• facebook
  • rss
  • Nie chcą wierzyć na pół gwizdka

    dodane 18.06.2015 00:00

    Instytut Filiozoficzno-Teologiczny. Przez pięć lat studiowali teologię. Nie żałują ani chwili, bo oprócz wykształcenia zdobyli coś znacznie więcej.

    Studiowanie teologii przede wszystkim całkowicie zmieniło moje dotychczasowe myślenie o Bogu, o Kościele i o religii. Wyznaczyło też pewien kierunek mojego życia. Można powiedzieć, nawet powołanie do tego, aby tą wiedzą dzielić się z innymi. Chcę spełnić się w katechezie – przyznaje z dumą Natalia Trojan, studentka ostatniego roku Instytutu Filozoficzono-Teologicznego im. Edyty Stein w Zielonej Górze. – Studiowanie to nie tylko wykłady, wiedza, zaliczenia, ale w tym przypadku też modlitwa oraz świadectwo poszczególnych ludzi. To wszystko wpłynęło na to, że poznawanie Boga, nawet od tej strony teoretycznej, nie jest nudne, a współgrając z praktyką, daje wyraźniejszy obraz Stwórcy i może być naprawdę bardzo ciekawe – dodaje.

    Potrzeba wnikliwości i oczytania

    Wybór teologii w przypadku Natalii jest nieprzypadkowy. – Chciałam przede wszystkim studiować coś, co mnie interesuje i co sprawia mi przyjemność. Drugim powodem była też chęć poszerzenia wiary o wiedzę teologiczną, aby pewne rzeczy samemu zrozumieć, umieć sobie czy też innym wytłumaczyć, a także mieć głębszą świadomość tego, co jest przedmiotem mojej wiary – wyjaśnia Natalia Trojan z Zielonej Góry (Zawada). „Funkcjonowanie pojęcia gender w dyskursie katolickim” – to temat wybrany przez Natalię. – Na początku wyboru pracy kierowałam się chęcią napisania czegoś na bardziej aktualny i współczesny temat. Chciałam bardziej poznać to zagadnienie, wniknąć w problem dla własnej świadomości i oceny. Napisanie pracy dało mi przede wszystkim szersze zrozumienie problemu – zauważa młoda pani teolog. – Spojrzenie całościowe biorące pod uwagę wszystkie okoliczności, znaczenie, rozumienie danego pojęcia daje bardziej obiektywny obraz nieprzekłamujący faktów. Po napisaniu pracy odkryłam przede wszystkim, że do opinii na dany temat potrzeba dużej wnikliwości i oczytania. Nie wystarczy posłuchać tylko jednej strony, ale kilku, ponieważ to daje bardziej realne spojrzenie – dodaje.

    To dopiero początek

    Już przed maturą był pewien, że chce studiować teologię. – Pobudką do tego była ogromna ciekawość i chęć poznania tego, co niepoznawalne dla zwykłego śmiertelnika – wspomina Tomasz Barnaś. Jak postanowił, tak zrobił. – Na początku jeszcze nie wiedziałem, że teologia to tak naprawdę nauka o „wszystkim”. Mówię tak, bo studiowanie teologii to nie tylko nauka o Bogu. To odkrywanie meandrów filozofii, etyki, metafizyki. Są to niejako podwaliny, potrzebne, aby rozruszać umysł przed najważniejszym, czyli podjęciem studium nad teologią – tłumaczy student pochodzący z Rzeczycy k. Głogowa. – Dla mnie studiowanie teologii to dopiero początek wielkiej przygody. To początek wielkiej wyprawy w życie, w czasie której codziennie będę odkrywał Boga! – dodaje. Efektem pięcioletniej wyprawy są nie tylko oceny w indeksie, ale też praca magisterska: „Relacja pomiędzy Bożym miłosierdziem i sprawiedliwością na podstawie encykliki Jana Pawła II »Dives in misericordia«”. – To temat bardzo trudny, ponieważ opisuje dwie doskonałości Boga, które na pierwszy rzut oka wykluczają się. Bo przecież jak doskonale sprawiedliwy Bóg ma kierować się jeszcze równie doskonałym miłosierdziem? – tłumaczy student teologii, który zamierza uczyć katechezy w szkole. – W mojej pracy wykazałem, że według Jana Pawła II najpiękniej relację pomiędzy miłosierdziem a sprawiedliwością Bożą ukazuje przypowieść o synu marnotrawnym. Powracający syn nie zasługiwał na nic, ale dzięki miłosierdziu Ojca otrzymał coś, na co wcale nie liczył: godność syna. Celem tak rozumianej sprawiedliwości jest przebaczenie, które ma swoje źródło w miłosierdziu. Obie rzeczywistości, sprawiedliwość i miłosierdzie, nie wykluczają się, ale pięknie uzupełniają – dodaje.

    Ewangelizacja w drodze

    Na ostatnim roku studiów jest też Leszek Kuśmierek, który pochodzi z Nowogrodu Bobrzańskiego. – Wybrałem ten kierunek, bo chciałem pogłębić swoją wiedzą teologiczną, chciałem także nauczyć się rozmawiać na tematy wiary z osobami niewierzącymi, potrafić odpowiadać na ich pytania – tłumaczy Leszek. – Dzięki tym studiom nauczyłem się patrzeć na sprawy wiary bardziej otwarcie. Z czysto katechizmowej wiedzy przeszedłem do pewnej refleksji nad swoją wiarą – dodaje. „Ewangelizacja wędrowna na przykładzie wspólnoty itinerantów” – to temat pracy magisterskiej Leszka. – Od zawsze interesował mnie temat ewangelizacji, a szczególnie jeden z jej rodzajów: ewangelizacja w drodze. Bracia itineranci to kapucyni zamieszkujący dzielnicę Katowic- Załęże. Zajmują się oni w dużej mierze ewangelizacją wędrowną, m.in. przez jazdę stopem czy chodzenie od wioski do wioski. Mój temat pozwolił mi bardziej poznać to zagadnienie, zobaczyć, jak wiele ewangelizacja wędrowna czerpie z Pisma Świętego, a szczególnie z nauczania Jezusa – tłumaczy młody teolog.

    O kobietach w Biblii

    Daria Łazan z Dąbia k. Krosna Odrzańskiego studiowania teologii w ogóle kiedyś nie brała pod uwagę. – Nie wiedziałam, że taki kierunek jak teologia można studiować w Zielonej Górze. Dopiero po rozmowie z księdzem proboszczem doszłam do wniosku, że to rzeczywiście dla mnie. I tak się zaczęło – uśmiecha się. – Dzięki teologii zaczęłam inaczej i głębiej patrzeć na życie. Poznałam Pana Boga i odkryłam Go na nowo przez studiowanie takich przedmiotów jak Stary i Nowy Testament – dodaje. Zainteresowania biblijne wzięły górę w wyborze tematu pracy magisterskiej:, ,Postacie kobiet w Ewangelii św. Łukasza”. – Wybrałam ten temat, bo bardzo interesują mnie postacie kobiet w różnych kulturach. Są to moje osobiste zainteresowania. Kobiety biblijne pozwalają odkryć na nowo wzór kobiecości, bycia przede wszystkim kobietą, żoną czy matką. Ten temat pozwolił mi na nowo spojrzeć na postać kobiety w ogóle. Pokazał, jak ważna jest jej rola w budowaniu ogniska domowego – zauważa Daria, która po ukończeniu studiów zamierza uczyć religii w szkole podstawowej.

    Patrz na Maryję, Ona ci powie

    Początkowo motywacją do studiowania teologii było wstąpienie do seminarium duchownego. Koniec końców Miłosz Paszkiewicz wybrał inną drogę, ale i tak poszedł na teologię. – Chciałem dowiedzieć się czegoś więcej na temat wiary i dogmatów. A przede wszystkim więcej o Bogu, w którego wierzę – wyjaśnia Miłosz pochodzący z Kostrzyna n. Odrą. – Studiowanie otworzyło mój światopogląd na różne dziedziny życia. Nauczyło racjonalnie myśleć i stawiać pytania. Pozwoliło mi także znaleźć odpowiedzi na wiele pytań, jakie stawiałem sobie sam, a także ludzie, wśród których żyję na co dzień. Pogłębianie wiary oraz szczegółowe poznawanie stanowiska Kościoła pokazało mi wielką wartość bycia katolikiem. Nauczyłem się bronić stanowiska Kościoła i nie bać się mówić o Jezusie jako o Tym, który działa w moim życiu bardzo mocno – dodaje. „Uniżenie Maryi jako model życia chrześcijańskiego. Studium teologiczno-pastoralne” – to z kolei tytuł pracy magisterskiej Miłosza. – Wybrałem ten temat zainspirowany Maryją, jako Tą, która zawsze prowadzi człowieka do Boga. W Kanie Galilejskiej mówi do każdego z nas: „Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie”. To wzbudziło we mnie pytania: „Co takiego mam robić?”, „Jak?”, „Dlaczego?” – tłumaczy młody teolog. – Pisząc pracę magisterską, chciałem uchwycić coś dla siebie, co Bóg przez przykład Maryi chce mi konkretnie powiedzieć. To Ona staje się dla człowieka wierzącego bramą do nieba i wzorem najpełniejszego chrześcijańskiego życia. Na pytanie: „Jak dostać się do nieba?”. Po napisaniu pracy odpowiem krótko: „Patrz na Maryję, Ona ci powie” – dodaje.

    Piękny czas

    Jak się okazuje, plakaty zapraszające do studiowania mają sens. Jeden z nich do pójścia na teologię zachęcił Anię Ciuńczyk z Kargowej. – Zastanawiałam się, czy to jest dla mnie, jak sobie dam radę i oczywiście, jak zareaguje mój mąż, wyrozumiały człowiek, czego dał wyraz w ciągu tych pięciu lat. Decyzja była błyskawiczna. A dlaczego teologia? Być może dlatego, że jestem typem poszukiwacza i naukowca. Nie potrafię wiedzieć „coś”, wierzyć na pół gwizdka – zauważa Anna i kontynuuje: – Studiowanie teologii było dla mnie megaprzeżyciem, przygodą życia, odskocznią od szarej codzienności. Przede wszystkim jednak poszukiwaniem Boga w sposób konstruktywny, rzeczowy, bez jakiejś egzaltacji, i zdroworozsądkowo. Odkryłam Boga innego niż moje wcześniejsze wyobrażenia. Odkrycie to było nieraz szokiem, odarciem ze złudzeń, a potem olśnieniem, wejściem w nową rzeczywistość, nową jakość. I jestem za to moim profesorom niezmiernie wdzięczna. To był naprawdę piękny czas... szukania i odnajdywania Boga. Temat pracy Anny to: „Sakrament małżeństwa jako powołanie do świętości. Aspekt dogmatyczny”. – Zawsze interesował mnie temat świętości w normalności, codzienności, właśnie w życiu małżeńskim – wyjaśnia Anna, która sama realizuje się w małżeństwie oraz macierzyństwie, jako mama trzech synów. – Na ten temat można by mówić wiele, ale najważniejszy wniosek to ten, że związek małżeński to droga wiodąca do świętości. Taką wizję chcę przekazywać innym i do takiej dążyć – dodaje.•

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół