• facebook
  • rss
  • Oaza. Udany eksperyment

    ks. Marcin Siewruk

    |

    Zielonogórsko-Gorzowski 36/2015

    dodane 03.09.2015 00:00

    Ruch Światło–Życie. – Próbuję żyć z Bogiem, traktować go na poważnie, jako jedynego Pana i Zbawiciela. Wynikiem tej próby jest potwierdzenie, że to działa. Czuję pokój, widzę sens życia, relacji z innymi ludźmi – mówił Bartosz Tarnawski, uczestnik kursu dla animatorów KODA.

    Punktem wyjścia, zaangażowania we wspólnotę jest osobiste doświadczenie spotkania z Jezusem Chrystusem, relacja osobistej więzi z Jezusem jako kimś najbliższym. Gdyby nie uwierzyli Chrystusowi, nikomu nie chciałoby się wstawać wcześnie rano na modlitwy, poświęcać na to swoich wakacji, urlopu. Z perspektywy wiary, osobistej relacji z Bogiem, wszystko staje się jasne i oczywiste.

    – W pewnym momencie masz ochotę dokonać przełomu w wierze. Szukasz miejsca, właściwie trudno sprecyzować, czego szukasz, ale próbujesz różnych możliwości. A oaza przyciąga, bo jest konkretna, pełna. Daje ciągłość formacji w podczas roku i rekolekcji wakacyjnych. Ruch Światło–Życie jest kompleksową pomocą w odkrywaniu tajemnicy wiary. Próbuję żyć z Bogiem, traktować go na poważnie, jako jedynego Pana i Zbawiciela, wynikiem tej próby, eksperymentu jest potwierdzenie, że to działa. Czuję pokój, widzę sens życia, relacji z innymi ludźmi – tłumaczy Bartosz Tarnawski z Katowic. W mijającym roku formacyjnym Ruchu Światło–Życie przez rekolekcje podczas ferii zimowych i wakacji przewinęło się ok. 1400 osób – dzieci, młodzieży i dorosłych. W oazach młodzieżowych posługiwało 23 księży, około 100 animatorów świeckich, klerycy z seminarium w Gościkowie-Paradyżu oraz seminarzyści ze Szczecina. Oazy odbywały się w górach – w Tylmanowej, Złotym Stoku, Bystrej i w Jaworkach oraz na terenie diecezji. W programie rekolekcji znalazły się wszystkie typy oaz, dzieci bożych, oazy Nowego Życia dla młodzieży, kursy specjalistyczne i podstawowe stopnie oazy rodzin. – Nowością tegorocznych rekolekcji wakacyjnych były wspólne rekolekcje III stopnia formacji dla rodzin, młodzieży i dorosłych. W naszej diecezji był to eksperyment, ale opinie uczestników są pozytywne. W łączonych rekolekcjach III stopnia uczestniczyły rodziny z Łodzi, Lublina, Krakowa i ze Świdnicy. Wszyscy byli zachwyceni naszą diecezją. Zazwyczaj rekolekcje odbywają się we Lwowie, Rzymie, Wilnie, Wrocławiu czy Krakowie. A okazało się, że na naszym terenie jest mnóstwo pięknych kościołów i ciekawych miejsc – mówi ks. Adrian Put, diecezjalny moderator Ruchu Światło–Życie. Interesujący był wyjazd do Frankfurtu nad Odrą, zobaczenie Europejskiego Centrum Ekumenicznego oraz zwiedzanie klasztoru w Neuzelle. Na szlaku oazowiczów był najstarszy drewniany kościół w Kosieczynie, sanktuarium Matki Bożej Cierpliwie Słuchającej w Rokitnie, katedra w Gorzowie Wlkp., pozostałości biskupstwa lubuskiego w Ośnie Lubuskim, sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Świebodzinie, sanktuarium Pierwszych Męczenników Polski w Międzyrzeczu. Te łączone rekolekcje III stopnia w Paradyżu były krokiem w kierunku uzyskania statusu oazy ogólnopolskiej, dostępnej dla wszystkich chętnych. Jedną z form oazy wakacyjnej był odbywający się w Rokitnie kurs dla animatorów KODA. Dziewięciodniowy kurs przeznaczony był dla młodzieży po II lub III stopniu formacji, która chciała podjąć we wspólnotach posługę animatorską. W kursie animatorów wzięły udział 34 osoby z diecezji zielonogórsko-gorzowskiej oraz innych miast w Polsce. Byli księża, klerycy, młodzież, osoby pracujące. – Dzięki temu, że w rekolekcjach uczestniczyły osoby z różnych stron Polski, mogliśmy się wymieniać doświadczeniami i pomysłami – przyznaje moderatorka Karolina Licznar. Uczestnicy mogli poznać narzędzia, metody animacji spotkań oraz warsztatu prowadzenia grup. Wszystko to przyda się później w normalnej pracy animatorów. Tematem pracy formacyjnej Ruchu Światło–Życie na najbliższy rok, który rozpoczął się w czerwcu, jest hasło „W mocy Ducha Świętego”. Nawiązuje ono do wydarzeń sprzed 40 lat, kiedy to ks. Franciszek Blachnicki ogłosił rok formacji oazowej rokiem Ducha Świętego. Było to wielkie wołanie modlitewne do Ducha Świętego, na które Bóg odpowiedział bardzo mocno. Wtedy po raz pierwszy wystąpiły dary charyzmatyczne w Ruchu Światło–Życie i słynne wylanie Ducha Świętego na oazie w Murzasichlu na Podhalu. Teraz oazowicze chcą na nowo wołać o dary Ducha Świętego. Ruch Światło–Życie naszej diecezji zadeklarował, że w czasie trwania ŚDM Kraków 2016 chce być gospodarzem jednego z krakowskich kościołów stacyjnych. Oazowicze zobowiązali się przygotowywać liturgię, nauczanie, muzykę, przedstawienia teatralne czy dramy ewangelizacyjne. Spotkanie młodych z całego świata będzie okazją do podzielenia się bogactwem charyzmatów i doświadczenia jednoczącej mocy Ducha. – Wyjątkową cechą oazy jest wspólnota ludzi, którzy się rozumieją. Osoby z wielu diecezji, różnych stron Polski mają wspólny język. Pamiętam, byłam na III stopniu formacji we Wrocławiu z oazowiczami diecezji opolskiej. Doświadczenie różnorodności, a jednocześnie przestrzeń porozumienia w Kościele jest dla mnie niesamowitą cechą ruchu. Jeśli ktoś poszukuje czegoś więcej, chciałby uniknąć poruszania się tylko po powierzchni banalnych sloganów, chłonięcia pustych obrazów i fascynacji rzeczami na chwilę, to oaza daje szansę – powiedziała Paulina Zapasek.•

    Jestem w Ruchu Światło–Życie

    Karolina Licznar – Atmosfera jest niezwykle istotna; co jest wielką siłą oazy, to fakt, że ludziom jest tutaj po prostu dobrze. Osoby jadą na oazę, bo spotykają się z życzliwością, akceptacją. Tworzenie tej wyjątkowej atmosfery jest niewątpliwie wartością ruchu oazowego. Potwierdzeniem, że to działa, są osoby, które każdego roku przyjeżdżają na kolejny stopień formacji. Formacja prowadzi nas do spotkania z Chrystusem i abyśmy stali się nowymi ludźmi. Kilku nowych ludzi tworzy wspólnotę w duchu nowej kultury. Nowa kultura powinna wychodzić na zewnątrz, nie powinna być ukryta i wtedy ludzie, patrząc z boku, mogą zobaczyć, że można się doskonale bawić bez alkoholu, to często dziwi i fascynuje ludzi. Anna Strojek – Jestem w oazie przede wszystkim dlatego, że jest to wspólnota ludzi wierzących, którzy podobnie jak ja żyją Chrystusem. Możemy się nawzajem inspirować, są dla mnie podporą. Świadomość, że są inne osoby myślące podobnie, dodaje mi sił, samej byłoby mi ciężko. W trakcie formacji nauczyłam się, jak pielęgnować relację z Bogiem, i chciałabym się teraz dzielić doświadczeniem wiary z innymi, pokazywać im żywego Chrystusa. Rola animatora jest dla mnie powołaniem do służby, z jednej strony do świadectwa głoszenia Jezusa, a z drugiej do codziennej życzliwości animatora. Bartosz Tarnawski – W ostatnim czasie zacząłem odkrywać w rekolekcjach Ruchu Światło–Życie mądrość życiową. Za pierwszym razem, kiedy słyszałem pewne stwierdzenia, wydawały mi się mało istotnymi frazesami, na które nie zwróciłem uwagi. Na kursie KODA, porządkującym formację, odkrywam na nowo bardzo ważne rzeczy. Chociażby symbolikę Ruchu Światło–Życie. Trochę jest mi żal, że dopiero teraz zrozumiałem bogactwo znaku i jego praktyczność. Światło, które ma przenikać moje życie, nie jest tylko wzniosłą metaforą, ale dotyczy moich codziennych decyzji. Mogę kombinować albo postępować zgodnie z sumieniem, mogę udawać i mówić coś nie od siebie albo mówić prawdę, dając świadectwo, być autentycznym, szczerym, prawdziwym. Kamila Konieczyk Oaza uczy mnie odpowiedzialności za wiarę, relacji do Pana Boga oraz pielęgnowania tego doświadczenia. Uczę się, jak przełożyć modlitwę na życie codzienne, szukania czasu na „namiot spotkania”, ciągłej relacji z Chrystusem. Chcę się ciągle tego uczyć i przekazywać to też innym ludziom. Mam nadzieję, że kiedyś ktoś mi zaufa, że będę mogła pokazać żywego Boga. Bo to jest najważniejsze, żeby dzielić się doświadczeniem wiary i radować się we wspólnocie z obecności Boga pośród nas. Weronika Mondzelewska Od dziecka jeżdżę na rekolekcje oazowe. Tym, co mnie zafascynowało od pierwszego momentu, byli animatorzy, którzy potrafili opowiedzieć mi o Panu Bogu w sytuacjach, kiedy miałam trudności z wiarą, pokazali mi Chrystusa z innej strony, prowadzili do głębszej relacji z Jezusem. Kiedyś na oazie Nowej Drogi powiedziałam, że chciałabym też być osobą, która potrafi przekazać Boga innym, pomaga odkrywać Jego obecność. Chcę ciągle uczyć się, jak poznawać Boga, jak o nim opowiadać i posługiwać moim talentem, odkrywając, że moja posługa w Kościele jest ważna. Paulina Zapasek W szkole średniej przyszłam do księdza i powiedziałam, chodzę do świetnego liceum, rozwijam się intelektualnie, ale czegoś mi brakuje. Wtedy pomyślałam sobie, że to może trochę głupia rada dla „zapracowanej” licealistki, która chce dostać się na renomowaną uczelnię. Jednak przyszłam na spotkanie oazy, spotkałam osoby z mojej szkoły i bardzo mi się podobało. Od tego momentu zaczęłam uczestniczyć w cotygodniowych spotkaniach, potem były rekolekcje wakacyjne. Stwierdziłam, że to był bardzo dobry sposób na poznanie Pana Boga i służby w Kościele. Na oazie, którą prowadziłam, brały udział dzieci w różnym wieku, od 10- do 15-latków, dzieci z różnych domów, czasami z trudnymi doświadczeniami, dlatego istotnym zadaniem animatorów na rekolekcjach było danie dziecku poczucia akceptacji, że jest kochane, że cieszymy się jego obecnością, pokazanie dobra, które w nim tkwi. Przekazujemy prawdy Ewangelii, ale też pokazujemy pozytywne cechy i dobro, które posiadają wszystkie dzieci. Dla mnie jest to ciągła mobilizacja do pracy nad uśmiechem, cierpliwością, życzliwością. Wspólnie z księdzem moderatorem byliśmy odpowiedzialni za przebieg rekolekcji we wszystkich wymiarach, również kontaktu z rodzicami. Moderator musi trzymać rękę na pulsie, zaplanować i przygotować każde wydarzenie oraz dopilnować, żeby wszystko odbyło się w odpowiednim czasie.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół