• facebook
  • rss
  • Smak słowiańskiej przygody

    dodane 28.08.2014 00:15

    Jezioro Niesłysz jest największym i jednym z najczystszych akwenów na Pojezierzu Lubuskim. Wielu miłośników wypoczynku nad wodą docenia atuty jeziora o zróżnicowanej linii brzegowej i, jak się okazuje, bogatej historii sięgającej wczesnego średniowiecza.

    Jezioro leży w otoczeniu lasów sosnowych i drzew iglastych. 19 km linii brzegowej jest urozmaicone licznymi zatokami i półwyspami. Kształt akwenu modelują trzy półwyspy głęboko wcinające się w wodę oraz dwie duże wyspy porośnięte drzewami liściastymi, będące idealnym miejscem lęgowym wielu gatunków ptaków wodnych.

    Spacer brzegiem jeziora

    Przyjeżdżamy do Niesulic w niedzielne popołudnie. Wyruszamy na spacer brzegiem jeziora, od wschodniej strony, na plaży usytuowanej nad kanałem. Wieje silny wiatr i na wodzie widać duże fale z białymi grzywami, pędzone przez kolejne podmuchy. Kierujemy się w stronę plaży „Borowskiej”, spacer w lesie daje nam poczucie bezpieczeństwa, bo tylko w oddali słychać wiatr i wodę. Jesteśmy już ok. 45 minut w drodze i docieramy do wyjątkowego miejsca na południowym cyplu jeziora Niesłysz. Są to foremnie usypane wały ziemi, pozostałości po zbudowanym tutaj w VII i VIII wieku prasłowiańskim grodzie. Osada o wymiarach 300x150 metrów była otoczona wałem ziemnym i drewnianymi palami, miała szeroką bramę wjazdową i ścisłą drewnianą zabudowę. W centrum grodziska znajdował się majdan – plac spotkań. Do dzisiaj zachowała się droga wejściowa na majdan. Mieszkańcy słowiańskich grodów stanowili społeczność, w której wszyscy byli równi i mieli podobne prawa. Na jakiej podstawie można to wywnioskować? Otóż w systemie zabudowy nie można znaleźć pozostałości po wyróżniającej się budowli, która by wskazywała, że zamieszkiwała ją osoba pełniąca rolę wodza, wszystkie zabudowania miały podobną konstrukcję. Wykopaliska archeologiczne prowadzone w różnych miejscach nad jeziorem Niesłysz w latach 60. i 90. XX wieku potwierdziły obecność plemion słowiańskich. Znaleziono pozostałości prostych naczyń codziennego użytku, groty strzał, resztki umocnień, pozostałości architektury drewnianej, miejsca pochówku, świątyni usytuowanej na wyspie, która była połączona z lądem ponad 100-metrowym dębowym mostem. W jednej z warstw z wczesnego średniowiecza odkopano szkielety poległych obrońców grodu. Niestety, wiele pamiątek potwierdzających cywilizację Słowian zniknęło bezpowrotnie, ponieważ używali oni głównie drewna, skóry i wełny, a te materiały uległy całkowitemu zniszczeniu. Kiedy oglądamy porośnięte drzewami wzgórza pozostałości grodu, robi się nagle ciemno, wiatr wzmaga się jeszcze bardziej i nagle niebo przeszywa błyskawica. Po paru sekundach rozlega się przeraźliwy huk, instynktownie kulimy się i chowamy głowę. Sekwencja błyskawic i grzmotów staje się coraz szybsza, serce zaczyna mimowolnie przyspieszać, a z nieba spadają wielkie i ciężkie krople deszczu. Szum wiatru, błyski i odgłosy piorunów, padający deszcz zaczynają brzmieć coraz mniej złowrogo, stają się przyjazne, przypominają dźwięki muzyki, bardzo skocznej i wyrazistej.

    Błyskawice nad słowiańskim grodem

    Może podobną burzę przeżyli przed setkami lat ludzie zamieszkujący słowiańskie grodzisko. Chowali się w drewnianych chatach i przy płonącym ogniu oczekiwali końca nawałnicy. Wielu z nich musiało stawić czoła potędze natury, kiedy burza złapała ich na jeziorze, w czasie połowu ryb. Nie mieli kamizelek ratunkowych i lekkich plastikowych łodzi. Musieli walczyć z wiatrem i falami, używając tylko siły mięśni, trzymając mocno ciężkie drewniane wiosła. Często była to walka na śmierć i życie, zwycięsko wychodzili z niej tylko najodważniejsi, potrafiący do końca zachować zimną krew. Dzisiaj pomimo panujących ciemności widać w oddali światła ośrodków wczasowych usytuowanych na przeciwnym brzegu jeziora, przed wiekami śmiałkom towarzyszyła absolutna ciemność. Dlatego trzeba podziwiać ich umiejętności odnalezienia odpowiedniego kierunku na rozhukanym jeziorze. Na szczęście burza ustaje i możemy bezpiecznie wrócić z naszego spaceru do bezpiecznej cywilizacji, z lekko wilgotnymi kartkami szkicownika. Na szczęście burza sprzed wieków również ustała i rybacy, choć przemoczeni, szczęśliwie powrócili do swoich bliskich, do bezpiecznej cywilizacji wczesnego średniowiecza.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół