• facebook
  • rss
  • Od menażki do czołgu

    dodane 14.05.2015 00:00

    – Dziś to czołowe muzeum historyczno-wojskowe w kraju – chwali się muzealnik i bronioznawca dr Włodzimierz Kwaśniewicz.

    Przez 30 lat istnienia w lubuskim Muzeum Wojskowym w Drzonowie k. Zielonej Góry udało się zgromadzić kilka tysięcy eksponatów. Od zdjęć, poprzez odznaczenia, mundury, broń białą i strzelecką, na ciężkim sprzęcie wojskowym kończąc. To jedna z największych historyczno-wojskowych placówek w Polsce.

    150 sztuk ciężkiego sprzętu

    Wprawdzie muzeum otwarto równo 30 lat temu, ale jego historia zaczęła się pisać już w 1978 roku. – Jak po raz pierwszy pojawiłem się w Drzonowie, to zabytkowy pałac był w ruinie. Wiedziałem, że to jest duże i trudne wyzwanie, ale też miałem świadomość, że robię coś ważnego dla naszej kultury. Przede wszystkim miałem to szczęście, że do tego muzeum trafiali ludzie z pasją i razem udało się nam to zrobić – opowiada dr Włodzimierz Kwaśniewicz, który był dyrektorem od początku do 2012 roku, kiedy przeszedł na emeryturę. – W moim zamyślę miało to być muzeum obejmujące swoim zakresem zainteresowań powszechną historię wojskowości, oczywiście ze szczególnym uwzględnieniem polskiej historii. I tak też się stało – dodaje. Prawdziwa wizytówka tego muzeum to dwie kolekcje: ciężkiego sprzętu wojskowego oraz lotnicza. – Udało mi się szybko ponawiązywać kontakty z jednostkami wojskowymi i sprowadzić 25 samolotów, 5 śmigłowców, ponad 150 sztuk ciężkiego sprzętu wojskowego – wspomina Włodzimierz Kwaśniewicz. – W latach 90. zdobyliśmy dwa działa samobieżne SU 152, umieszczone dotąd na cokołach na Cmentarzu Żołnierzy Radzieckich w Cybince. Rosjanie w 1943 roku w wyprodukowali ponad 700 takich dział, które były przystosowane do zwalczania ciężkich czołgów niemieckich. Po wojnie zachowały się tylko trzy sztuki. Jeden egzemplarz znajduje się w zbiorach Muzeum Broni Pancernej w Kubince pod Moskwą, a dwa w Lubuskim Muzeum Wojskowym w Drzonowie. Absolutne unikaty – dodaje.

    Szersza i głębsza percepcja

    Muzeum to oczywiście nie tylko plenerowa ekspozycja. W zabytkowym pałacu znajdują się ciekawe wystawy dotyczące przede wszystkim historii Polski. Są to m.in. „Żołnierz polski 1914–1945”, „Wojsko Polskie po 1945 roku” czy „Dawna broń”. – Zawsze powtarzałem, że muzea są szczególnymi instytucjami kultury, ponieważ w nich można szczególnie dotknąć historii. A ktoś powiedział kiedyś, że im więcej zmysłów partycypuje w percepcji zjawiska, tym ta percepcja jest szersza i głębsza – zauważa W. Kwaśniewicz, którego oczkiem w głowie jest broń biała. – Nie można przecenić roli muzeum w zakresie budowania tożsamości narodowej i właściwego stosunku do przeszłości. Nie chodzi o to, aby żyć przeszłością, ale aby wyciągać z niej odpowiednie wnioski; jak głosi starożytna maksyma rzymska: „Historia magistra vitae” (z łac. historia nauczycielką życia) – dodaje. Placówka nie poprzestaje tylko na ekspozycji, stara się sprostać oczekiwaniom małego i dużego turysty. Noce Muzeum rokrocznie przyciągają kilka tysięcy osób, ale na tym nie koniec. Organizowane są m.in. pikniki dla najmłodszych. – W te dni odbywają się pokazy walk i obyczajów rycerskich. Otwieramy oczywiście nasze eksponaty – czołg T-55, samolot MiG21, zestaw rakietowy 2K11 KRUG i śmigłowiec Mi-2. Można do nich zajrzeć, wejść i eksplorować, co jest dla dzieci wyjątkowym przeżyciem. Niezmienną popularnością cieszą się przejażdżki wozem bojowym BTR-152 – tłumaczy obecny dyrektor Piotr Dziedzic. Muzeum świętuje, ale też odważnie mówi się tu o problemach. Największe zmartwienie to pieniądze. – Ważnym zadaniem każdej placówki muzealnej jest poszerzanie kolekcji, co w dzisiejszych realiach ekonomicznych stanowi ogromny problem. Niestety, niedostateczny poziom finansowania znacznie utrudnia zakup nowych muzealiów. Udaje się to tylko dzięki licznym darowiznom i bezpłatnym przekazom – wyjaśnia dyrektor. Muzealnicy z nadzieją jednak patrzą w przyszłość. – W dalszej perspektywie czasowej niezbędne jest unowocześnienie ekspozycji wewnątrz pałacu oraz budowa systemu zabezpieczeń przed niekorzystnymi warunkami atmosferycznymi nad najcenniejszymi muzealiami w ekspozycji plenerowej – tłumaczy Piotr Dziedzic.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół