Nowy Numer 8/2018 Archiwum

Głos mam po dziadku

– Śpiew w naszej rodzinie był od zawsze, dlatego chcemy, by dzieci miały dodatkowe zajęcia. Muzyka kształci i rozwija – tłumaczy Sebastian Plas z Zielonej Góry.

Państwo Plasowie należą do Domowego Kościoła. Wspólnota rozwija ich duchowo i modlitewnie, a panu Sebastianowi daje także możliwość muzycznego spełnienia we wspólnotowej scholi. – Śpiewamy na Mszy św. w mieście, a nawet w diecezji. Na próbach spotykamy się raz w tygodniu. Ćwiczymy różne pieśni na uroczystości czy okresy liturgiczne i śpiewamy na głosy. Wymaga to pracy, ale radość jest ogromna – mówi pan Sebastian.

– Jestem pracownikiem budowlanym i pracuję ciężko fizycznie. Ten śpiew jest radością i oderwaniem się od trudu dnia codziennego. Pomimo późnej wieczornej pory prób, śpiewając, odpoczywam. Państwo Plasowie dużą wagę przykładają do muzycznego kształcenia swoich córek Julii i Emilii. Julia lubi śpiewać, ale gra także na skrzypach. – To trudne zadanie, bo trzeba umieć trzymać skrzypce i smyczek, i wiedzieć, jak ułożyć palce, by zagrać. Bardzo mi się podoba ten instrument – mówi Julka. – Skrzypce to subtelny, delikatny instrument wydający piękną muzykę – dodaje tata. Emilka – podobnie, jak siostra – lubi śpiewać, ale tańczy też w sekcji dziecięcej Lubuskiego Zespołu Pieśni i Tańca. – Próby mamy dwa razy w tygodniu. Co jakiś czas poznajemy też nowe układy taneczne. Niektóre są łatwe, inne trudniejsze, ale jak się trochę popracuje, to jest już łatwe. Umiem już zatańczyć kujawiaka i oberka oraz wycinać hołubca. Noszę też ludowy strój – mówi Emilka. – Kiedy byłem dzieckiem, u babci i dziadka przy każdej uroczystości śpiewano. Ja sam głos mam po dziadku. Śpiew w naszej rodzinie był od zawsze i chcę, by to trwało – uzupełnia pan Sebastian.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Reklama

Reklama

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy