• facebook
  • rss
  • Poszukiwacz istoty rzeczy

    ks. Marcin Siewruk

    |

    Zielonogórsko-Gorzowski 23/2015

    dodane 03.06.2015 00:00

    Starosiedle w okolicach Gubina, chaos komunikacyjny, spóźnienie na samolot do Nowego Jorku – czy te elementy dadzą się połączyć w spójną całość? Czy jest ktoś, kto przed laty mieszkał w Starosiedlu, a potem był obywatelem Nowego Jorku?

    W radiowym serwisie informacyjnym pojawiły się wiadomości o wielokilometrowych korkach na drogach prowadzących do granicy z Niemcami. Jedna ze słuchaczek przerażonym głosem opowiadała, że utknęła na drodze pod Gubinem i przez to na pewno spóźni się na berlińskie lotnisko, skąd miała odlecieć do Nowego Jorku.

    Komunikacyjny chaos na zakończenie Zielonych Świąt – Zesłania Ducha Świętego – sprowokował mnie, żeby następnego dnia wybrać się w podróż do Starosiedla w pobliżu Gubina. Ktoś mógłby zapytać, skąd taki pomysł? Jaki związek może mieć zakorkowana droga pod Gubinem, spóźnienie słuchaczki radia na samolot do Nowego Jorku i kolejna kartka naszego szkicownika? 20 sierpnia 1886 r. w małej miejscowości Starzeddel, obecnie Starosiedle, urodził się w skromnej pastorówce Paul Tillich, jeden z najwybitniejszych filozofów XX wieku. Jak sam pisał we wspomnieniach: „Część mojego życia należała do spuścizny XIX w. Należałem do przedstawicieli mojego pokolenia, którzy bardzo mocno krytykowali schyłek XIX w., jednak ciągle tęskniliśmy do stabilności tego mijającego okresu, jego nowych liberalnych koncepcji gospodarczych i trwałych tradycji kulturowych. To wszystko radykalnie skończyło się w 1914 r., kiedy wybuchła I wojna światowa i bezpowrotnie zakończył się XIX w.”. Ojciec Paula, pastor ewangelicki, przyjął w 1890 r. funkcję superintendenta w diecezji Schönfliess-Neumark. Superintendent pełnił kierownicze obowiązki i koordynował działalność duszpasterską wielu wspólnot parafialnych. Pierwsze lata życia małego Paula upływały w spokojnej, wręcz idyllicznej atmosferze Starosiedla. Tutaj nabrał szczególnej wrażliwości na piękno przyrody. Dziecięcy zachwyt naturą miał swoje konsekwencje w naukowych poszukiwaniach Tillicha i jego fascynacji ideami romantycznymi. Częste spacery z rodzicami, wrażliwość matki i ojca na wspaniałość i potęgę natury – Bożego dzieła, zaowocowały u syna refleksyjnym, medytacyjnym nastawieniem do przyrody, w odróżnieniu od bardzo popularnego w tamtym czasie naukowo-analitycznego spojrzenia czy wręcz technicznego – traktującego naturę jak materię całkowicie podporządkowaną człowiekowi i jego pomysłom. Wysoka pozycja społeczna rodziców umożliwiła Paulowi naukę w gimnazjach w Königsbergu (Królewcu) i Berlinie, a następnie studia na najlepszych uniwersytetach w Berlinie, Tybindze, Halle i we Wrocławiu. Po przyjęciu ordynacji na pastora ewangelickiego Paul pełnił posługę kaznodziei w jednej z robotniczych dzielnic Berlina. W 1914 r. wybuchła I wojna światowa i młody pastor Paul Tillich zgłosił się jako ochotnik na kapelana wojskowego. Bezgraniczna brutalność działań wojennych doprowadziła ewangelickiego duchownego do skrajnego załamania nerwowego. Po zakończeniu wojny Tillich rozpoczął intensywną pracę naukową i dydaktyczną. Nawiązywał kontakty z najwybitniejszymi naukowcami, wykładał na uniwersytetach w Berlinie, Marburgu, Lipsku, Dreźnie i we Frankfurcie nad Menem. Wydawać by się mogło, że życie naukowe i rodzinne profesora Paula Tillicha ustabilizowało się. Okazało się to bardzo złudne. Po dojściu do władzy w Niemczech w 1933 r. partii narodowo-socjalistycznej, prof. Tillich zostaje w kwietniu usunięty z uczelni za antyfaszystowskie poglądy oraz ochronę żydowskich wykładowców i studentów. Rodzina Tillichów wyjeżdża z faszystowskich Niemiec do USA. Udało się to dzięki temu, że latem 1933 r. odwiedził Niemcy profesor nowojorskiego Union Seminary, Reinhold Niebuhr, który zaproponował Paulowi Tillichowi gościnne wykłady. Dzięki temu uciekinierzy nie musieli w Nowym Jorku borykać się z trudnościami uchodźców pozostawionych bez środków do życia. Nowojorska działalność naukowa urodzonego w Starosiedlu Tillicha rozwijała się bardzo pomyślnie, wykładał na uniwersytecie Columbia i Union Seminary, otrzymał też tytuł profesorski na uniwersytecie Harvarda. Tillich w swoich wspomnieniach zwracał uwagę na wspaniałą atmosferę panującą w środowisku Union Seminary: „To była wspólnota profesorów i ich rodzin, studentów również z rodzinami. To były ciągłe spotkania, na korytarzach, w windzie, na wykładach, nabożeństwach, towarzyskie, to było dla mnie błogosławieństwo”. Jednym z głównych celów intelektualnych poszukiwań protestanckiego filozofa i teologa Paula Tillicha była chęć pomocy współczesnemu, zagubionemu człowiekowi w odkryciu Boga. Postawę Tillicha od wczesnego dzieciństwa w rodzinnym domu kształtowała atmosfera poważnego myślenia i dlatego w swojej filozofii pokazywał, że religia ogarnia całość ludzkiego życia. Starał się odsłonić korzenie i sięgał do fundamentów religijności. Próbował dotrzeć do istoty rzeczy i do końca poszukiwał Absolutu.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół