• facebook
  • rss
  • Wolą pomagać niż siedzieć w domu

    dodane 04.12.2014 00:00

    O nauczycielskim powołaniu, działalności w parafialnych wspólnotach i 50-letnim stażu małżeńskim opowiadają Stanisława i Stefan Szyperscy.

    Małżonkowie mieszkają w Gościkowie i należą do parafii pw. św. Anny w Jordanowie, w której wspólnie działają w Akcji Katolickiej i Parafialnym Zespole Caritas. – Udzielamy się w Kościele i dla Kościoła. Pomagamy potrzebującym w parafii i dbamy o naszą świątynię. Chcemy, by piękniała. Będąc we wspólnotach, współpracujemy z ks. proboszczem i pomagamy m.in. w remoncie świątyni. Udało się już odnowić wieżę kościelną i dach. Teraz zbieramy pieniądze na renowację ołtarza głównego – mówi pan Stefan.

    Pół wieku razem

    Państwo Szyperscy od 50 lat są małżeństwem. Zapytani o „przepis” na dobre małżeństwo, odpowiadają: – Ważna jest przede wszystkim wzajemna miłość i wsparcie oraz pokonywanie razem różnych trudności. Trzeba sobie wybaczać, często ustępować i starać się wzajemnie siebie rozumieć. Państwo Szyperscy są nie tylko partnerami życiowymi, ale także towarzyszami we wspólnym działaniu i pomaganiu innym. Z wykształcenia oboje są pedagogami. Pani Stanisława przez 37 lat pracowała w szkole specjalnej w Świebodzinie, z dziećmi upośledzonymi w stopniu lekkim. Jak mówi, początki nie były łatwe, ale dzięki zaangażowaniu i zawodowej pasji wszystko udało się ułożyć. – Byłam po wychowaniu przedszkolnym, ale później ukończyłam pedagogikę wychowawczą. Pracowałam też w internacie. Pokonałam trudności, bo bardzo lubiłam pracę z dziećmi – mówi pani Stanisława. Pan Stefan również był nauczycielem i dyrektorem szkoły w Gościkowie. – Mieszkam tu ponad 50 lat. Większość ludzi, którzy zamieszkują naszą parafię, to są moi uczniowie. Znam ich, wiem, jak żyją i wiem, co im jest potrzebne – mówi nauczyciel. – Uczniowie pamiętają o nas do dzisiaj. Przysyłają kartki imieninowe i świąteczne, kłaniają się na ulicy. Czasem też nas odwiedzają – dodaje.

    Łzy wzruszenia

    Pedagogiczna wrażliwość i doświadczenie zawodowe niejednokrotnie przydają się państwu Szyperskim w ich kontaktach z potrzebującymi. – Jesteśmy na emeryturze, ale nauczycielska pasja pozostała, dlatego jesteśmy związani z ludźmi, którym pomagamy. Lepiej pomagać innym niż siedzieć w domu – tłumaczą małżonkowie. – Opiekujemy się dziećmi, które są upośledzone umysłowo. Pomagamy też starszym, rodzinom wielodzietnym i bezrobotnym. Rozdajemy dary Caritas, np. żywność, ubrania czy obuwie. Poświęcamy im swój wolny czas i bardzo nas to cieszy, a także wzbogaca. Za działalność w Caritas pan Stefan otrzymał w 2010 roku statuetkę „Człowiek Człowiekowi”. – To wyróżnienie za pomoc ludziom – mówi. – Kiedy idziemy do osób starszych, np. z żywnością, to one są nam bardzo wdzięczne, że o nich pamiętamy. Często podczas takich spotkań pojawiają się łzy wzruszenia. Ludzie uśmiechają się też do nas na ulicy i dziękują za pomoc. Bycie we wspólnotach i pomaganie innym jest dla państwa Szyperskich czymś bardzo naturalnym, bo odziedziczonym po przodkach. – Jesteśmy zaangażowani w Caritas i Akcję Katolicką, i to nas cieszy. Moi rodzice byli bardzo religijni. Mama bardzo udzielała się w Kościele, należała też do Żywego Różańca i ja to po niej przejęłam – mówi pani Stanisława. – Mamy syna, dwie wnuczki i dwóch prawnuków, często przy okazji rodzinnych spotkań rozmawiamy o naszych działaniach i staramy się im również przekazać naszą pasję – dodaje pan Stefan.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół