• facebook
  • rss
  • Chodzi o życie naszego dziecka

    Katarzyna Buganik

    |

    Zielonogórsko-Gorzowski 28/2015

    dodane 09.07.2015 00:00

    – Wiele osób w takiej sytuacji odwraca się od Pana Boga, my jeszcze bardziej się do Niego zbliżyliśmy, bo ufamy, że On nam pomoże uratować naszego synka – mówią rodzice Igora.

    Małgorzata i Piotr Dudkowie mieszkają w Gorzowie Wlkp. Mają dwóch synów: 5-letniego Filipa i 1,5-rocznego Igora, który ma poważną wadę serca. – Nasz synek Igor urodził się 1 grudnia 2013 roku w Gorzowie Wlkp. Poród przebiegł normalnie, ale po 4 godzinach okazało się, że dziecko ma bardzo poważną i skomplikowaną wadę serca. Igor trafił na intensywną terapię. Następnego dnia pojechał do Szpitala Klinicznego im. Karola Jonschera w Poznaniu – mówi Małgorzata Dudek. – Okazało się, że ma wrodzoną wadę serca pod postacią przełożenia wielkich pni tętniczych, zwężenia drogi odpływu z lewej komory, zwężenia tętnicy płucnej, mięśniowego ubytku międzykomorowego, ubytku międzyprzedsionkowego oraz naczyń odaortalnego krążenia obocznego – wyjaśnia mama chłopca.

    Duży problem

    Lekarze w Poznaniu także nie dawali wielkich nadziei. Igorowi zrobiono wiele badań oraz ratujący życie zabieg Rashkinda. Po tej operacji wszystko wyglądało w miarę normalnie, dziecko rozwijało się dobrze. Comiesięczne kontrole w Poznaniu i badania nie pokazywały pogorszenia stanu, dlatego udało się uniknąć, proponowanego wcześniej zabiegu poprzedzającego całkowitą korekcję serca. Igor został zakwalifikowany do operacji Rastelliego, która miała zostać przeprowadzona na przełomie 1 i 1,5 roku życia. W listopadzie 2014 roku wykonano cewnikowanie serca, które potwierdziło charakter wady. Pojawił się jednak problem. Okazało się, że ubytek w sercu położony jest zbyt daleko od aorty, co komplikuje operację na dwóch komorach serca. – Lekarze powiedzieli, że potrzebne będą aż trzy operacje i do tego będą to zabiegi paliatywne. Postanowiliśmy szukać dalej, konsultować się z innymi klinikami. Łódź odesłała nas do Poznania, podobnie jak i inne kliniki. Postanowiliśmy skontaktować się jeszcze z prof. Malcem, światowej klasy kardiochirurgiem dziecięcym, który zajmuje się najcięższymi przypadkami. Profesor dał nam nadzieję. Powiedział, że wystarczy jedna operacja i on podejmie się jej na dwóch komorach serca, i jeśli zabieg się uda, syn będzie miał szansę na normalne życia – mówi Piotr Dudek, tata Igora. – Operacja ma się odbyć w Niemczech i jest bardzo kosztowana, oszacowano ją na 31 500 euro (to ok. 130 tys. zł). Suma ta zdecydowanie przekracza nasze możliwości finansowe. Tylko mąż pracuje zawodowo, ja natomiast zajmuję się chorym synkiem Igorem i jego bratem Filipem – dodaje Małgorzata Dudek.

    To dla nas bardzo ważne

    Rodzice Igora szukają pomocy i wsparcia wszędzie, gdzie się da. Proszą nie tylko o pieniądze, ale także o modlitwę. Do tej pory dzięki ludziom dobrej woli, rodzinie, przyjaciołom i fundacji „Cor Infantis” oraz internetowej platformie pomagania „SiePomaga” udało się zebrać połowę kwoty. Potrzebne jest jednak jeszcze 70 tys. zł. Za chłopca modli się nie tylko rodzina, ale także przyjaciele, wśród nich są również osoby z Odnowy w Duchu Świętym „Betania” przy parafii pw. Podwyższenia Krzyża Świętego w Gorzowie Wlkp. – Nie mamy wielkich pieniędzy, ale mamy fundusz miłosierny w naszej wspólnocie, gdzie złożyliśmy dobrowolne ofiary, by pomóc Igorowi. Mamy też pogotowie modlitewne – za pomocą SMS-ów rozsyłamy do siebie i swoich znajomych prośby o modlitwę. Prosimy o zdrowie i zmiękczenie ludzkich serc, by historia Igora poruszyła ludzi, by mu pomogli – mówi Maria Kujawa, liderka wspólnoty. – Zaprojektowałem plakaty i ulotki z informacją o Igorze, które rozdajemy znajomym. Jeśli ktoś potrzebuje pomocy, to po prostu pomagamy. Nasze dzieci też chorowały i wiemy, co wtedy czują rodzice – dodaje Andrzej Kujawa. Oprócz tego, by pozyskać potrzebne pieniądze, znajomi Małgorzaty i Piotra biorą udział w aukcjach i licytacjach internetowych. Niedawno zorganizowali też zbiórkę pieniędzy do puszek na Dniach Gorzowa. – Nie mamy dużo czasu, operacja musi być wykonana najpóźniej jesienią tego roku. Synek już ma powiększone serduszko, sine paluszki z niedotlenienia i ciężki oddech podczas wysiłku. Ufamy Panu Bogu i wierzymy, że z Jego pomocą uda nam się zebrać potrzebną kwotę. Nie prosimy o nowy samochód czy mieszkanie, chodzi o życie i zdrowie naszego dziecka – proszą rodzice. – Prosimy też o modlitwę, by Pan Bóg pomógł nam uratować Igorka i żeby operacja się udała – dodają. Osoby, które chcą pomóc dziecku, proszone są o kontakt telefoniczny z rodzicami: Małgorzata: 788-474-039; Piotr: 886-518-838.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół