• facebook
  • rss
  • Tajemniczy ogród dźwięków

    dodane 28.08.2014 00:15

    Cisza klasztoru, subtelne dźwięki muzyki średniowiecznej, renesansowej i barokowej, których źródłem są instrumenty dawne, niewiarygodna wrażliwość artystyczna muzyków z całej Europy sprawiają, że można się poczuć jak barbarzyńca w ogrodzie. Ale z tej sytuacji ratują nas sami muzycy.

    W półmroku klasztornego korytarza pojawia się sporych rozmiarów harfa niesiona przez drobną i delikatną młodą artystkę, która z uśmiecham znika nagle za drzwiami jednej z sal. Prawie w każdym z pomieszczeń paradyskiego seminarium odbywają się próby muzyków, którzy żmudnie i bardzo precyzyjnie opracowują nowe wykonania, ćwiczą repertuar na wieczorne koncerty. – „Muzyka w Raju” jest dla większości artystów, właściwie jedyną okazją do wspólnej pracy, wspólnego odkrywania muzyki, którą na co dzień wykonują. W ciągu roku muzycy koncertują, mają indywidualne zobowiązania i dopiero w Paradyżu mogą w całkowitej wolności wspólnie tworzyć, budować nowe składy zespołów, odkrywać nowe brzmienie. Tutaj artyści nie mają presji wielkiego miasta, gdzie po godz. 22 nie można już ćwiczyć, ze względu na sąsiadów i obowiązującą ciszę nocną, na festiwalu mają absolutną wolność pracy – mówi Michał Niemczyk, współorganizator festiwalu. Ideą festiwalu jest stworzenie takich warunków dla artystów, żeby każdy z muzyków mógł zagrać z pozostałymi wirtuozami. Muzycy przez dwa tygodnie, każdego dnia, dopinają swoje harmonogramy, żeby mogli wspólnie ćwiczyć i zagrać koncert. Tworzą się nowe, ciekawe pomysły. – „Zespół festiwalowy” to trzecia barokowa formacja, która powstała w ostatnich latach w Paradyżu. Najpierw byli Les Ambassadeurs, później Ground Floor, a teraz zespół Joanny Boślak-Górniok i Bolette Roed. Każdy z nich jest inny, ale wszystkie mają wspólną cechę – za ich narodzinami stoją doświadczeni muzycy, którzy w pewnym momencie swojego artystycznego życia uznali, że ich wizja muzyki jest pod pewnymi względami inna od tej, którą realizują, pracując w zespołach, z którymi są związani na co dzień. „Muzyka w Raju” stwarza im możliwość sprawdzenia tych intuicji. Dwa razy się udało, dlaczego nie miałoby się udać po raz trzeci. Trzon zespołu stanowią: Bollete Roed, Joanna Boślak-Górniok, Hager Hanana i Fredrik From – powiedział Cezary Zych, dyrektor festiwalu. Rytm festiwalowego dnia wyznaczają posiłki w paradyskim refektarzu, podczas których można usłyszeć rozmowy po angielsku, włosku, francusku, duńsku, niemiecku.

    Po śniadaniu klawesyniści rozpoczynają strojenie instrumentów i do obiadu trwają próby, konsultacje. Po obiedzie, od godz. 14 zaczynają się próby generalne przed wieczornym koncertem. W czasie próby dźwiękowej artyści dokładnie, w odpowiednim miejscu ustawiają swoje instrumenty, szukają optymalnego brzmienia. „Muzyka w Raju” jest niepowtarzalnym wydarzeniem na skalę europejską, dla artystów i publiczności, która podczas koncertów może delektować się fascynującymi dźwiękami muzyki dawnej, zagranej przez współczesnych muzyków. – Festiwal jest wehikułem czasu, daje okazję innego spojrzenia na świat, zmiany perspektywy, uświadomienia sobie, jakie są uniwersalne wartości. Obudowując się współczesnością, tracimy wrażliwość na to, co jest niezmienne. Muzyka, sztuka może być jedną z dróg odkrycia tego, co jest najważniejsze, ponadczasowe. Dla artystów, wielu osób z grona publiczności doświadczenie estetyczne, przyjemność ze słuchania muzyki jest bodźcem do nowych poszukiwań, podjęcia wysiłku intelektualnego. W pewnym momencie, w trakcie trwania festiwalu przekraczamy pewną nieokreśloną granicę i uświadamiamy sobie, że teraz wiemy więcej, a to prowokuje do kolejnych odkryć, do nowego wysiłku – mówi Cezary Zych.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół