• facebook
  • rss
  • Do zobaczenia w domu

    dodane 01.04.2015 00:00

    O poezji, powrocie do Boga i zmartwychwstaniu z ks. Jerzym Hajdugą rozmawia Krzysztof Król.

    Krzysztof Król: Najnowszy tomik Księdza poezji nosi tytuł: „Odpocząć od cudu”. Trochę przewrotnie…

    Ks. Jerzy Hajduga: To tomik z wierszami o pogodzeniu się z chorobami i cierpieniem, o dźwiganiu tegoż krzyża. Bo każdy dźwiga krzyż, trzeba go dźwigać bez odpoczynku. A nawet trzeba odpocząć od ciągłego oczekiwania na jakiś cud, aby nie popaść we frustrację, żeby być bliżej Boga. To trudne tematy, ale gdy na co dzień spotyka się i widzi chorych w szpitalu lub w domu, można to zrozumieć. Spotykam ludzi chorych i szczęśliwych. Szkoda, że tak wiele osób często przeżywa krzyż bez Chrystusa, licząc tylko na siebie.

    Ale jak dźwigając krzyż codzienności, myśleć o zmartwychwstaniu?

    Jest to niewyobrażalna tajemnica wiary, ale już ją przeżywamy tutaj, teraz. Jezus po pierwszym upadku upada po raz drugi. I ja znowu upadam i podnoszę się. Czy podnoszę się własnymi siłami? Po spowiedzi, po podaniu ręki na zgodę, czy nie czuję się jak zmartwychwstały?

    Dla wielu osób zmartwychwstanie wydaje się czymś nierealnym…

    Na pogrzebach zawsze mówię o domu. Wyszliśmy od Boga Ojca i do Niego wracamy. Tam jest nasz dom, gdzie na nas pielgrzymujących czeka mieszkań wiele. Trzeba nam tylko przejść odcinek ziemski, wędrować, pielgrzymować, by do Boga powrócić. Ta prawda jest bardziej zrozumiała, gdy mówimy o domu, w którym Ktoś na nas czeka. A tam jest już tylko radość nazwana zmartwychwstaniem.

    Wróćmy do początku. A może zamiast tylko prosić o te cuda nadzwyczajne, powinniśmy dostrzegać i dziękować za te zwyczajne i najmniejsze?

    No właśnie. Prosimy, ale za mało dziękujemy Panu Bogu. Są dzwony rezurekcyjne, radosne Alleluja, ale to jednak mało. Bo za mało w nas tej radości wypływającej z wnętrza. Ona jest, ale dlaczego tak krótko? Tej radości, która nie ma nic wspólnego z rechotem, z wesołkowatością tego świata. Łatwo porzucamy pracę czterdziestu dni. Może więc kiedy już wszyscy rozejdą się do domu po świątecznych spotkaniach, po prostu uklęknijmy i podziękujmy Bogu za najważniejsze oraz najbardziej błahe sprawy naszego życia…•

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół