• facebook
  • rss
  • Szacun dla teologa

    dodane 24.07.2014 00:00

    Z Eweliną Kuglarz i Piotrem Najdkiem o studiowaniu teologii rozmawia Krzysztof Król.

    Krzysztof Król: Ewelino, pracujesz w księgarni, a ty, Piotrze – w drukarni i dodatkowo studiujecie teologię. Dlaczego?

    Piotr Najdek: Chciałem studiować coś, co mnie pasjonuje. Obserwowałem siebie, do czego mnie ciągnie, co mnie nakręca i co jest moim żywiołem. Wiem, że „wiara bez uczynków jest martwa”, więc zapisałem się na studia i zdobywam wiedzę, która pozwoli mi działać i przeżywać moją wiarę bardziej świadomie i odpowiedzialnie.

    Ewelina Kuglarz: O Instytucie dowiedziałam się od koleżanki, której kolega właśnie tam studiował. Teologia od zawsze była mi bliska, więc postanowiłam spróbować. To mój drugi kierunek studiów, zaraz po edukacji artystycznej sztuk plastycznych.

    Co daje studiowanie tego kierunku?

    E.K.: Teologia przede wszystkim pogłębia moją wiarę, relację z Panem Bogiem. Pomaga zrozumieć to, co wcześniej było niezrozumiałe, zakryte. P.N.: Przede wszystkim – poszerza moje horyzonty. Student teologii szuka prawdy i dzięki temu odkrywa własną tożsamość. Dobrze pasuje tu zdanie św. Augustyna: „Zrozum, abyś uwierzył, uwierz, abyś zrozumiał!”. Nieraz zdarza się, że zdobytą wiedzę konfrontuję, jadąc autobusem czy autostopem. Pamiętam, kiedyś rozmawiałem ze starszym człowiekiem negatywnie nastawionym do Kościoła, a czekający na przystanku studenci przysłuchiwali się temu. Po zakończonej rozmowie usłyszałem: „Stary, szacun! Ja bym nie dał rady”. Moim zdaniem, studiując teologię, nie wolno zapominać o modlitwie, aby cały czas trzymać poziom i wspinać się z pokorą do góry.

    A jakie macie ulubione przedmioty?

    P.N.: Na pewno wykłady monograficzne. Na przykład ostatnio mieliśmy ciekawy o wykorzystaniu symboli religijnych w reklamach. Poza tym interesuje mnie filozofia przyrody, bo łączy naukę z wiarą. Przykładowo – zainspirowała mnie postać światowej sławy kosmologa i filozofa ks. Michała Hellera, który jako pierwszy Polak został laureatem Nagrody Templetona, przyznawanej za pokonywanie barier między nauką a religią. I, oczywiście, teologia dogmatyczna, która pozwala mi przeżywać moją wiarę bardziej świadomie. E.K.: Moimi ulubionymi przedmiotami są i były historia filozofii, teologia dogmatyczna i język łaciński. W łacinie odkrywam niezwykłe bogactwo i piękno, w historii filozofii – idee filozoficzne, sposób myślenia i postrzeganie Boga, natomiast teologia dogmatyczna pomaga mi zrozumieć te prawdy wiary, które wcześniej trudno było zrozumieć.

    Wciąż u wielu osób pokutuje przekonanie, że po studiach teologicznych trzeba koniecznie zostać księdzem albo siostrą zakonną. Teologia jest dla świeckich?

    E.K.: Teologia jest jak najbardziej dla świeckich! To właśnie w dzisiejszych czasach, kiedy poniża się autorytet kapłana, uważam, że właśnie my, świeccy, mamy dużo do zrobienia, przede wszystkim poprzez własną postawę i świadectwo. P.N.: Pewnie, że tak! To jest stereotyp, który mnie rozśmiesza. Niektórzy nawet jak słyszą, co studiuję, od razu robią krok w tył i dystansują się. Wtedy od razu tłumaczę, że to nie tak. Po rozmowie zawsze pozostaje pozytywne wrażenie i nawet trzymają za mnie kciuki osoby, które otwarcie deklarują, że są niewierzące.

    Niektórzy mówią, że studiowanie teologii jest takie „nieżyciowe”. Zgadzacie się z tym?

    P.N.: Zależy, z której strony spojrzymy. Jeśli popatrzymy tylko z punktu widzenia zapotrzebowania na rynku, rzeczywiście może się tak wydawać, ale jak człowiek głębiej wgryzie się w temat, zobaczy, że to nieprawda. Dlaczego? Dlatego, że teologia pobudza do myślenia, do kreatywności i wtedy rodzą się pomysły. Dzięki temu jesteś taką iskrą, która pobudza innych do działania, a chyba o to chodzi w życiu, aby budzić innych do życia, uskrzydlać ich wiarę i nadzieję. Teologia jest dla odważnych i niepoprawnych optymistów – tak nazywam chrześcijan. E.K.: Absolutnie nie zgadzam się. Wręcz odwrotnie – teologia jest życiowa! Jej studiowanie bardzo wiele daje – i w życiu osobistym, i wspólnotowym. Pomaga zrozumieć wiele spraw i sytuacji, a poza tym pozwala też dzielić się zdobytą wiedzą z innymi ludźmi.

    Jesteście parą. Poznaliście się na studiach?

    P.N.: Tak. Nawzajem siebie inspirujemy i od siebie wymagamy. Chcemy od życia więcej. Przecież do odważnych świat należy. Nie tylko studiowanie, ale i wiara nas łączy. Chrystus w naszym życiu jest taką kropką nad i, On jest najważniejszy. Niedawno powiedziałem Ewelinie, w nawiązaniu w mistrzostw świata w piłce nożnej, że chcę być razem z nią w drużynie Chrystusa. E.K.: Chcemy realizować w naszym życiu Ewangelię i razem też dbamy o rozwój duchowy. Nie mogłoby być inaczej! Msza św., przyjęta Komunia, spowiedź, modlitwa, rozmowy o Bogu...

    Niedawno na portalu społecznościowym przeczytałem dość nietypowe hasło, zachęcające do studiowania teologii: „Wasze żony i wasi mężowie już tam studiują!”. To prawda?

    E.K.: Chyba tak, skoro już kilka par „wyszło” z instytutu. P.N.: Bóg działa przez zaskoczenie. Uwielbiam Jego spontaniczność. To mnie inspiruje i zachwyca. Zobaczymy, co z tego wyjdzie. Najważniejszy jest wymarsz w nieznane. Życie z Bogiem to niesamowita przygoda.•

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół