• facebook
  • rss
  • Czas święty przy łóżku

    dodane 19.02.2015 00:00

    Z biskupem Stefanem Regmuntem o mądrości serca, uprzywilejowanej cząstce Kościoła i sensie cierpienia rozmawia Krzysztof Król.

    Krzysztof Król: Tegoroczne orędzie na Światowy Dzień Chorego papieża Franciszeka zatytułowane jest „Sapientia cordis” (mądrość serca). Co to sformułowanie oznacza w praktyce?

    Bp Stefan Regmunt: Zdaniem papieża głęboki sens towarzyszenia choremu – nie tylko w tym jednym dniu, ale przez cały okres choroby – odkrywają tylko ci ludzie, którzy zdobyli mądrość serca. Oni właśnie rozumieją, że czas spędzony przy chorym jest czasem świętym, okazją do umocnienia wiary i świadectwem chrześcijańskiej miłości. Mądrość serca – mówi ojciec święty Franciszek – wzywa do wychodzenia poza siebie, swój egoizm, zapracowanie, zadania, które sobie narzucamy. Wzywa do koncentrowania się na bliźnim bez osądzania, narzucania się czy chełpienia się z okazanej dobroci. Papież przypomina też, że choroba i cierpienie znajdują odpowiedź jedynie w krzyżu Chrystusa, który jest zupełnie darmowym, nieodwołalnym, bezwarunkowym znakiem solidarności Boga z nami. Jednoczenie się z krzyżem Chrystusa to uprzywilejowany czas łaski i źródło umocnienia mądrości serca.

    Jakie jest miejsce osób chorych w nauczaniu i posłudze duszpasterskiej Kościoła?

    Są oni uprzywilejowaną cząstką Kościoła. Ich obecność pomiędzy nami może nas wiele nauczyć. Chorzy dają nam okazję do sprawdzenia, na ile dojrzałe są nasza wiara i nasze chrześcijaństwo. W nich odkrywamy oblicze cierpiącego Chrystusa. Cokolwiek czynimy chorym i cierpiącym, czynimy samemu Chrystusowi. Hiob doświadczający cierpienia, zwracając się do Stwórcy, wyznał: „Dotąd Cię znałem ze słyszenia, obecnie ujrzałem Cię wzrokiem” (Hi 42,5).

    Czego możemy się uczyć od ludzi chorych?

    Prawdy, że choroba, cierpienie mogą dotknąć każdego człowieka, bez względu na jego status społeczny, majętność, pochodzenie. Cierpienie jest tajemnicą. Dlaczego mnie ono dotyka? Dlaczego właśnie teraz? Za co cierpię? Te pytania stawia sobie wiele osób chorych, zwłaszcza u początku choroby. Odpowiedzi, jakie odnajdują dzięki relacji z Bogiem, niejednemu z nas mogą pomóc w przeżywaniu podobnych doświadczeń. Od chorych uczymy się często, jak przyjmować wolę Bożą, i tego, że cierpieniem można pomagać innym. Możemy podziwiać ich wiarę i więź z Bogiem, cierpliwość i pokorę w znoszeniu cierpienia, wdzięczność okazywaną drugiemu człowiekowi. Nie ma, oczywiście, jednej postawy, którą reprezentują chorzy. Ci, którzy muszą przyjąć swoją chorobę, odkryć jej sens, potrafią też dzielić się z innymi duchowymi owocami przeżywanego doświadczenia.

    Czy w cierpieniu i chorobie jest jakieś dobro?

    Cierpienie pozostaje tajemnicą. Przyglądamy się cierpieniu Syna Bożego, które jest zadośćuczynieniem za nasze grzechy. Dostrzegamy, że jest ono drogą odkupienia. Cierpienie i choroba są czymś złym, jakimś brakiem. Po zmartwychwstaniu Chrystusa chory otrzymuje jednak moc, która pomaga to zło przezwyciężać dobrem. W przyszłym świecie – po śmierci ziemskiej – już nie będzie choroby, bólu, ale dzięki mocy Chrystusa każdy, kto cierpi, może włączyć swoje cierpienie w cierpienie Chrystusa, podjęte dla zbawienia świata. W ten sposób zyskuje ono niezwykłą wartość i służy życiu Kościoła oraz dobru ludzkości.•

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół