Nowy Numer 07/2018 Archiwum

Wierzę, że będzie dobrze

Kiedy okazało się, że po śmierci ukochanej żony nie mógł wrócić do pracy, bo musiał się zająć piątką dzieci, na pomoc ruszyli ludzie nie tylko z najbliższej okolicy, ale z całego kraju. Ponad 50 tys. złotych dla rodziny Andrzejaków uzbierała Caritas.

Już kilka dni po tragedii do Daniela Andrzejaka odezwali się pierwsi darczyńcy. – Telefonów było tyle, że nie nadążałem odbierać. Przez miesiąc niemal codziennie przyjeżdżali ludzie, oferując mi pomoc – opowiada pan Daniel z Lichenia k. Strzelec Krajeńskich.

Ta pomoc daje mi siły

Wszystko miało być dobrze, ale kilka miesięcy temu żona pana Daniela zmarła 7 godzin po porodzie. – Świat się wali w takich chwilach. Dla mnie zmieniło się dużo. Nie wiedziałem, że coś takiego mnie spotka. Ale trzeba było przecież żyć dalej – mówi mężczyzna, który z dnia na dzień musiał sam zająć się całym domem. – Zastanawiałem się, czy w ogóle sobie poradzę. Pracowałem, ale zawsze pomagałem żonie przy dzieciach, jak tylko mogłem, jednak to ona prowadziła cały dom – dodaje. Żeby tego było mało, pojawił się inny problem. Ponieważ jego żona nie pracowała, urzędnicy stwierdzili, że nie przysługuje mu zasiłek. Ojciec został więc z piątką małych dzieci bez środków do życia. Na lukę prawną zareagowało Ministerstwo Pracy i przepisy zmieniono, dzięki czemu ZUS w końcu przyznał ojcu zasiłek macierzyński i urlop rodzicielski. Medialne nagłośnienie całej sprawy pomogło w rozwiązaniu tej kwestii, pociągnęło też za sobą lawinę dobrych uczynków. Nie tylko sąsiadów, ale ludzi z całej Polski. – Nie spodziewałem się takiej pomocy od zupełnie nieznajomych mi ludzi. To serce okazane przez innych dało mi siłę do życia – zauważa pan Daniel, a tej siły musi być dużo, bo przecież przyszłość nie jest pewna. – Za jakiś czas zasiłek się skończy. Nie chcę jednak zadręczać się i wierzę, że będzie dobrze – dodaje. Początki samotnej opieki nad pięciorgiem dzieci nie były łatwe, ale z każdym dniem jest coraz lepiej. – Pan Daniel dobrze sobie radzi, nawet bardzo dobrze – ocenia Joanna Olejniczak, asystent rodzinny z Miejsko-Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej w Strzelcach Krajeńskich, który cały czas wspiera rodzinę z Lichenia.

Caritas i parafia też pomagają

Pomoc dla rodziny Andrzejaków zorganizowała w całym kraju także Caritas. Dzięki hojności ludzi wpłacających pieniądze na konto i wysyłających charytatywne SMS-y udało się uzbierać ponad 50 tys. zł. 28 lipca dom w Licheniu odwiedził dyrektor diecezjalnej Caritas z symbolicznym bonem, a także zabawkami i wyprawkami szkolnymi dla dzieci oraz propozycją kolonii wakacyjnych w sierpniu dla dwóch najstarszych córek. – Ta kwota oczywiście nie zrekompensuje tego, co było, ale pomoc ludzi pokazuje panu Danielowi, że nie został z tym sam. Za tymi złotówkami kryją się dobrzy ludzie w naszej ojczyźnie, którzy się solidaryzują z nimi. Oprócz tego, że pomagamy materialnie, modlimy się codziennie za rodzinę pana Daniela, podobnie jak za wszystkich, których wspieramy – wyjaśnia dyrektor ks. Stanisław Podfigórny.

Caritas na co dzień pomaga ludziom przeżywającym różne życiowe tragedie. – Staramy się to robić w myśl ewangelicznej zasady: „Kiedy zaś ty dajesz jałmużnę, niech nie wie lewa twoja ręka, co czyni prawa”. Nie chcemy obnosić się z tym, że pomagamy. Pokazujemy czasem to tylko po to, aby podziękować ludziom, którzy pomagają, i zmobilizować innych do tego, żeby chcieli pomagać. Cały czas w Caritas idziemy tą drogą, którą wyznaczył nam Jezus: „Cokolwiek uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili”. Wierzymy w to głęboko, że za tą pomocą idą miłość i wiara w Pana Boga – mówi dyrektor. Na pomoc panu Danielowi ruszył także Parafialny Zespół Caritas ze Strzelec Krajeńskich na czele z proboszczem ks. Jackiem Makowieckim. – Jak tylko dowiedzieliśmy się o tragedii, jaka spotkała pana Daniela, staraliśmy się jak najszybciej pomóc. Nasze możliwości są ograniczone, więc pierwszą naszą pomocą było przygotowanie paczki żywnościowej i zebranie odzieży dla dzieci w różnym wieku. To wszystko przywieźliśmy panu Danielowi, mówiąc, że jeśli cokolwiek będzie mu potrzebne, zawsze może się do nas zwracać, a my postaramy się pomóc – wyjaśnia Stanisława Zdanowicz, wiceprezes PZC. – Oczywiście nie dysponujemy dużymi środkami, ale dzięki ofiarności ludzi starczyło na to, aby przez kilka miesięcy pomóc w spłacie kredytu, który pan Daniel wziął na mieszkanie – dodaje.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Reklama

Reklama

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy