• facebook
  • rss
  • Lubiłam słuchać jego kazań

    dodane 29.01.2015 00:00

    Jak co roku 22 stycznia, kapłani i świeccy modlili się o beatyfikację wieloletniego pasterza ziem zachodnich. Najpierw była Msza św. w katedrze, a później prezentacja biografii w Instytucie im. bp. Wilhelma Pluty.

    Eucharystii przewodniczył bp Paweł Socha, a kazanie wygłosił dyrektor Instytutu im. bp. Wilhelma Pluty ks. dr Grzegorz Cyran. – Życie Boże to była jego myśl przewodnia i najgłębsza teologiczna idea – podkreślił na wstępie kaznodzieja.

    Nawrócony komunista

    Sługa Boży był człowiekiem modlitwy i jego modlitwa już za życia przemieniała ludzi. Takich świadectw, jak podkreślał ks. Cyran, jest wiele. Jedno z nich dotyczy Jana Lembasa.

    – Tę historię wszyscy znamy. Przewodniczący Wojewódzkiej Rady Narodowej [w latach 1956–1973 – przyp. aut.], a później wojewoda zielonogórski [w latach 1973–1980]. Ileż ten człowiek, mówiąc kolokwialnie, Kościołowi krwi napsuł i jakie bariery stawiał, że cała Polska z nas się śmiała, że tu „piaski, laski i lembaski”! Bo nic nie było, ale przede wszystkim nie było nowych kościołów. Był awans społeczny i twardo zaciśnięta pięść. I pokorny bp Wilhelm, który, jadąc, egzorcyzm odmawiał i modlił się za swojego prześladowcę i mu tłumaczył. Kilka dni temu znów przeglądałem te stenogramy, zapisane przez ówczesnych państwowych urzędników. Mówił: „Biskup nie jest kłamcą”, „Proszę tak nie mówić”, „Biskup nie jest przeciwnikiem władzy, bo władza pochodzi od Boga”. Jakże przypominał wtedy Mistrza, który mówił do Piłata: „Nie miałbyś żadnej władzy nade mną, gdyby ci nie była dana z góry”. A potem dowiedzieliśmy się, że stary Jan Lembas na łożu śmierci przyjął Chrystusa Pana i stał się na nowo naszym bratem, że zajaśniał w Kościele nawróceniem. I list napisał, świadectwo, żeby nie było żadnych wątpliwości. Taka była moc modlitwy biskupa Wilhelma! – mówił kaznodzieja. – I dzisiaj bp Pluta modli się za nas, którzy oczekujemy owoców procesu. Oczekujemy, aż spadnie welon z jego wizerunku, a Kościół ogłosi, że możemy publicznie za jego wstawiennictwem prosić Boga. Dzisiaj bardzo często dopytujemy, kiedy to się skończy, jakbyśmy czekali na kolejny medal, bo się biskupowi Plucie należy. A tymczasem trzeba nam wiary i ufności, żeby skorzystać z tego daru, jakim był i ciągle jest.

    Życiowe homilie

    Na zakończenie Mszy św. kapłani i świeccy udali się do grobu bp. Pluty przy wejściu do katedry i tam odmówili wspólnie modlitwę o beatyfikację sługi Bożego. Wcześniej głos zabrał postulator procesu ks. Dariusz Gronowski. – Zachęcam do modlitwy o beatyfikację, a także do modlitwy za wstawiennictwem sługi Bożego, bo wiele łask za jego wstawiennictwem zostało wyproszonych – mówił ks. Gronowski. We wspólnej modlitwie wzięła udział, jak co roku, rodzina bp. Pluty, a także wielu kapłanów i wiernych świeckich z całej diecezji. Wielu z nich nie tylko chętnie wspomina sługę Bożego, ale też gorliwie modli się o jego beatyfikację oraz poleca Bogu różne intencje w modlitwie za jego wstawiennictwem. – Pamiętam bp. Plutę. Miałam 10 lat, gdy byłam przez niego bierzmowana. Bardzo lubiłam przychodzić na Msze, które odprawiał, i słuchać jego kazań. One zawsze uwrażliwiały człowieka i dawały refleksję do codziennego życia. Takie życiowe kazania. Niektórzy mówili, że długie, ale jak człowiek wsłuchał się, to wcale nie dłużyło się – mówi Krystyna Woźniak z Gorzowa Wlkp.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół