• facebook
  • rss
  • Przyjdzie taki dzień, że się obudzi

    dodane 19.03.2015 00:00

    Potrzebna pomoc. – Marzę, żeby tata jak najszybciej wyzdrowiał. Strasznie nam tutaj pusto i ciężko bez niego – mówi ze łzami w oczach córka Eliza.

    W tym domu nigdy nie było dostatku. Jednak zawsze udawało się wiązać koniec z końcem. Zuzanna i Marcin byli naprawdę szczęśliwi. Ale ich świat zawalił się w mgnieniu oka.

    Wszystko w rękach Boga

    Był 15 czerwca 2014 roku. Mąż pani Zuzanny dostał wylewu krwi do mózgu. Obecnie przebywa w Ośrodku Opiekuńczo-Leczniczym w Lubsku. Jest nieprzytomny, nie ma z nim żadnego kontaktu. – Mąż ma 33 lata. Zawsze był zdrowy, nigdy nie chorował. Tego dnia wstał rano, wypił kawę i zrobił kaszkę dla córki. Potem poszedł naprawiać samochód. Po jakimś czasie wrócił i powiedział, że mu słabo. Od razu wezwałam pogotowie. Przyjechali i powiedzieli, że miał wylew – płacze i opowiada pani Zuzanna, która do dziś nie może pozbierać się po tym wszystkim. – Kiedy tam jadę, serce mi pęka. Lekarze mówią, że rokowania są złe. Mózg jest bardzo uszkodzony. Wszystko w rękach Boga – przerywa, wycierając mokre od łez oczy. Pani Zuzanny życie nigdy nie rozpieszczało. W domu rodzinnym nie było sielanki. – Jestem z Przemyśla. Ojciec zawsze mnie wyzywał: „Ty kur…. krzywa!”. Znalazłam z gazety jakiegoś faceta i przyjechałam do Zielonej Góry. Miałam wtedy 19 lat. Bił mnie, a ja w takim związku z alkoholikiem tkwiłam 10 lat – opowiada. – Później poznałam Marcina. Jego rodzina była przeciwna naszemu związkowi. On jednak pokochał mnie taką, jaką jestem, i byliśmy szczęśliwi – mówi.

    Światełko na razie bez klucza

    Jakby tego było mało, pani Zuzanna jest od urodzenia niepełnosprawna. Cierpi na mózgowe porażenie dziecięce i niedowład jednej nogi. Ma duże problemy z chodzeniem. – Jak z nogą nie było jeszcze tak źle, to pracowałam jako kasjerka. Teraz potrzebuję operacji, bo jest coraz gorzej – mówi zielonogórzanka. Więc o żadnej pracy, na razie, nie może być mowy, tym bardziej że sama zajmuje się czwórką dzieci: Elizą, Mateuszem, Dawidem i Amelką. Do czerwca ubiegłego roku to pan Marcin był jedynym żywicielem rodziny. – Mąż naprawiał wózki widłowe. Żyliśmy skromnie, ale jakoś wiązaliśmy koniec z końcem. Byłam szczęśliwa – wspomina pani Zuzanna. Obecnie rodzina Kuriatów utrzymuje się z zasiłków rodzinnych oraz z zasiłku stałego. To około 1100 zł, tyle, ile wynosi miesięczny koszt wynajmu mieszkania. Ale to nie jest dom dla małych dzieci. – Proszę spojrzeć – pleśń, grzyby na ścianach. Moja 17-miesięczna córeczka praktycznie co miesiąc choruje. Muszę robić jej inhalacje, dużo pieniędzy idzie na leki. Lekarz mówi, że prawdopodobnie wszystko spowodowane jest tymi warunkami – mówi pani Zuzanna. Dlatego stara się o mieszkanie socjalne. Na razie bezskutecznie, ale kilka dni temu pojawiło się światełko w tunelu. – Telewizja zrobiła o nas reportaż. Przed kamerą wypowiadał się Krzysztof Sikora z Urzędu Miasta, który mówił, że jest szansa na mieszkanie w połowie roku. Mam nadzieję, że dotrzyma słowa. Na razie nie mam kluczy, więc nie mogę być niczego pewna – mówi pani Zuzanna.

    I przyjdzie taki dzień

    Kobieta nie może liczyć na pomoc rodziny. Pomaga jej parafialna Caritas. – Ale głupio mi prosić ich co miesiąc o pomoc, mają pod opieką więcej ludzi. Nie tylko ja jedna jestem w potrzebie – mówi pani Zuzanna. – Prawda jest taka, że gdyby nie Caritas i obcy ludzie, to już dawno wylądowałabym pod mostem – dodaje. Rodzina Kuriatów była od kilku lat pod opieką Parafialnego Zespołu Caritas. – Gdy pani Zuzanna została praktycznie sama, z dziećmi i bez pracy, poszerzyliśmy nasze działania. Od kilku miesięcy opłacamy czynsz za mieszkanie, na początku w całości, a obecnie około połowy – wyjaśnia Piotr Rybiński z PZC przy parafii pw. MB Nieustającej Pomocy. – Kupowaliśmy mleko i pieluchy dla najmłodszej Amelii. Zorganizowaliśmy specjalną zbiórkę pieniędzy po Mszach św. Kupujemy żywność, środki czystości, a gdy brakuje na to funduszy – leki dla dzieci. Mateusz i Dawid korzystali też z finansowanego przez PZC wakacyjnego wypoczynku. Udało się załatwić pralkę i lodówkę, co prawda używane, ale w dużo lepszym stanie niż dotychczasowe. Co roku fundujemy też wyprawki szkolne dla dzieci. Pomogliśmy w zakupie podręczników dla Mateusza, który został zgłoszony do programu „Skrzydła”. Bardzo dziękujemy wszystkim naszym parafianom za wsparcie. Pomagamy też obecnością i rozmową. Warto dodać, że w tej rodzinie nie zauważyliśmy patologii i problemów z alkoholem – dodaje. Pomoc płynie z różnych stron. Bardzo zaangażowali się w nią rodzice ze szkoły, do której chodzą synowie pani Zuzanny. – W naszym przypadku zaczęło się od zbierania po rodzinie, potem bliskich znajomych, we wspólnocie Fraterni Franciszkańskiej, do której należymy z mężem, a także w innych wspólnotach katolickich w naszym mieście. Wspieramy panią Zuzannę również mentalnie i duchowo. Wiele osób we wspólnocie Fraterni modli się o uzdrowienie, o nadzieję, o poprawę sytuacji życiowej. Wszystko robimy wyłącznie z potrzeby serca, z miłości do Jezusa, chcąc Go naśladować – nie ma innej drogi – tłumaczy Anna Szurkowska. – W pomoc pani Zuzannie zaangażowało się wiele osób i instytucji, ale niestety, nikt nie może pomagać bez końca, a im potrzebna jest stała pomoc – dodaje. Rodzina pani Zuzanny potrzebuje wsparcia finansowego, sprzętu codziennego użytku m.in. mikrofalówki i kuchenki elektrycznej. Gdy dostaną mieszkanie, potrzebne będą meble. – Boję się, czy jutro będę miała na rachunki i czy będziemy mieli co jeść – mówi pani Zuzanna. Po chwili łzy znów płyną po jej policzkach. – Modlę się codziennie za męża, że przyjdzie taki dzień, że on się obudzi. Myślę, że Pan Bóg nie zostawi nas samych – dodaje. •

    Chcesz pomóc? Zadzwoń!

    SOS – Ośrodek Wsparcia Rodziny w Zielonej Górze – tel. 733 867 647 Parafialny Zespół Caritas przy parafii pw. MB Nieustającej Pomocy – tel. 609 823 839 Więcej informacji oraz numer konta na stronie: www.jedrzychowpomaga.blogspot.com

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół