę „Krótkiej rozprawy…”, ale na pewno pozwala stwierdzić, że traktat jest wyjątkowym zapisem wrażliwości i ideałów kalwińskiej szlachty zamieszkującej pogranicze wielkopolsko-brandenburskie w XVII w. Jan Bukowiecki w Chycinie, oddalonej od znaczących ośrodków akademickich, stworzył dzieło wydrukowane przez znamienitą krakowską oficynę wydawniczą Franciszka Cezarego w 1627 r. Na uwagę zasługuje zdanie: „Tylko uczciwość (cnota) prowadzi do szlachetności (hojności)”. – To zdanie nie było tylko zapisem w książce, ale podobnie brzmiącą sentencją posługiwała się mieszająca w tym czasie w Chycinie i Goruńsku rodzina Bukowieckich. Na pieczęci jednego z przedstawicieli rodziny z początku XIX w. zachowało się zawołanie: „Cnota jest tylko szlachectwem” – powiedział Dariusz Rymar, historyk z Gorzowa. Wiosłując rytmicznie, odpływamy i zostawiamy za sobą Chycinę, jednak fragmenty „Krótkiej rozprawy …” Jana Bukowieckiego, szczególnie o wartości pracy, przy każdym uderzeniu wiosła stają się coraz bardziej zrozumiałe, oczywiście jeśli chcemy dopłynąć do kolejnego celu.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół