• facebook
  • rss
  • Nie zamykamy się w klatce własnych przekonań

    dodane 07.05.2015 00:00

    Kościół. Nie mają sakramentu małżeństwa, ale żyją razem. Kościół ich nie odrzuca. Co więcej, daje im szansę na pogłębienie relacji z Bogiem i możliwość formacji w duszpasterstwie związków niesakramentalnych oraz rekolekcjach.

    Anna i Bolesław na rekolekcje dla par nieskaramentalnych przyjeżdżają od pięciu lat. To dla nich bardzo cenny czas, nie tylko ze względu na formację duchową, ale również dlatego, że dni skupienia pozwoliły im podjąć życiową decyzję. Dzięki rekolekcjom zdecydowali się zerwać z grzechem i postanowili zostać tzw. białym małżeństwem.

    Na ostrzu noża

    Bolesław ma za sobą nieudane małżeństwo i rozwód. Annę z dwójką dzieci zostawił mąż. Kiedy się spotkali, oboje byli już po trudnych życiowych doświadczeniach. Również początki ich związku nie były łatwe. – Był czas załamania, odejścia od Pana Boga i poczucia ogromnej pustki. Oboje pochodzimy z wierzących rodzin i zawsze mieliśmy świadomość grzechu i jego konsekwencji – mówi Anna. – Podczas Mszy w momencie Komunii świętej to był jeden wielki płacz i żal. W końcu postawiłam sprawę na ostrzu noża i zaryzykowaliśmy. Ta tęsknota za Panem Bogiem doprowadziła nas do decyzji o czystości. Dziś mamy tę łaskę, że możemy przystępować do sakramentów świętych. Mamy wspólnego syna i czuję się młodo. Postanowiłam jednak, że właśnie w tym momencie mojego życia, kiedy potrzebny jest ktoś bliski, muszę oddać swoje serce Panu Bogu. Nie wtedy, kiedy będę miała np. 70 lat i stwierdzę, że przeżyłam swoje życie, ale teraz – uzupełnia. Anna i Bolesław dużo zawdzięczają formacji w duszpasterstwie niesakramentalnych. – To nas ukierunkowuje, pokazuje, co robić, by poznawać Boga. Każde spotkanie wzbogaca nas duchowo. Lepiej się rozumiemy i mocniej odczuwamy Jego obecność. Siłę do wytrwania w dobrym postępowaniu daje nam również nasz syn. Chcemy być wierni Bogu. Z każdym dniem jesteśmy bardziej szczęśliwi. W tym roku wszyscy troje byliśmy w Ziemi Świętej. Włączamy się w życie naszej parafii i próbujemy docierać do osób w podobnej do naszej sytuacji życiowej i zapraszać na spotkania – mówi Bolesław. – Osoby, które nie czują jeszcze tej relacji z Bogiem, zachęcamy do udziału w rekolekcjach i spotkaniach duszpasterstwa niesakramentalnych. My już przeszliśmy ten trudny etap i nam się udało, więc jest szansa, że ta formacja pomoże również innym parom – dodaje Anna.

    Nie stoimy w miejscu

    Marta i Łukasz należą do duszpasterstwa od ośmiu lat. Mają dwie córki. On ma za sobą nieudane małżeństwo, ona nieformalny związek. Nie mogą zawrzeć małżeństwa w Kościele, dlatego zdecydowali się wziąć ślub cywilny. Łukasz złożył też sprawę do sądu kościelnego o uznanie nieważności poprzedniego małżeństwa. – Zawsze chodziliśmy do kościoła, ale kiedy zdecydowaliśmy się na wspólne życie, zaczęliśmy się zastanawiać, czy w ogóle wolno nam w nim być. Dzięki rozmowie z księdzem Rafałem i spotkaniom w duszpasterstwie oraz rekolekcjom zrozumieliśmy, że nie jesteśmy odrzuceni przez Pana Boga. Już wiemy, że nie można zamknąć się w klatce własnych przekonań i żyć „wygodnie”, bez trudu i obowiązków. Nauczyliśmy się również pragnienia Pana Boga w Komunii św. Nie stoimy w miejscu. Swoim postępowaniem pokazujemy starszej córce, że jesteśmy w Kościele i jest to dla nas bardzo ważne, i ogromnie nas cieszy – wyjaśnia Marta. – To, że nie mogę przyjąć Komunii św., nie oznacza, że nie mogę nic. Mogę uczestniczyć w Eucharystii, słuchać i umacniać się słowem. Mogę też pobudzić w sobie pragnienie Komunii św. To wymaga dużego skupienia i zawsze powoduje poruszenie. Są wtedy łzy i czuje się bliskość Pana Jezusa. Warto samemu się przekonać, jak jest w duszpasterstwie niesakramentalnych, i spróbować żyć inaczej – dodaje Łukasz.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół