• facebook
  • rss
  • Lista byłaby długa...

    dodane 25.09.2014 00:00

    W pożarze stracili cały dorobek życia. już po 9 miesiącach ich dom „narodził się” na nowo.

    Przypomnijmy: w grudniu ubiegłego roku ogień strawił dom Józefy i Józefa Czarnieckich z Dzietrzychowic, którzy mieszkali w nim razem z synem Marianem. Dla pana Józefa, który pochodzi z Kresów Wschodnich, to już druga taka strata. W czasie II wojny światowej rodzinny dom spaliły bandy UPA, które zabiły też jego dziadka. W ubiegłorocznym pożarze na szczęście nikt nie zginął, a wiejska społeczność szybko zjednoczyła się i uruchomiła akcję pomocy dla rodziny (o sprawie pisaliśmy w numerze z 6 lutego).

    – Ludzie zbierali datki nie tylko w naszej parafii, ale też w kościołach Żagania. Znalazło się wielu fundatorów, firm i pojedynczych mieszkańców, którzy ofiarowali nie tylko pieniądze i materiały, ale też własną pracę. Pomogły władze lokalne i wojewódzkie. Gdyby wszystkich wymienić, lista byłaby naprawdę długa – wyjaśnia proboszcz ks. Krzysztof Kwaśnik. – Oczywiście, towarzyszyła nam nadzieja, że dom powstanie, ale nie tak szybko. To niesamowite! Naprawdę mnóstwo ludzi okazało serce.

    Rodzice na czas budowy zamieszkali u córki w Żaganiu, która stanęła na wysokości zadania i podjęła się organizacji budowy. Dom od podstaw został postawiony w tym samym miejscu. – W marcu dostaliśmy pozwolenie na budowę i od razu wzięliśmy się do pracy. Do maja udało się skończyć budynek w stanie surowym. Potem dach, okna, instalacje i prace wykończeniowe. Teraz kończymy ocieplać dom – wyjaśnia Helena Błaszczak. – Najtrudniejszy był początek, gdy zobaczyłam wywieziony gruz i pusty plac. To było coś strasznego! Ale jak ruszyliśmy z budową i prace posuwały się do przodu, a każdy dzień przynosił coś nowego, cieszyliśmy się z każdego kroku. W międzyczasie moja koleżanka była na pielgrzymce w sanktuarium św. Rity we Włoszech, która jest patronką spraw trudnych. Stamtąd przywiozła mi różaniec, na którym codziennie modliłam się i modlę do dziś. To niesamowite, ale wszystko, czego się tknęłam na budowie, dzięki Bogu, udawało się. Modlę się i dziękuję każdego dnia za ludzi, którzy nam pomogli. W sobotę w naszym kościele będzie odprawiona Msza św. dziękczynna za tych wszystkich, którzy pospieszyli nam z pomocą, a po niej ksiądz proboszcz poświęci dom.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół