• facebook
  • rss
  • Obrona templariuszy

    dodane 08.01.2015 00:00

    Wysoki sądzie, proszę pozwolić na przedstawienie kilku faktów w toczącym się procesie przeciwko zakonowi templariuszy. Nikt z nas nie ma, oczywiście, najmniejszych złudzeń, że trwające postępowanie mogłoby zmienić konsekwencje misternie przygotowanej paryskiej prowokacji, ale może byłoby szansą na przedstawienie faktów.

    Trudno przebić się przez sterty zakurzonych dokumentów i wskazać to, co najistotniejsze, ale przejdźmy do meritum sprawy. W pobliżu Wielowsi, identyfikowanej ze znaną z XIII-wiecznych źródeł miejscowością Magna Villa (Velikavetz, Velaves, Grossdorf), miał istnieć dom zakonny templariuszy, przeciwko którym toczy się postępowanie dowodowe.

    Surowość i prostota

    Spróbujmy w skrócie zrekonstruować początki zakonu. Wśród rycerzy, uczestników Pierwszej Wyprawy Krzyżowej w 1095 r. znajdował się bardzo dzielny i dynamiczny szlachcic z Szampanii Hugo de Payns. Z garstką towarzyszy założył zakon, którego celem była ochrona pielgrzymów przed licznymi niebezpieczeństwami oraz strzeżenie cystern z zapasami wody. Można by rzec – rodzaj policji drogowej. Król Jerozolimy Baldwin I przeznaczył na domostwo nowego zgromadzenia teren dawnej świątyni Salomona, stąd wywodzi się nazwa templariusze. Ślubowali czystość i ubóstwo. Hugo de Payns wyjechał do Europy, gdzie nowy zakon spotykał się z entuzjastycznym przyjęciem. Posypał się deszcz beneficjów i darów, w szeregi zakonu wstępowali książęta i baronowie. Opiekunem duchowym zakonu rycerskiego ustanowiono najwyższy autorytet moralny Europy – św. Bernarda. W jednym z listów św. Bernard przeciwstawił surowych i cnotliwych templariuszy nowo wzbogaconym, próżnym i gnuśnym rycerzom Zachodu. Życie mnichów-rycerzy cechowało się surowością i prostotą. Ścinali włosy bardzo krótko, uważali, że troska o fryzurę hańbi mężczyznę. Nie widziano, żeby się czesali, mieli szorstkie i pełne kurzu brody, splamione od upału i kurzu. Posiłki jedzono wspólnie, w milczeniu, każdy pozostawiał część swojego pożywienia biednym. Gdy umarł któryś z braci, jego porcję oddawano przez 14 dni ubogiemu. Mięsa nie jedzono trzy razy w tygodniu, dwa razy w roku obowiązywał post zupełny. Każdy dzień zaczynał się Mszą św., potem rycerze odwiedzali stajnie, przygotowywali broń. Reguła dnia przewidywała dużo modlitw i ciszę od nieszporów.

    Komandoria w Wielowsi

    Inicjatorem przybycia templariuszy na ziemie zachodniej Słowiańszczyzny był najprawdopodobniej książę Jaksa z Kopanika, który wrócił z wyprawy do Ziemi Świętej odbywającej się pod patronatem księcia Henryka Sandomierskiego ok. 1155 r. W XIII w. templariusze zostali zaproszeni na tereny nadodrzańskie, a głównymi propagatorami osadnictwa zakonów rycerskich byli władający ziemią lubuską książę śląski Henryk Brodaty i książę wielkopolski Władysław Odonic oraz pomorski książę Barmin I. Fundacje książęce nie były jedynym źródłem kształtowania posiadłości templariuszy, również możnowładcy przekazywali na rzecz zakonu darowizny. W 1244 r. Mroczko z Pogorzela przekazał na rzecz templariuszy Sulęcin (Zulenche) i obszerne tereny wokół miasta. W XIX w. archeolodzy niemieccy przeprowadzili szereg badań i wskazali miejsce usytuowania komandorii w lesie, niedaleko od miejscowości Wielowieś. W 1992 r. i 2006 r. polscy naukowcy kontynuowali odkrywki archeologiczne. Pobyt templariuszy w okolicach Wielowsi potwierdza nazwa, charakterystyczna dla osadnictwa organizowanego przez zakon rycerski, znajdującej się 6 km na północ miejscowości Templewo. Badania archeologiczne w okolicach Wielowsi obalają tezę o niezwykłych bogactwach templariuszy. Bardzo często określano wschodnioeuropejskie komandorie zakonu zamkami, co sugerowałoby ich warowny charakter. Wykopaliska pozwalają wyciągnąć wnioski, że osady templariuszy miały formę niewielkich dworów klasztornych z pewnymi elementami obronnymi. Nie ma wątpliwości, że wokół komandorii wznoszono mury lub płoty, które najprawdopodobniej oddzielały część sakralną z kaplicą od gospodarczej. W 1139 r. templariusze otrzymali od papieża Innocentego III bullę, w której zapisano: „Upoważniamy was do budowy domów modlitwy we wszystkich miejscowościach przyłączonych do zakonu, abyście wy i wasi domownicy mogli tam słuchać nabożeństw i tam być pochowani”. Skazanie na śmierć 18 marca 1314 r. przywódców zakonu Jacquesa de Molay, Goeffroya de Charney i 36 bezkompromisowych braci spowodowało rozwiązanie templariuszy i przekazanie ich komandorii, również w Wielowsi, na rzecz maltańczyków. Ostatnie słowa umierających w Paryżu mnichów-rycerzy brzmiały: „Ciała należą do króla Francji, ale dusze do Boga”.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    • AntyMarsjanin
      24.01.2015 05:34
      ...alez co wy ?...takie rzeczy opowiadcie ?...no, dobra...niech wam bedzie...tylko z tym Jakubem de Molay to troche bardziej w google zajrzyjcie....na miejscu Filipa tez bylbym sklonny czystke odstawic....zreszta oni pikusie przy Stalinie...
    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół